Ameryka nie chce naszego długu

Inwestorzy z USA od dawna stronią od polskich obligacji, coś zacięło się także w Azji. Wygrana Donalda Trumpa i polityka Fedu nie wróżą dobrze

Listopad nie przyniósł najlepszych informacji dla Ministerstwa Finansów (MF). Inwestorzy zagraniczni sprzedali obligacje złotowe wartości blisko 10 mld zł. To największa miesięczna ucieczka kapitału z polskiego rynku długu od stycznia ubiegłego roku, kiedy w reakcji na cięcie ratingu zagranica zredukowała portfel skarbowych papierów aż o 13 mld zł. Skąd teraz taki ruch?

— To była pochodna sytuacji na rynkach światowych po wyborach w USA. W grudniu obserwujemy jednak spory napływ inwestorów zagranicznych — mówi Piotr Nowak, wiceminister finansów. Od wielu miesięcy niepokojąco słabnie jednak popyt na obligacje ze strony inwestorów w USA. Tylko w listopadzie pozbyli się obligacji za 3,4 mld zł, a wartość ich portfela spadła do najniższego poziomu, od kiedy są dostępne dane, czyli od kwietnia 2014 r. Niewiele już brakuje, żeby po raz pierwszy USA straciły pozycję lidera wśród kupujących nasz dług.

Goodbye, USA

Ze statystyki MF wynika, że w ciągu dwóch i pół roku wartość obligacji zakupionych przez inwestorów ze Stanów Zjednoczonych spadła o ponad 60 proc.

— W przypadku USA od dłuższego czasu obserwujemy redukowanie portfela w Polsce. Przez wiele miesięcy był to efekt rosnących oczekiwań na podwyżki stóp procentowych przez Fed. Teraz one się materializują. Także z naszych rozmów z inwestorami wynika, że zmniejsza się zainteresowanie regionem. Ponadto wybory w USA wzmocniły przekonanie, że polityka fiskalna będzie luźniejsza, co może oznaczać mocniejsze zacieśnienie polityki pieniężnej — mówi Piotr Kalisz, główny ekonomista Citi Handlowego, podkreślając, że kapitał z rynku obligacji przesuwa się do rynku akcji.

Jego zdaniem, odpływ kapitału z Polski nie jest wyjątkiem, bo podobna sytuacja jest na większości rynków wschodzących. Powodów do zmartwień do niedawna jednak nie było, bo regularne spotkania fiskusa z inwestorami azjatyckimi przekonały ich do odważniejszego pojawienia się nad Wisłą. W kwietniu 2014 r. w posiadaniu Azjatów było 26 mld zł naszego długu, obecnie jest to wartość niemal dwukrotnie wyższa, ale od pewnego czasu nie widać jednak wzrostu ich zaangażowania.

— Do niedawana azjatyccy inwestorzy z powodzeniem rekompensowali redukcję portfeli przez amerykańskich — przyznaje Piotr Kalisz, podkreślając, że brak chęci do zakupów przez nich ma podobne źródła jak w przypadku inwestorów amerykańskich. — Panuje przekonanie, że rynki wschodzące nie są już miejscem, gdzie można uzyskać duże stopy zwrotu, a ponadto zdarzają się na nich dość gwałtowne wahania kursów walut — mówi ekonomista Citi Handlowego.

Banki nie zwalniają

Ostrożność kapitału zagranicznego na polskim rynku długu jest faktem, ale od bólu głowy ratują ministra finansów krajowe banki. To skutek objęcia ich aktywów nową daniną, z której wyłączone są rządowe obligacje. Obecnie banki finansują dług publiczny w rekordowej skali. Tylko w listopadzie kupiły obligacje za ponad 12 mld zł i mają portfel wart niemal 240 mld zł.

— Z punktu widzenia Polski najkorzystniejsza sytuacja to dywersyfikacja kupujących i rosnące zaangażowanie zarówno inwestorów krajowych, jak też zagranicznych. Dobra wiadomość jest taka, że redukcja portfeli nierezydentów nie była odczuwalna na rynku. Rentowności są wyższe, ale nie rosną gwałtownie i nie ma problemu z płynnością — twierdzi Piotr Kalisz.

Jego zdaniem, dochodowość najdłuższych obligacji pod koniec roku zbliży się do 4 proc., bo inwestorom trzeba będzie płacić większą premię za pożyczanie rządowi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Obligacje / Ameryka nie chce naszego długu