Przyjęta przez Senat ustawa imigracyjna nie jest zaproszeniem do pracy. Dlatego, zdaniem ekspertów, nie będzie boomu wyjazdowego.
Zielone światło Senatu amerykańskiego dla bezwizowego ruchu turystycznego jest dobrą wiadomością dla Polaków.
— Senatorowie doszli do wniosku, że Polacy nie będą wyjeżdżać tylko po pracę, ale też w celach turystycznych — mówi Roman Rewald, prezes Amerykańskiej Izby Handlowej (AIH) o przyjętej przez Senat ustawie imigracyjnej, w której jest zapis o zniesieniu wiz dla Polaków.
— Cieszyć mogą się turyści, bo to dla nich znaczne ułatwienie. Dotąd część osób wyjeżdżających np. z programu Work & Travel nie otrzymywała wiz — mówi Józef Woźniak, redaktor naczelny dwutygodnika „Praca i Życie za Granicą”.
Dodaje, że osoby, które będą chciały w USA pracować, będą musiały mieć pozwolenie.
— Stany Zjednoczone nie stanęły otworem. Trzeba pamiętać, że to nie Unia Europejska. Choć Amerykanie wykonali duży gest, to nie zapraszają nas do pracy — dodaje prezes AIH, który przestrzega przed niewłaściwym rozumieniem decyzji Senatu.
Podobnego zdania są eksperci.
— Wejście na amerykański rynek pracy jest sporym wyzwaniem dla Polaków. Dlatego po zniesieniu wiz nie będzie exodusu ludzi wyjeżdżających z Polski właśnie w takim celu. W grę wchodzą marginalne przypadki — mówi Karolina Sędzimir-Demanowska, analityk PKO BP.
Zniesienie wiz może być jednak ułatwieniem dla pracujących w szarej strefie.
— Właśnie tego władze amerykańskie się obawiały — mówi Józef Woźniak.
Testem dla Polaków będzie zatem okres próbny, który potrwa przynajmniej dwa lata.
— Jeżeli Polacy będą wyjeżdżać do pracy zamiast turystycznie, to bardzo szybko Stany Zjednoczone cofną przywilej bezwizowego podróżowania — przestrzega prezes AIH.
Zanim ustawa trafi na biurko prezydenta, musi przejść przez Kongres. Prawdopodobnie ostateczny kształt przybierze dopiero jesienią.
