Największa gospodarka świata lekko zwolniła w trzecim kwartale, a ponieważ podobne zjawisko wystąpiło w drugiej pod względem wielkości gospodarce, czyli w Chinach, możemy mówić o globalnym spowolnieniu. Lub inaczej — o wytraceniu tempa nadrabiania zaległości po kryzysie pandemicznym. Nie wygląda na to, by to potknięcie budziło jakieś obawy na rynkach finansowych. Panuje raczej przekonanie, że to przejściowe zaburzenie.
W trzecim kwartale PKB Stanów Zjednoczonych zwiększył się realnie tylko o 0,5 proc. wobec drugiego kwartału, czyli najmniej, od kiedy zaczęło się ożywienie po fatalnej wiośnie 2020 r. Amerykanie podają te dane w ujęciu tzw. zannualizowanym, czyli jakby podawali odsetki bankowe — ile wyniósłby wzrost w całym roku, gdyby takie tempo utrzymało się przez cztery kwartały. W takim ujęciu wzrost wyniósł 2 proc. i to jest liczba, którą podawały wszystkie serwisy informacyjne. Bez względu na konwencję kluczowy jest pierwszy wykres, który dziś załączam. Poziom PKB jest wciąż niższy niż trend sprzed kryzysu i to jest pewne rozczarowanie w porównaniu z oczekiwaniami sprzed kilku miesięcy.

Za spowolnienie w dużej mierze odpowiedzialne jest hamowanie popytu konsumpcyjnego na towary trwałego użytku, w tym głównie samochody. Właściwie spowolnił nie tyle popyt, co podaż — po prostu dilerzy nie mają co sprzedawać, ponieważ z powodu braku półprzewodników produkcja jest ograniczana na całym świecie. Ten problem rozwiąże się zapewne dopiero w 2022 lub 2023 r. Słabiej od oczekiwań wypadły też inwestycje firm, co jednak powinno być tylko przejściowym wahnięciem, ponieważ dane o zamówieniach na dobra trwałe (pisałem o nich wczoraj) wskazują na umacnianie się popytu inwestycyjnego.
Solidnie natomiast rósł popyt na usługi, co jest dość pozytywnym zjawiskiem, biorąc pod uwagę, że w trzecim kwartale Stany Zjednoczone przechodziły wysoką falę pandemii. Można zaobserwować stopniowe wygaszanie wpływu pandemii na gospodarkę poprzez efekty strachu i blokady działania miejsc usługowych, co niestety ma drugą stronę w postaci bardzo wysokiej liczby zgonów. Podejrzewam, że bardzo podobne zjawisko będziemy obserwowali w Polsce.
W październiku dane o PKB podały Chiny i w nich też było widać spowolnienie. W minionych trzech miesiącach gospodarka wzrosła tylko o 0,2 proc. kwartał do kwartału. Nie ma zatem możliwości, by spowolnienie nie pojawiło się też w Europie, w tym również w Polsce. Choć na razie wciąż mówimy o scenariuszu wzrostu w granicach 4-5 proc. rok do roku, a nie głębszym hamowaniu.
Czwarty kwartał w Stanach Zjednoczonych powinien być już lepszy, co widać po różnych danych wysokiej częstotliwości, dotyczących np. ruchu lotniczego, aktywności w restauracjach czy też ostatnio sprzedaży detalicznej. Ożywienie po pandemii nie zostało wykolejone. Więcej niepewności można mieć co do Chin, ponieważ tam mniej jest danych wysokiej jakości, a niektóre zjawiska, jak zaburzenia na rynku nieruchomości, są niepokojące. Wysokie notowania metali przemysłowych sugerują natomiast, że mimo turbulencji również chińska gospodarka nie wypadła ze wzrostowych torów.
Trzęsiemy się, ale jedziemy do góry.