Amerykanie do zadań specjalnych

Grzegorz Nawacki
04-12-2009, 00:00

Od 19 lat z sukcesem restrukturyzują firmy. Teraz będą też w nie inwestować. Kilka już mają na oku.

CRG Capital ma 400 mln zł na inwestycje w spółki w tarapatach. Przygląda się m.in. Monnari i Krosnu

Od 19 lat z sukcesem restrukturyzują firmy. Teraz będą też w nie inwestować. Kilka już mają na oku.

Problemy to ich specjalność. Mowa o CRG Capital, funduszu należącym do amerykańskiej firmy wyspecjalizowanej w restrukturyzacji, który aktywnie przygląda się polskim firmom.

— Jesteśmy funduszem specjalnych sytuacji. Inwestujemy w spółki, które mają problemy: ich wyniki nagle się pogorszyły, straciły płynność, mają za duże zadłużenie, przynoszą stratę, tracą udział w rynku czy pojawił się konflikt akcjonariuszy — mówi Parham Pouladdej, dyrektor zarządzający funduszem CRG Capital.

Nic za darmo

Przejmuje firmy, by je naprawić.

— W przeciwieństwie do innych funduszy nie wchodzimy do firmy, by wycisnąć z niej pieniądze, ale by finansowanie dostarczyć. Dajemy pomysł, jak uzdrowić spółkę i zespół menedżerów, który wie, jak go zrealizować. Pomagamy zarządzać, a czasami przejmujemy zarządzanie. Ostatnim elementem jest wsparcie finansowe — mówi Parham Pouladdej.

Taką samą strategię ma notowane na giełdzie Skyline Investment. CRG przekonuje, że jest więcej różnic między nim a zwykłym funduszem private equity.

— Typowy fundusz szuka czołowych firm w branży z dobrym zarządem. Dla nas wystarczy, że poprawnie funkcjonuje podstawowa działalność, a firma może nawet nie mieć zarządu. Fundusze szukają firm z dobrym przepływem gotówki, a większość firm, które my kupujemy, ma negatywne przepływy. Gdy przeprowadzamy due diligence nie koncentrujemy się na tym, co jest wartościowe w firmie, ale szukamy tego, co źle działa i jak to naprawić — wymienia Parham Pouladdej.

CRG przekonuje, że potrafi naprawiać firmy.

— Wywodzimy się z branży doradztwa i restrukturyzacją zajmujemy się od 20 lat. Mamy zespół 160 specjalistów z różnych branż. Do 2007 r. zajmowaliśmy się tym oraz doradzaniem funduszom private equity. Inwestorzy zobaczyli, że potrafimy wytwarzać wartość w procesie restrukturyzacji i działania przynoszą efekt, więc i postanowili na tym zarobić, powierzając nam pieniądze — mówi Parham Pouladdej.

Zawsze pod kontrolą

Na celowniku CRG są firmy o 25-150 mln EUR obrotów. Inwestuje 5-25 mln EUR.

— Jeśli będzie potrzeba większego finansowania, jesteśmy w stanie je zapewnić. W funduszu mamy 40 mln EUR, ale w ciągu roku kwota wzrośnie do 100 mln EUR. Z tego chcemy zrealizować 10 do 20 inwestycji — mówi Parham Pouladdej.

Na brak zajęć nie narzeka. W Polsce przeanalizował już kilkadziesiąt projektów.

— W przypadku trzech-czterech prowadzimy zaawansowane rozmowy i myślę, że wkrótce dojdzie do pierwszej inwestycji — zapowiada Parham Pouladdej.

W portfelu są spółki z Węgier i Czech. W Polsce CRG zaangażował się w 1999 r. w Wosanę, producenta napojów, i w 2004 r. w Wind Telecom, firmę zajmującą się nowymi technologiami. Głośno o CRG zrobiło się, gdy starał się przejąć Monnari.

— Właściciele przez wiele miesięcy zwlekali z decyzjami, a gdy w końcu byliśmy gotowi zainwestować, władzę przejął syndyk i negocjacje zaczęły się od początku. Wciąż jesteśmy zainteresowani Monnari, ale na razie sprawa utknęła — mówi Parham Pouladdej.

Fundusz interesował się też Krosnem.

— Moglibyśmy pomóc spółce, ale nie widać woli po drugiej stronie — mówi Parham Pouladdej.

To zresztą największa bolączka CRG.

— W Polsce największą barierą jest fatalnie działające sądownictwo upadłościowe. Syndyk nie jest zainteresowany uzyskaniem jak najlepszego efektu. Z bankami jest lepiej, są otwarte, chętnie rozmawiają, ale potem nie kończy się to działaniem. Wolą wydłużać termin spłaty kredytów, ale w ten sposób problem jedynie się przeciąga, a nie naprawia — mówi Parham Pouladdej.

Sektor nieważny

Fundusz nie jest zainteresowany inwestowaniem w branżach, które są mocno regulowane przez państwo. Poza tym nie wybrzydza.

— Sektor nie ma dla nas znaczenia. Patrzymy na konkretną firmę, strukturę bilansu, jej pozycję na rynku oraz produkty. Na etapie due diligence musimy mieć pewność, że wiemy jak powrócić do strefy dobrej rentowności. Jest jeden warunek — zawsze musimy mieć kontrolę nad firmą — mówi Rafal Rachalewski, menedżer inwestycyjny CRG Capital.

Grzegorz Nawacki

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Amerykanie do zadań specjalnych