Amerykańskie dane mocno rozczarowały

Roman Przasnyski
opublikowano: 2010-12-06 00:00

Piątkowy handel na giełdowych parkietach przez większą część dnia toczył się w niezbyt dynamicznym rytmie. Inwestorów nie rozruszały ani zgodne z oczekiwaniami informacje o aktywności gospodarczej w europejskich usługach, ani nieco lepsze, niż się spodziewano informacje o wzroście sprzedaży detalicznej o 0,5 proc. Indeks giełdy we Frankfurcie poruszał się nieznacznie poniżej czwartkowego zamknięcia i zaledwie trzykrotnie w ciągu dnia udało mu się na chwilę wyjść nad kreskę. Nawet niewielki wzrost wczesnym popołudniem, tuż przed publikacją danych z USA, skutkował poprawieniem czwartkowego rekordu. Radość byków trwała jednak bardzo krótko.

Gdy okazało się, że w amerykańskim sektorze pozarolniczym w listopadzie przybyło zaledwie 39 tys. miejsc pracy, podczas gdy spodziewano się wzrostu o 140 tys., nastroje natychmiast się pogorszyły. Sektor prywatny zwiększył zatrudnienie jedynie o 50 tys. etatów, a liczono na trzykrotnie więcej. Stopa bezrobocia, wynosząca od kilku miesięcy 9,6 proc., wzrosła do 9,8 proc.

Dane były mocno rozczarowujące, ale trzeba przyznać, że reakcja na nie była dość powściągliwa. W najgorszym momencie DAX zniżkował o 0,6 proc., a i ten niewielki spadek szybko został zniwelowany. Także Wall Street nie bardzo się zmartwiła i w pierwszych minutach handlu tamtejsze indeksy zniżkowały po około 0,2 proc. Kolejna seria danych nie miała negatywnego wpływu na notowania. Wskaźnik aktywności w amerykańskich usługach wyniósł 55 punktów i był minimalnie wyższy, niż się spodziewano. Także zgodna z oczekiwaniami okazała się dynamika zamówień na dobra trwałe, choć tu o optymizmie raczej trudno było mówić. Zmniejszyły się one w październiku o 3,4 proc., a po wyłączeniu środków transportu o 2,7 proc.

Na tle głównych giełd znacznie lepiej wyglądały te o mniejszym znaczeniu. Przez cały dzień niewielkie wzrosty utrzymywały się w Sofii, Bukareszcie, Moskwie i Atenach. Mocno odchudzony w ciągu ostatnich dni węgierski BUX zyskiwał po południu 1,8 proc.

Nieźle radził sobie także nasz parkiet. Na otwarciu wszystkie indeksy zgodnie zyskiwały po około 0,4 proc. W ciągu dnia wskaźniki małych i średnich spółek zeszły pod kreskę i nieznacznie traciły na wartości. Za to WIG20 systematycznie piął się w górę. Przed południem udało mu się sforsować 2700 punktów, czyli barierę, która w czwartek prowokowała niedźwiedzie do większej aktywności. Reakcja na amerykańskie dane i nam dała się we znaki, ale dwa główne indeksy ani na moment nie były zagrożone zejściem pod kreskę. Ostatecznie WIG20 zyskał 1,12 proc., WIG wzrósł o 0,83 proc. a mWIG40 o 0,46 proc. Jedynie wskaźnik najmniejszych spółek zniżkował o niecałe 0,1 proc. Obroty były bardzo niskie i wyniosły 1,3 mld zł.