Amica stara się utrzymać rynek

Tadeusz Stasiuk
opublikowano: 1999-04-14 00:00

Amica stara się utrzymać rynek

WYSOKIE ODSETKI: Amice, którą kieruje Wojciech Kaszyński, trudno będzie utrzymać pozycję na rynku. Oprócz ostrej konkurencji, spółka musi się bowiem borykać także z wysokimi kosztami zaciągniętych kredytów. fot. ARC

Początek tego roku przyniósł umocnienie niekorzystnych trendów, jakie pojawiły się w branży producentów sprzętu gospodarstwa domowego pod koniec 1998 roku. Skutkiem tego są straty, jakie poniosła Amica w dwóch pierwszych miesiącach roku. Zdaniem analityków, kolejne miesiące mogą jednak przynieść lekką poprawę koniunktury, co powinno poprawić wyniki firm z tego sektora.

NA KONIEC lutego 1999 roku, przychody ze sprzedaży Amiki zamknęły się kwotą 106,44 mln zł, co w porównaniu z analogicznym okresem 1998 roku dało prawie 4-proc. spadek. Jeszcze gorzej wyglądała sprawa z wynikami na podstawowej działalności wronieńskiej firmy. Zysk na poziomie operacyjnym, który wyniósł 6,7 mln zł, był o ponad 33 proc. niższy niż na koniec lutego ubiegłego roku. Świadczyć to może, zdaniem analityków, o problemach spółki z uzyskiwaniem odpowiednio wysokich marż, mogących zrównoważyć niższe przychody. Wynikać to jednak może z prób utrzymania pozycji na rynku, co może się odbywać nawet kosztem niższych zysków. Słabe wyniki sprzedaży, niskie marże oraz wysoka wartość dolara i marki spowodowały, iż w lutym spółka poniosła ponad 2,8-mln stratę netto. W ujęciu narastającym, Amica straciła netto około 850 tys. zł.

W GŁÓWNEJ mierze, przyczyną tego jest nie tylko słabsza koniunktura, ale przede wszystkim niekorzystne kształtowanie się kursów walutowych. Umocnienie walut zachodnich, a w szczególności niemieckiej marki, w stosunku do złotego ma tu o tyle istotne znaczenie, iż większość kredytów, jakie zaciągnęła spółka, denominowana jest w niemieckiej walucie. Na razie nie widać więc pozytywnego oddziaływania spadku wartości złotego, co dla spółki uzależnionej w dużej mierze od eksportu powinno mieć przecież kolosalne znaczenie. Zarząd uważa jednak, że obecne trudności są do przezwyciężenia, a wyniki spółki powinny ulec poprawie, gdy zacznie tanieć marka.

UBIEGŁY ROK był dla Amiki, znacznie lepszy. Zanotowała ona ponad 11-proc. dynamikę wzrostu sprzedaży i to pomimo kryzysu na rynku rosyjskim, który jest jednym z większych odbiorców wyrobów spółki. Silna tendencja do utrzymania cen, jaka panuje w całym sektorze, spowodowała jednak słabsze wyniki na poziomie operacyjnym i brutto. Na koniec ubiegłego roku wynik z działalności operacyjnej wyniósł 62,9 mln zł (- 17 proc.), a zysk przed opodatkowaniem zamknął się kwotą 45,7 mln zł (w 1997 roku było to 51,6 mln zł). Wynik finansowy netto z 1997 roku został jednak przekroczony o ponad 9,5 proc. i wyniósł 32,87 mln zł.

GIEŁDOWA wycena walorów Amiki zdaje się przeczyć niekorzystnym wynikom. Od początku roku wartość akcji spółki wzrosła o ponad 70 proc., przy czym lokalne maksimum na poziomie ponad 35 zł (wzrost o ponad 130 proc. od końca grudnia 1998 r.) przypadło na połowę ubiegłego miesiąca. Tak spektakularny wzrost spowodowany został pojawiającymi się pogłoskami o możliwym przejęciu spółki. Skład akcjonariatu raczej wyklucza taką możliwość. Dominująca rola Jacka Rutkowskiego (posiada 41,98 proc. głosów na WZA) może bowiem być nie do przeskoczenia przez ewentualnego inwestora. Chyba że strony się dogadają, co raczej jest mało prawdopodobne, gdyż Rutkowski nie zamierza odsprzedawać swoich udziałów. Niewiadomą pozostaje jedynie pakiet akcji znajdujący się w rękach Banku Handlowego. Zdaniem analityków, jednak i w tym wypadku trudno oczekiwać jego odsprzedaży. Zapewne właśnie takie opinie analityków zaważyły na ostatniej przecenie walorów spółki, które w ciągu zaledwie kilku sesji potaniały o ponad 25 proc.