Jedni uwielbiają handlować. Inni zajmują się tym z rozsądku. Jak Jerzy Mamątow. Zbuduje fabrykę i będzie produkował to, co dotąd sprzedawał.
Na swoje przeszedł z olsztyńskiego szpitala. Był tam wicedyrektorem odpowiedzialnym za rozbudowę jednostki, dopóki w 1983 r. nie założył własnego zakładu usług budowlanych. Pod koniec lat 80. został jednym z czterech głównych wykonawców hotelu Park w Olsztynie. Inwestorem była angielska spółka HBB z Manchesteru. Jeździł po Polsce i kupował materiały budowlane, które wykorzystywał do budowy obiektu, a nadwyżki sprzedawał. Pod bramą budowy ustawiały się kolejki osób złaknionych cegieł i prętów zbrojeniowych. Widząc to, Anglik mówił Jerzemu Mamątowowi: „George, ty rób shop”.
Ponieważ chłonność rynku, m.in. na materiały budowlane, była ogromna, więc w 1991 r. Mamątow ze wspólnikiem „zrobił shop” — hurtownię wszelkiego dobra do budowania oraz modernizowania domów i mieszkań. Zakład usługowy przekształcił w rodzinną firmę Amis (z francuskiego — przyjaciele) i od tej pory w jego przedsiębiorstwie handlowym można było kupić wszystko — od glazury i akcesoriów łazienkowych po cement, kleje do zapraw murarskich, farby dekoracyjne na mury i do drewna itp.
Amisowi szło coraz lepiej. Dziś ma pięć oddziałów (Kraków, Wrocław, Warszawa, Szczecin i Ostrołęka) plus centralę w Olsztynie.
— Handel jest mało ambitny. To może robić każdy. Dlatego konkurencja rosła, a ja myślałem o czymś, co wymagałoby dużej wiedzy i umiejętności, co zmuszałoby do ciągłego rozwoju — zdradza Jerzy Mamątow.
I wymyślił, że będzie sprzedawał farby dla przemysłu. Proszkowe do metalu i ciekłe do drewna. To specjalny rodzaj produktów —podkreśla — skierowanych do bardzo wymagającego sektora producentów drzwi, okien, mebli i wyrobów z metalu. Handel farbami wymaga tak dużego nakładu pracy i pieniędzy, że w firmie wyparł sprzedaż innych artykułów. W ten sposób Amis wyrósł na jednego z największych w regionie sprzedawców farb.
Ostroga Europartenariatu
Największym odbiorcą farb z Amisu jest wrocławska fabryka sprzętu gospodarstwa domowego Wrozamet Fagor. 95 proc. udziałów mają w niej Hiszpanie z firmy Fagor, produkującej kuchenki, zmywarki, lodówki i inne urządzenia pod nazwą Mastercook.
— Jesteśmy jednym z dwóch dostawców farb do malowania wykorzystywanych w ich produkcji — dodaje szef Amisu.
Żeby zdobyć takiego odbiorcę, trzeba było mieć superprodukt. Jerzy Mamątow znalazł go dzięki unijnemu przedsięwzięciu Europartenariat. Jego istotą było kojarzenie biznesowych partnerów Zachodu i Wschodu dzięki organizowaniu różnorodnych spotkań. Podczas jednego z nich Amis poznał hiszpańskiego producenta farb przemysłowych, spółkę Naber z Walencji. Ten liczący się na świecie wytwórca farb ciekłych do drewna oraz farb proszkowych do metalu ma pięć fabryk w Hiszpanii, Niemczech i Francji.
— Dajcie mi dobre produkty, dobre ceny i trochę wsparcia technicznego, a z resztą sobie poradzę — zaproponował przedsiębiorca z Olsztyna.
Był 1998 rok, kiedy Amis zaczął sprzedawać farby z Walencji i budować na zasadzie wyłączności sieć dystrybucji w kraju.
— Wspólnie sprawiliśmy, że hiszpańskie farby zyskały uznanie na rynku polskim — skromnie podkreśla Jerzy Mamątow.
Pół na pół, hombre
— Dwa lata temu doszliśmy do wniosku, że Amis sprzedaje wystarczającą ilość hiszpańskich farb, by opłacało się wybudować wspólną fabrykę w Polsce — mówi szef firmy.
Dlatego w zeszłym roku zarejestrowano spółkę Naber Polska. Firmy z Walencji i Olsztyna podzieliły się udziałami po połowie. Prezesem został Jerzy Mamątow, a olsztyński Amis wszedł do międzynarodowej grupy kapitałowej Grupo Naber SA, stawiającej sobie za cel produkcję wyrobów ekologicznych.
— Kupiliśmy działkę w Dobrym Mieście na terenie Warmińsko-Mazurskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej. Dokumentację fabryki mamy i liczę, że wiosną zaczniemy jej budowę — opowiada prezes Naber Polska sp. z o.o.
Początkowo fabryka będzie wytwarzać farby ciekłe do drewna. Przy produkcji zatrudni dwadzieścia osób, a pięć w biurze. Tylko tyle, ponieważ firma skorzysta z outsourcingu sprawdzonego przez Hiszpanów.
Rocznie w Dobrym Mieście na jednej zmianie wyprodukuje się trzy miliony litrów farb do drewna. Jeśli będzie trzeba, fabryka uruchomi drugą. W razie potrzeby kierownictwo spółki Naber Polska może też zadecydować o rozpoczęciu produkcji farb proszkowych do metalu. Można nimi malować prawie wszystko: komputery, klimatyzatory, zewnętrzne konstrukcje aluminiowe, rowery, wyposażenie kempingowe, maszyny rolnicze, szkło, klamki, ceramikę, meble metalowe czy osprzęt sportowy.
— Kłopotów ze zbytem nie przewidujemy. Przymierzamy się do rynku wschodniego i ufam, że tam również się sprawdzi moja dewiza, iż najważniejsza jest wiarygodność wobec kontrahentów i odbiorców — zapewnia szef Amisu i prezes Naber Polska.
