Wojna w Zatoce. Rynek wina może dostać rykoszetem

Łukasz RawaŁukasz Rawa
opublikowano: 2026-03-16 11:00

Zaburzenia w światowej logistyce wywołane wojną USA i Izraela z Iranem zaczynają niepokoić importerów i dystrybutorów alkoholu. Branża obawia się, że dłuższe trasy transportowe i droższe paliwo mogą w kolejnych miesiącach podnieść koszty dostaw, a w efekcie także ceny wina.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • dlaczego konflikt w Zatoce Perskiej niepokoi importerów wina
  • jak zakłócenia w globalnej logistyce wpływają na transport alkoholu
  • czy droższy transport może przełożyć się na ceny wina na półkach
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Sektor winiarski jest silnie uzależniony od globalnych łańcuchów dostaw. Choć najwięcej wina trafia do Polski z krajów Europy Południowej, ważnymi dostawcami są także bardziej oddalone rynki: Ameryka Południowa, Afryka i Australia. Każdy większy wstrząs w światowej logistyce szybko odbija się na kosztach importu.

Logistyka pod presją

Globalna logistyka napojów alkoholowych zaczyna odczuwać skutki konfliktu na Bliskim Wschodzie. Hillebrand Gori Poland – polski oddział operatora specjalizującego się w transporcie alkoholi – od kilkunastu dni działa w stanie podwyższonej gotowości.

– Perturbacje wojenne w Zatoce Perskiej wpływają na globalną logistykę w sposób bezprecedensowy – przyznaje Olga Kołakowska, szefowa polskiego oddziału Hillebrand Gori Poland.

Menedżerka podkreśla, że największym problemem jest sytuacja w Cieśninie Ormuz. Przez ten korytarz przechodzi około 20 proc. światowego handlu ropą, dlatego każde zakłócenie natychmiast odbija się na kosztach transportu.

– Gwałtowna zmienność cen paliw przekłada się na transport morski, lotniczy i drogowy. Statki kierowane są wokół Afryki, część połączeń lotniczych została ograniczona, a drożejące paliwo podnosi stawki przewoźników na całym świecie – tłumaczy Olga Kołakowska.

Omijanie Cieśniny Ormuz wydłuża trasy nawet o trzy tygodnie, co prowadzi do przeciążenia portów, niedoborów kontenerów i dalszego wzrostu kosztów. Dla branży winiarskiej ma to szczególne znaczenie. Wino jest wrażliwe na temperaturę i sezonowość sprzedaży, dlatego opóźnienia w dostawach mogą być bardziej dotkliwe niż w wielu innych sektorach.

Firmy szykują się na turbulencje

Producenci i importerzy wina obserwują sytuację z rosnącym niepokojem.

– Obecnie konflikt na Bliskim Wschodzie nie ma jeszcze bezpośredniego przełożenia na ceny alkoholu na półkach. To jednak tykająca bomba logistyczna – mówi Krzysztof Apostolidis, prezes Partner Center.

Jeśli zaburzenia w transporcie morskim się przedłużą, wzrosną koszty wielu komponentów – od opakowań po surowce i energię.

– Cena gazu, kluczowa dla produkcji szkła, jest bardzo wrażliwa na zawirowania geopolityczne. W efekcie drożeć mogą również butelki i inne elementy opakowań – wyjaśnia Krzysztof Apostolidis.

Bliski Wschód miesza w kieliszkach

Podobne ryzyka dostrzega Grzegorz Bartol, wiceprezes Barteksu, który eksportuje swoje produkty do około 20 krajów i importuje wina z 25 rynków.

– Największym zagrożeniem jest dziś niestabilność międzynarodowych łańcuchów dostaw oraz rosnące koszty frachtu morskiego i drogowego – uważa Grzegorz Bartol.

Firmy próbują ograniczać ryzyko poprzez dywersyfikację dostawców, budowanie większych zapasów i bardziej elastyczne planowanie transportu. To może jednak nie wystarczyć, by utrzymać ceny na niezmienionym poziomie.

– Jeżeli konflikt się przedłuży, ceny wina pójdą w górę. Szczególnie tego importowanego z Australii czy Nowej Zelandii – mówi wiceprezes Barteksu.

Ceny wina pod znakiem zapytania

Na razie firmy starają się przede wszystkim utrzymać stabilność dostaw.

– Bezpośredni wpływ konfliktu na działalność naszej firmy jest obecnie ograniczony. Jeśli jednak sytuacja przerodzi się w długotrwałą eskalację, wszyscy odczujemy jej skutki – potwierdza Joanna Dolęga-Semczuk, członkini zarządu oraz dyrektor ds. handlu i marketingu Henkell Freixenet Polska.

Zwraca uwagę, że w lepszej sytuacji są te firmy, które postawiły na kontrakty długoterminowe pozwalające ograniczyć wpływ krótkoterminowych wahań na rynku energii i transportu.

Możesz zainteresować się również: