Wyraźna poprawa wyników Ambry w roku obrotowym, zakończonym w lipcu, nie
uszła uwadze analityków. Wczoraj specjaliści BM BPH zalecili kupno walorów
spółki i wycenili je na 6,34 zł. W miniony czwartek Marek Czachor z Erste Group
podwyższył rekomendację do „trzymaj” z „redukuj”, a cenę docelową podniósł o 85
proc. do 5 zł. Wczoraj kurs spółki nie zmienił się i wyniósł 4,95 zł. Od
początku roku wzrósł jednak aż o 210 proc.
Wyższe noty od analityków to nagroda za widoczne efekty działań
restrukturyzacyjnych, które zarząd podjął po fatalnym poprzednim roku obrotowym.
Spółka poniosła w nim 8,8 mln zł straty netto, a zysk EBITDA spadł o połowę.
Żeby wyjść nad kreskę, Ambra zmniejszyła więc koszty marketingu i dystrybucji
(głównie na rynkach zagranicznych – w Czechach i Rumunii) oraz koszty
wynagrodzeń. Łączne roczne oszczędności z tego tytułu sięgnęły kilkunastu
milionów złotych. Ograniczono też sprzedaż produktów niskomarżowych, w tym win
pod marką własną dla sklepów dyskontowych. Jednocześnie zdecydowano się na
podwyżkę cen wyrobów, co przełożyło się na poprawę rentowności sprzedaży.
Zamknięto też jeden z zakładów produkcyjnych (w Czechach) i zmniejszono
zadłużenie. Pozwoliło to zakończyć miniony rok obrotowy zyskiem netto w
wysokości 5 mln zł.
Analitycy BM BPH prognozują, że w roku obrotowym 2009/2010 spółka zarobi na
czysto 9,1 mln zł, przy przychodach na poziomie 547 mln zł. Erste Bank liczy, że
będzie to – odpowiednio – 11,6 i 550 mln zł.