Analitycy zaskoczeni sprzedażą Optimusa
Analitycy nie kryli wczoraj zaskoczenia sprzedażą kontrolnego pakietu akcji Optimusa. Finansiści, zwłaszcza z londyńskiego City, byli zirytowani sposobem, w jaki — z pominięciem interesu akcjonariuszy mniejszościowych — została przeprowadzona transakcja. Wiele wątpliwości wzbudził też udział w niej Zbigniewa Jakubasa.
Alastair Ryan Warburg Dillon Read
- Tak niska cena jest dla nas szokująca. Nie znamy też pana Jakubasa i nie wiemy, jakie zamiary ma on wobec Optimusa. Rozumieny natomiast motywację Romana Kluski, który po prostu nie miał dobrych pomysłów na dalszy rozwój firmy. Przy coraz ostrzejszej konkurencji firm typu Dell, Compaq czy HP, Optimus był skazany na porażkę rynkową. Z drugiej strony, po ubiegłorocznych zmianach firma ma dobry menedżment, składający się z byłych pracowników Netii czy PricewaterhouseCoopers. To atut, który teraz — już bez pana Kluski — można będzie w pełni wykorzystać.
Oceniam, że przyszły właściciel Optimusa będzie pochodzić z branży internetowej lub softwareŐowej. Nie stawiam na dostawców PC-tów, bo ta działalność stanowi marginalną część rynkowej wyceny polskiej firmy.
Jacek Dzierwa Salomon Smith Barney
- Jest to zła wiadomość dla BRE, dla Optimusa i dla całej polskiej branży informatycznej. Jesteśmy zaskoczeni sposobem przeprowadzenia tej transakcji. Wydawało nam się, że jeśli tak znana firma jak Optimus zechce poszukać inwestora strategicznego, to zacznie od wynajęcia renomowanego banku inwestycyjnego. Tymczasem Optimus posiłkuje się pośrednikami, z których jeden — BRE Bank — jest nam oczywiście znany, natomiast drugi, czyli pan Jakubas, stanowi wielką tajemnicę. Nie wiemy, jaką rolę odgrywa on w tej transakcji.
Inna sprawa to szokujące warunki sprzedaży akcji. Godząc się na cenę 142 zł, Roman Kluska dał do zrozumienia, że nie ufa zarówno obecnej wycenie giełdowej Optimusa, jak i analizom wyceniającym jego akcje nawet powyżej 500 zł. Trudno sobie wyobrazić, by np. właściciele Microsoftu sprzedali swoje akcje o połowę taniej od ceny rynkowej. To po prostu — niezależnie od przyszłych dopłat dla pana Kluski — bije w wiarygodność Optimusa i w postrzeganie całego sektora IT.
Alfred Adamiec doradca inwestycyjny PBK Asset Management
- Trudno ocenić tę umowę przedwstępną sprzedaży akcji, nie znając jej wszystkich szczegółów. Może istnieć odrębna umowa między stronami, kształtująca ich relacje w sposób zupełnie inny niż wynika z komunikatu. Zastanawiająca jest cena transakcji, ale należy też zwrócić uwagę na akapit mówiący o podziale zysków w razie odsprzedaży akcji przez BRE Bank i Zbigniewa Jakubasa, jak również na opcję odkupu (szczególnie cenę bazową tej opcji) akcji. Wiele wskazuje na to, że jest to początek dłuższej współpracy tych podmiotów oraz że doszło do innych uzgodnień, które nie zostały ujawnione.
Tomasz Berent analityk Paribas
- Rynek londyński jest bardzo zaskoczony umową między właścicielami Optimusa a BRE i panem Jakubasem. Wynika to z faktu, że spółka co prawda informowała o poszukiwaniu inwestora strategicznego (dla Optimusa Pascal) poprzez bank inwestycyjny, ale dawała przy tym jasno do zrozumienia, że będzie to jakaś duża firma. Zresztą do dzisiaj taki bank nie został wybrany. W takim świetle wybór BRE, a zwłaszcza właściciela Multico, nie wydaje się krokiem odpowiedzialnym. O ile w przypadku BRE wiadomo, że jest on tylko dealerem i jak najszybciej postara się odsprzedać przejęty pakiet, o tyle panuje niepewność co do przyszłych kroków Zbigniewa Jakubasa. Jeśli ma on zostać na dłużej inwestorem w Optimusie, to jest to zła wiadomość dla rynku. Nowosądecka firma potrzebuje silnego wsparcia kapitałowego, a to może zapewnić jedynie zachodni partner. Należy przypuszczać, że oba podmioty które podpisały umowę z Optimusem odsprzedadzą je jakiemuś zagranicznemu inwestorowi.
Grzegorz Cimochowski doradca inwestycyjny CA IB Investment Management
- Cena jest bardzo niska, ale nie należy się nią sugerować. Wiadomo, że państwo Kluskowie zrealizują na transakcji bardzo duży zysk, a przy określeniu ceny znacznie odbiegającej od rynkowej zapłacą niższy podatek. Także BRE jako nabywca nie jest zaskoczeniem. Wszędzie na świecie w transakcjach dużymi pakietami akcji pośredniczą banki inwestycyjne.
Jestem przekonany, że Optimusa nie da się sprzedać jako jedną spółkę, ponieważ jego działalność jest zbyt szeroko zakrojona. Zostanie ona prawdopodobnie podzielona na cztery segmenty: nieruchomości, integrację aplikacyjną i sprzętową, portal — Optimus Pascal i produkcję komputerów, która jest najmniej opłacalna, ale do wykorzystania jest bardzo dobrze rozwinięta sieć dystrybucji. Do takiego podziału spółka była już od dłuższego czasu przygotowywana pod zarządem Romana Kluski.
Analityk anonimowy
- Roman Kluska był ostatnio czynnikiem negatywnym w firmie. Dużo mówiło się o bardzo słabej polityce informacyjnej Optimusa. Należy jednak odróżnić, co jest dobre dla samej spółki, a co dla inwestorów giełdowych. Jeżeli przejmie ją duży inwestor branżowy, może stać się częścią koncernu, a wtedy znacznie spadnie jej atrakcyjność inwestycyjna. Może się okazać, że kurs akcji znacznie się obniży i już nie powróci do tak wysokich notowań.
Jacek Radziwilski analityk Deutsche Bank
- Z punktu widzenia własnych interesów, rodzina Klusków zabezpieczyła przyszłe przychody wynikające z transakcji odsprzedaży udziałów przez BRE i Multico. Cena sprzedaży akcji Optimusa wydawać się może znacznie zaniżona, ale stoją za nią względy podatkowe.
Jestem jednak zaskoczony tym, że w transakcji bierze udział Zbigniew Jakubas, gdyż rynek nie postrzega go jako dobrego inwestora dla Optimusa. W grę może więc wchodzić jeszcze inny podmiot. Być może Zygmunt Solorz, właściciel Polsatu, który prowadził już różne interesy z Multico, a ostatnio także z samym Optimusem.
Opublikowana informacja w dłuższej perspektywie będzie miała bardzo istotne znaczenie dla rynku, gdyż wskazuje, że wszedł on w drugą fazę rozwoju, tzw. fazę prawdziwych dealów. Jest ona kolejnym etapem rozwoju rynku internetowego, który sprawdził się już w Stanach Zjednoczonych i Azji.
Michał Szymański doradca inwestycyjny ING BSK Asset Management
- Umowa jest tak skonstruowana, że przy sprzedaży pakietu inwestorowi bank dzieli się zyskiem z Romanem Kluską. Ma to na celu motywowanie doradcy, jakim w tym wypadku jest bank, przy dalszej odsprzedaży akcji. W interesie BRE jest więc wynegocjowanie jak najwyższej ceny.
Początkowo transakcja może być postrzegana przez rynek negatywnie, ponieważ jest rozciągnięta w czasie. Optimusowi jest potrzebny inwestor, który zapewni dostęp do nowych technologii. Składanie komputerów nie jest już biznesem, który dobrze rokuje.