Rekordowe dane o wzroście zatrudnienia i płac dobrze wróżą wzrostowi PKB w II kwartale. Na razie nie widać zagrożeń dla inflacji.
W maju w przedsiębiorstwach zatrudnionych było 4,9 mln osób, co oznacza roczny wzrost o 3,1 proc. Przeciętne wynagrodzenie wzrosło jeszcze bardziej, bo o 5,2 proc. — wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego. Ekonomiści nie spodziewali się tak dobrych wyników.
— To mocne dane. Zatrudnienie, które wzrosło pierwszy raz o ponad 3 proc., i jeszcze szybciej rosnące płace przy niskiej inflacji składają się na spójny obraz gospodarki napędzanej popytem konsumpcyjnym — komentuje Ryszard Petru, główny ekonomista Banku BPH.
Zdaniem Piotra Kalisza, ekonomisty Banku Handlowego (BH), najważniejszy wniosek, jaki płynie z lektury wczorajszych danych, to fakt, iż ciągle rośnie fundusz wynagrodzeń, czyli suma środków, jakie możemy przeznaczyć na konsumpcję.
— Realnie wzrósł o 7,3 proc. To utwierdza nas w przekonaniu, że także w II kwartale gospodarka rozwija się w szybkim, blisko 5-procentowym tempie — uważa ekonomista BH.
Rynki finansowe nie zareagowały jednak na te informacje żywiołowo.
— Ostatnio dane z naszej gospodarki nie działają silnie na inwestorów, bo zmieniają się nastroje na rynkach zagranicznych i to one wpływają na sytuacje na rynku złotego i polskich obligacji. Po wczorajszych danych zwiększyły się natomiast oczekiwania na podwyżki stóp procentowych w Polsce, które prędzej czy później muszą nadejść. O obniżkach nikt już nie myśli — uważa Piotr Bujak, ekonomista Banku Zachodniego WBK.
A to dlatego że w ślad za coraz szybciej rosnącymi płacami i zatrudnieniem teoretycznie powinny rosnąć ceny. Teoretycznie.
— Na razie jednak zagrożenia dla inflacji nie widać, bo jeszcze szybciej od płac rośnie wydajność pracy. Dopóki taka sytuacja się utrzyma, o ceny będę spokojny —uważa Piotr Kalisz.
Ekonomiści zgadzają się jednak, że jeśli wysoka dynamika płac utrzyma się w następnych miesiącach, może to mieć negatywny wpływ na inflację. Zwłaszcza w przypadku zaakceptowania przez rząd podwyżek w sferze budżetowej (pielęgniarki, lekarze, górnicy).
— Żądania płacowe, jeśli zostaną zrealizowane, mogą doprowadzić do pojawienia się kolejnych, co przełożyłoby się na wzrost presji na płace. Na razie to jednak tylko jeden ze scenariuszy, choć rynki finansowe wyceniają podwyżkę stóp procentowych jeszcze w tym roku — zauważa Piotr Kalisz.