ANALIZA-We wtorek protesty przeciw polityce RPP

TIM SPÓŁKA AKCYJNA
23-06-2002, 17:29

Douglas Busvine

WARSZAWA (Reuters) - Na wtorek zapowiedziane są protesty przeciwko polityce prowadzonej przez bank centralny. Niektórzy protestujący mogą być zachwyceni, że przynajmniej duchem będzie z nimi premier Leszek Miller. W atakach na bank centralny premier konkuruje z radykałem Andrzejem Lepperem, co sprawia, że czasami premier, na tle całego rządu może być postrzegany jako działacz opozycji.

Jednak zdaniem analityków Miller dużo ryzykuje. Podsyca bowiem niepokoje, może stracić poparcie społeczne. Działania te mogą też godzić w starania Polski o przyjęcie do Unii Europejskiej w 2004 roku.

"Ataki na bank centralny stały się sportem narodowym - jednak gramy w niego gorzej niż nasza reprezentacja na Mistrzostwach Świata" - powiedział Krzysztof Rybiński, ekonomista z BPH-PBK w Warszawie. "Politycy strzelają sobie samobójcze bramki" - dodał.

Lepper grozi, że w czasie najbliższego posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej (RPP) tysiące zwolenników Samoobrony zablokuje ulice.

Natomiast lojalne wobec Leszka Millera Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych (OPZZ) zamierza protestować przed siedzibą Narodowego Banku Polskiego (NBP). Celem jest wywarcie presji na obniżkę stóp procentowych.

AWANTURA O STOPY

Rząd Leszka Millera spiera się z bankiem centralnym o to, czy powinien on dbać o zapewnienie wysokiego tempa wzrostu gospodarczego, czy też ważniejsza jest stabilność cen. Sytuacja gospodarki jest trudna - wzrost gospodarczy jest najniższy od dekady.

Jednym ze sposobów na ożywienie gospodarki ma być obniżka stóp procentowych. Główna stopa rynkowa wynosi obecnie dziewięć procent, czyli jest na dużo wyższym poziomie niż inflacja. Ta ostatnia spadła do 1,9 procent, czyli jest na najniższym poziomie od 1989 roku.

Zdaniem rządu stopy są za wysokie, hamują wzrost gospodarki, czego skutkiem jest miedzy innymi trzymilionowa rzesza bezrobotnych.

Millerowi nie udaje się przekonać Rady do głębokich obniżek stóp. W mediacje między obydwoma stronami włączył się prezydent Aleksander Kwaśniewski.

W Sejmie pojawiły się projekty nowelizacji ustawy o Narodowym Banku Polskim (NBP), zakładające między innymi poszerzenie składu RPP. Mogłyby w ten sposób wejść do niej osoby bardziej przychylne redukcji stóp.

Według ekspertów propozycje te są atakiem na niezależność banku centralnego, która musi być przez Polskę respektowana. Jest to jeden z warunków przystąpienia naszego kraju do strefy euro, co ma się stać po wejściu w struktury Unii Europejskiej.

Jednak według Leszka Millera nie słyszał on, aby Unia miała jakieś obiekcje w tym temacie.

"Prodiemu (przewodniczącemu Komisji Europejskiej) zadałem pytanie: Czy dla Unii atrakcyjniejsza jest Polska, gdzie tempo rozwoju wynosi pięć procent, jest niskie bezrobocie, czy może lepszy jest jeden procent wzrostu PKB i bezrobocie rzędu trzech milionów osób?" - powiedział w wywiadzie dla Gazety Wyborczej Miller.

Cały konflikt jest z uwaga obserwowany przez inwestorów, którzy jednak zachowują spokój. Zdają oni sobie sprawę, że propozycje nowelizacji ustawy o banku centralnym, uważane za sprzeczne z Konstytucją, mogą trafić do Trybunału Konstytucyjnego, który je zakwestionuje.

PRZEŚCIGNĄC LEPPERA

Jednak taktyka Millera może być na rękę Lepperowi, który dokładnie wie co robi. W październiku odbędą się wybory samorządowe. Jak pokazują sondaże poparcie dla Samoobrony wzrosło do 19 procent z 10 procent uzyskanych w wyborach parlamentarnych, a w przypadku Sojuszu Lewicy Demokratycznej (SLD) spadło do 33 procent z 40.

"Będziemy naciskać dopóki nie zostaną przeprowadzone nowe wybory i przejmiemy odpowiedzialności za kraj" - mówił Lepper.

Dyplomaci europejscy obawiają się, że rząd Millera jeśli utraci silne poparcie społeczne uzyskane w ubiegłorocznych wyborach utraci też niepowtarzalną szansę przeprowadzenia reform gospodarczych.

Uważają oni, że obecnie Miller być może ryzykuje działania populistyczne do czasu przyjęcia Polski do Unii. Wtedy to napłyną do Polski miliardy euro, które wzmocnią polską gospodarkę.

Lena Kolarska-Bobińska szef Instytutu Spraw Publicznych powiedziała, że spór ze znienawidzonym bankiem centralnym obniża zaufanie zarówno do gospodarki, jak i do rządu.

"Ludzie nie rozumieją o co chodzi, ale czują, że jest konflikt. Pesymizm rośnie" - powiedziała.

((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, warsaw.newsroom@reuters.com))

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: TIM SPÓŁKA AKCYJNA

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / ANALIZA-We wtorek protesty przeciw polityce RPP