Andrzej Klesyk kończy śrubowanie rekordu

opublikowano: 03-12-2015, 22:00

We wtorek prezes PZU poda się do dymisji, bo minister skarbu nie chce z nim współpracować — ustalił „PB”. Następcą może być były wiceminister skarbu

14 grudnia — minie dokładnie 8 lat od czasu, gdy Andrzej Klesyk został prezesem PZU. Jednak według nieoficjalnych informacji „PB”, nie będzie mu dane świętować okrągłej rocznicy. W porządku obrad najbliższego posiedzenia rady nadzorczej, zaplanowanego na 8 grudnia, jest punkt o zmianach w składzie zarządu, o co wnioskował główny akcjonariusz — Ministerstwo Skarbu Państwa. Resort nie odpowiedział na nasze pytania o to, kogo i dlaczego chce zmienić w zarządzie największego polskiego ubezpieczyciela.

Andrzej Klesyk, będąc prezesem PZU, musiał sobie wielokrotnie układać współpracę z nowymi zwierzchnikami. Współpracował z pięcioma przewodniczącymi rady nadzorczej i pięcioma (licząc z obecnym) ministrami skarbu
Wyświetl galerię [1/2]

KARUZELA SZEFÓW…

Andrzej Klesyk, będąc prezesem PZU, musiał sobie wielokrotnie układać współpracę z nowymi zwierzchnikami. Współpracował z pięcioma przewodniczącymi rady nadzorczej i pięcioma (licząc z obecnym) ministrami skarbu Marek Wiśniewski

Śrubowanie rekordu

Wedle naszych ustaleń, zmiana nastąpi na stanowisku prezesa. Andrzej Klesyk jest niczym Siergiej Bubka. Jak znany ukraiński tyczkarz przez lata rywalizował sam ze sobą, poprawiając rekord wysokości, tak szef PZU śrubuje rekord najdłużej urzędującego prezesa w historii spółki. Dlaczego minister postanowił przerwać ten marsz? Nasze źródła nie potrafią wskazać konkretnego powodu. Z naszych

informacji wynika, że minister dotychczas nawet nie spotkał się z prezesem. Wprawdzie o tym, że nowa władza uruchomi kadrową karuzelę w państwowych spółkach, mówiono jeszcze przed wyborami, ale Andrzeja Klesyka nie zaliczano do grona menedżerów, których rząd wymieni w pierwszej kolejności.

Politycy PiS zrobili niespodziankę, biorąc go na pierwszy ogień — 12 listopada na łamach „Gazety Polskiej Codziennie” Maks Kraczkowski, poseł PiS, opublikował artykuł o jednoznacznym tytule „PZU: mielizny zarządzania”, w którym ostro skrytykował Andrzeja Klesyka i jego dokonania w PZU. Tezy artykułu polityka kompletnie rozmijały się z oceną, jaką prezesowi wystawiają analitycy, eksperci branżowi i inwestorzy.

Na liście zasług prezesa oprócz rozwiązania sporu z Eureko i wprowadzenia spółki na giełdę, są: znaczące zmniejszenie kosztów, poprawa wizerunku i rekordowe zyski. Atak polityka przez wielu został zinterpretowany jako szykowanie gruntu pod dymisję. Jak ustalił „PB”, minister skarbu od kilku dni analizował możliwość jej przeprowadzenia — liczył szable w radzie nadzorczej. Jej szefem jest Zbigniew Ćwiąkalski, eksminister sprawiedliwości w rządzie PO.

Była obawa, że nie będzie skłonny realizować wizji nowej ekipy, zgodził się jednak na wpisanie punktu o zmianach w zarządzie do porządku obrad. Minister nie może być pewien zachowania dwóch innych członków rady: Jakuba Karnowskiego, byłego prezesa PKP, i prof. Dariusza Filara, który jest członkiem niezależnym.

Natomiast trzej reprezentanci ministerstw, Dariusz Kacprzyk, prezes BGK, i Aleksandra Magaczewska, prezes ARP, niemal na pewno zrealizują wolę właściciela. Według naszych informacji, do próby sił jednak nie dojdzie — Andrzej Klesyk kilkakrotnie publicznie deklarował, że „zmiana prezesa to prawo właściciela” oraz że „jest tylko i aż wynajętym menedżerem”. To oznacza,że znając wolę nowego ministra, z dużym prawdopodobieństwem poda się we wtorek do dymisji i zmiana władzy nastąpi w sposób cywilizowany.

Powrót ze Stanów

Kto może go zastąpić? Ministerstwo nie odpowiedziało na pytanie, czy ma już następcę,ale udało nam się ustalić, że przed radą zbierze się komitet nominacyjny, co wskazuje, że kandydat może już czekać w blokach. W środowisku PiS słychać, że największe szanse ma Michał Krupiński, nazywany „złotym dzieckiem PiS”, a to dlatego, że jako 25-latek został wiceministrem skarbu, przygotowywał program gospodarczy partii, a nawet uczestniczył w rozmowach, które miały doprowadzić do koalicji PO-PiS. W 2008 r. postawił na karierę w biznesie międzynarodowym — najpierw został zastępcą dyrektora wykonawczego w Banku Światowym, a w 2011 r. dyrektorem zarządzającym w Bank of America Merrill Lynch.

Przy okazji formowania nowego rządu przewijał się jako kandydat do objęcia któregoś z gospodarczych resortów, ale przyzwyczajony do pensji bankiera inwestycyjnego wolał biznes niż powrót na rządowy wikt. W rządzie ma na pewno co najmniej jednego mocnego sojusznika: Pawła Szałamachę, ministra finansów, z którym pracował w resorcie skarbu, a ostatnio nad programem nowego rządu. Z Michałem Krupińskim nie udało nam się wczoraj skontaktować.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu