Andrzej Klesyk zasłużył na 4+

Następnemu prezesowi PZU analitycy życzą, żeby mógł pochwalić się osiągnięciami na miarę poprzednika

Kończy się era Andrzeja Klesyka w PZU. Rada nadzorcza przyjęła wczoraj jego rezygnację ze stanowiska prezesa spółki. „Prawem właściciela jest dobór osób desygnowanych do kierowania spółką. Szanując to prawo, na prośbę ministra skarbu państwa, reprezentującego największego udziałowca, złożyłem rezygnację” — wyjaśnił w oświadczeniu Andrzej Klesyk. Na gest lojalności wobec niego zdecydował się Witold Jaworski, od końca września prezes PZU Życie i członek zarządu PZU, który również złożył rezygnację.

Kończy się era Andrzeja Klesyka w PZU.
Zobacz więcej

Kończy się era Andrzeja Klesyka w PZU.

Rada nadzorcza przyjęła wczoraj jego rezygnację ze stanowiska prezesa spółki Marek Wiśniewski

Rada nadzorcza na razie nie wybrała następcy Andrzej Klesyka. Do kierowania spółką oddelegowała Dariusza Krzewinę, członka zarządu PZU, a wcześniej wieloletniego szefa spółki życiowej (we wrześniu na tym stanowisku zastąpił go Witold Jaworski). To tymczasowy, techniczny awans — do momentu powołania nowego prezesa PZU. Z naszych informacji wynika, że obecnie jest tylko jeden kandydat na nowego szefa ubezpieczyciela.

To Michał Krupiński, od czterech lat dyrektor zarządzający w Bank of America Merrill Lynch, a wcześniej zastępca dyrektora wykonawczego w Banku Światowym. 29 grudnia zbierze się rada nadzorcza w obecnym składzie. Skarb państwa zamierza jednak dokonać w niej zmian. Dlatego należy spodziewać się wniosku o zwołanie walnego zgromadzenia akcjonariuszy, które się tym zajmie. Z naszych informacji wynika, że dopiero nowa rada dokona wyboru prezesa.

Trudne początki

Okres rządów Andrzej Klesyka to złota era ubezpieczyciela. Były prezes wprowadził PZU w XXI wiek, przekształcając państwowego molocha w nowoczesną firmę — lidera rynku ubezpieczeń w Europie Środkowo-Wschodniej. Gdy w grudniu 2007 r. objął stery towarzystwa, okręt ocierał się o mielizny, a żagle targał porywisty wiatr. Organizacyjnie firma tkwiła głęboko w latach 90. XX wieku, a decyzyjnie paraliżował ją ciągnący się od wielu lat spór skarbu państwa z Eureko.

Ponurego obrazu dopełniały kolejne afery polityczne z PZU w tle (np. afera billboardowa czy gruntowa) i powolna erozja udziałów rynkowych. Po ośmiu latach konsekwentnego trzymania kursu nie został po tym ślad. — Największym sukcesem Andrzeja Klesyka jest zmiana wizerunku PZU na rynku. Dzięki temu dla ubezpieczyciela chcą pracować kompetentni ludzie, którzy przez lata unikali go jak ognia. To ważne, bo w branży finansowej liczą się właśnie marka i ludzie — mówi Kamil Stolarski, analityk Haitong Bank Polska.

Otwarta furtka

Najważniejszą zmianą, która umożliwiła kolejne, było zakończenie sporu z Eureko. Rok po porozumieniu akcjonariuszy zakład był już notowany na giełdzie, a w spółce trwała restrukturyzacja. Jej celem było odchudzenie firmy i nadanie jej dynamiki, a zwieńczeniem — rebranding w maju 2012 r. W ten sposób towarzystwo symbolicznie pożegnało ducha molocha, który przez lata paraliżował jego biznes.

— Dzięki modernizacji PZU przestał być traktowany w branży jak chłopiec do bicia. Firmie udało się zahamować spadekudziałów w rynku. Dużym sukcesem było także obniżanie kosztów do poziomu zachodnieuropejskich ubezpieczycieli — mówi Marcin Jabłczyński, analityk Deutsche Banku.

Zwraca na to uwagę także Andrzej Powierża, analityk DM Citi Handlowego. W jego ocenie, rządy Andrzeja Klesyka sprawiły, że PZU zaczął być poważnie traktowany przez branżową konkurencję.

— Życzę następcom, by odchodząc, mogli pochwalić się takimi osiągnięciami jak Andrzej Klesyk — mówi Marcin Jabłczyński. Nie było jednak idealnie. Analitycy wytykają też ekipie Andrzeja Klesyka kilka potknięć. Zdaniem Andrzeja Powierży, największym grzechem zarządu był brak konsekwencji w dążeniu do strategicznych celów. Przykładem jest wielokrotnie zapowiadana ekspansja zagraniczna, która skończyła się na przejęciu trzech małych firm w państwach bałtyckich.

W opinii Marcina Jabłczyńskiego, największą porażką Andrzej Klesyka jest projekt bankowy, w ramach którego PZU kupił pakiet udziałów Alior Banku. Zdaniem analityka, pomysł dobudowania bankowej nogi do biznesu ubezpieczeniowego od początku był „dziwaczny” i został negatywnie zweryfikowany przez rynek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Ubezpieczenia / Andrzej Klesyk zasłużył na 4+