Anglicy z Marek pod Warszawą

Marcin Dobrowolski
aktualizacja: 15-01-2016, 14:49

Podróżujący szosą radzymińską mijają na wyjeździe z Warszawy w Markach piękny pałacyk z obszerną oranżerią stojący na skraju dużego parku. Budynek ten, pełniący obecnie funkcję szkoły, przez lata służyła rodzinie Briggsów, zasłużonych pionierów przemysłu.

Uwłaszczenie chłopów przeprowadzone w 1861 w zaborze rosyjskim, a dwa lata później w Królestwie Polskim uwolniło olbrzymie masy taniej siły roboczej. Z tej okazji korzystali zachodnioeuropejscy przemysłowcy, którzy przybywając do Łodzi, Warszawy czy Zagłębia Staropolskiego, inwestowali swoje pieniądze rozpoczynając polski epizod rewolucji przemysłowej. 

Pałacyk Briggsów po II wojnie światowej
Wyświetl galerię [1/2]

Pałacyk Briggsów po II wojnie światowej

Co ciekawe, otrzymane zyski inwestowali głównie na miejscu, rozwijając produkcję, ale również zaplecze socjalne swoich robotników. 

Wybór Królestwa Polskiego na miejsce inwestycji był dość prozaiczny - bogacące się społeczeństwo Imperium Rosyjskiego potrzebowało coraz lepszej jakości produktów, których jednak w państwie carów nie wytwarzano. Lokalizacja fabryk w Polsce dawała możliwość szybkiej dostawy oraz omijała cła nakładane na towary wwożone do Imperium.

Bracia John i Edward Briggsowie przybyli do Warszawy w drugiej połowie XIX wieku z angielskiego Manchesteru znanego z przędzalni wełny. Taką samą produkcję planowali uruchomić u nas, w Markach. Do zaprojektowania zabudowy kompleksu zatrudnili wybitnego specjalistę Edwarda Lilpopa. Polecili mu stworzenie zakładu nie tylko nowoczesnego, ale w warstwie architektonicznej nawiązującego do przemysłowej architektury angielskiej.

W takim stylu polecili również wznieść osiedle dla robotników. Przemysłowcy tamtych lat zdawali sobie sprawę z biedy ludzi, którzy pracować mieli w ich zakładach. Brak mieszkań, tragiczne warunki sanitarne, bardzo słabe wykształcenie skutkować mogły rozruchami, dlatego mądrzy inwestorzy zapewniali swoim ludziom zaplecze socjalne. Tak też było i w Markach, gdzie powstały nieduże domki z ogródkami, szkoła, ochronka dla dzieci, zakład opieki zdrowotnej, a w 1904 r. również kościół parafialny. Wszystko z kasy braci Briggs.

Fabryka była jedną z największych i najnowocześniejszych w ówczesnej Europie. Już w 1884 r., rok po rozpoczęciu prac, uruchomiono elektrownię węglową, która przed I wojną światową wytwarzała prąd trójfazowy o mocy 220V i 500V, o mocy przerobowej 1565 kW. Zakład wyposażony był w oczyszczalnię ścieków a przed pożarami (częstymi w zakładach tamtych lat) chroniła straż pożarna i pierwszy w Rosji system automatycznego alarmu i zraszaczy. 

Do pracy zatrudniono głównie ludność Marek i okolic. Na początku było to 600 osób, ale wraz z rozwojem fabryki zatrudnienie wzrosło do 1700. Dzień pracy trwał od 10 do 12 godzin, przez sześć dni w tygodniu, a wynagrodzenie w zależności od płci i stanowiska wynosiło od 2 do 20 rubli tygodniowo. 

W kolejnych latach rozbudowywano zaplecze sanitarne przedsiębiorstwa. Powstała apteka, powiększono zakład opieki zdrowotnej, zakupiono nawet karetkę. Briggsowie zlecili urządzenie parku na obu brzegach przepływającej przez miasto rzeki, a na jego skraju wybudowali utrzymany w angielskim stylu eklektycznym pałacyk dla swojej rodziny. 

Ciosem dla fabryki był wybuch I wojny światowej. W ramach ewakuacji maszyny zostały rozebrane i wywiezione przez wycofującą się armię rosyjską. W głębi kraju zaginęły stając się prawdopodobnie fundamentem jednego z uspołecznionych zakładów Sowieckiej Rosji. Podczas wojny polsko-bolszewickiej w pałacyku stacjonowało polskie dowództwo, a linia frontu przebiegała blisko samych zabudowań. Po zakończeniu działań zbrojnych siły produkcyjne były za duże wobec popytu zmniejszonego znacznie przez zamknięcie rynku rosyjskiego. Zresztą, po wojnie niewielu było stać na wysokiej jakości produkty wytwarzane z surowca sprowadzanego dotychczas z Australii i Nowej Zelandii. 

W 1925 r. zmarł Alfred - ostatni z braci Briggsów. Fabryka przeszła na własność rodziny Whiteheadów, których przedstawiciel był do tej pory prokurentem zakładu.

W czasie II wojny światowej Niemcy urządzili w zabudowaniach skład arsenału. Szczęśliwie, wiele zabytkowych budynków, a także przemysłowy układ urbanistyczny osiedla robotniczego zachował się w niewiele zmienionym stanie. Po wojnie zakład znacjonalizowano, po 1989 r. został odzyskany przez spadkobierców Whiteheadów, ale budynki użyteczności publicznej służą wciąż mieszkańcom Marek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Dobrowolski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy