Antyzachodnia zbiórka w RPA

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2023-08-22 20:00

W szczycie zimy na półkuli południowej Johannesburg przyjmuje 22-24 sierpnia w Sandton Convention Centre piętnasty już coroczny szczyt BRICS.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

To pierwsze litery angielskich nazw piątki udziałowców: Brazylii, Rosji, Indii, Chin i Republiki Południowej Afryki. Ta zawiązana w 2009 r. podgrupa potentatów z globalnej G20 coraz bardziej ostro rywalizuje z inną, starszą podgrupą – zachodnią G7. Akurat RPA zarówno do G20, jak też do BRICS przyjęta została na wyrost, symbolicznie, jako jedyny reprezentant kontynentu. Do afrykańskiego miejsca w elicie aspirują inne państwa, takie jak Nigeria czy Egipt. Trzeci szczyt w RPA (poprzednie w latach 2013 i 2018) odbywa się pod rozbudowanym hasłem „BRICS i Afryka: partnerstwo na rzecz wzajemnie przyspieszonego wzrostu, zrównoważonego rozwoju i włączającego multilateralizmu”. Gospodarze zaprosili cały kontynent, czyli 53 państwa afrykańskie, a także kilka innych – w sumie ponad 60. Odbywa się zatem potężna zbiórka prawie jednej trzeciej członków ONZ, zintegrowanych wspólną myślą zapisaną w tytule.

Cyril Ramaphosa, prezydent RPA, długie miesiące lawirował, jak rozegrać obecność Władimira Putina. Od marca 2023 r. car Kremla ścigany jest za zbrodnie wojenne przez Międzynarodowy Trybunał Karny, którego stroną jest RPA. Hipotetyczne zaaresztowanie go groziłoby jednak, według wystraszonych gospodarzy, odwetowym… uderzeniem jądrowym. Ostatecznie wynegocjowano, że Rosję reprezentuje na szczycie BRICS minister Siergiej Ławrow, co stało się już protokolarnym standardem. W odróżnieniu od szczytów G7 i G20 temat napadu Rosji na Ukrainę został w Johannesburgu zamieciony pod dywan. Doktryną obowiązującą zarówno przywódców samej piątki BRICS, jak też tłum gości z Afryki oraz z takich państw, jak np. Iran, Indonezja, Arabia Saudyjska, Argentyna czy Boliwia, jest milczenie. Propagandzie Kremla udało się bardzo skutecznie upowszechnić – wszędzie poza światem Zachodu – tezę, że najlepiej zachowywać całkowitą neutralność wobec wewnętrznego konfliktu słowiańskiego, którego przyczyną stała się niezgoda zaborczej Ukrainy na zwrot ziem historycznie należnych Rosji. Tak to postrzega Afryka, Azja i najbardziej odległa od konfliktu Ameryka Łacińska.

Naturalnym liderem gospodarczym i także politycznym BRICS są Chiny. Wszechwładca Xi Jinping wykorzystuje obecność w Johannesburgu do dalszego umocnienia chińskiej dominacji w Afryce, chociaż ten kontynent realnie już dawno stał się chińską kolonią. W globalnej konfrontacji ze Stanami Zjednoczonymi właśnie rozbudowany liczebnie szczyt BRICS to forum idealne do propagowania odejścia międzynarodowego handlu od dolara. Stworzenie jakiejś jednolitej alternatywnej waluty – nie mylić z produktami krypto – to oczywiście mrzonka, zatem Xi Jinping próbuje najróżniejszymi metodami budować potęgę juana. Wykorzystuje do tego założony przez udziałowców BRICS w 2014 r. New Development Bank (NDB), którego strategią jest koncentrowanie się na rozwijaniu finansowania, również inwestycyjnego, w walutach lokalnych. Ma to być magnes przyciągający mniejsze państwa spoza założycielskiej piątki, które nie chcą się podporządkować dyktatowi rozliczeń w kojarzącym się jak najgorzej i niekorzystnie USD. Notabene obecnie na czele NDB stoi Dilma Rousseff, była lewicowa prezydent Brazylii z lat 2011-16, usunięta przez parlament w procedurze impeachmentu. Co ciekawe – nie za standardową w klasie politycznej korupcję, lecz akurat za gigantyczne manipulacje budżetowe, czyli ukrywanie prawdziwego poziomu zadłużenia państwa. Prezes bardzo niedawno konferowała osobiście z Władimirem Putinem, właśnie w perspektywie zbiórki w Johannesburgu. Oboje wyrazili optymizm co do możliwości, jakie szczyt BRICS stwarza dla NDB w jego misji odpowiadania na potrzeby państw rozwijających się.