Producent aparatury pomiarowej "popłynął" na opcjach walutowych. Obwinia banki, a przeciwko jednemu chce wystąpić do sądu.
Toruński Apator wczoraj przed sesją przekazał rynkowi nowe, obniżone prognozy na 2008 r. Okazało się, że producent aparatury pomiarowej jest kolejną ofiarą niesławnych opcji walutowych.
— Opcje zdjęły nam z tegorocznego wyniku kilkanaście milionów złotych. Na koniec grudnia będziemy musieli utworzyć rezerwy z tego tytułu — powiedział wczoraj w TVN CNBC Janusz Niedźwiedzki, prezes Apatora.
Po korekcie prognoza skonsolidowanego zysku netto mieści się w przedziale 25-28 mln zł, zamiast planowanych wcześniej 36 mln zł. Kto winien? Prezes nie ma wątpliwości.
— Banki, które były naszymi doradcami, wystąpiły jako naciągacze. Mamy dokumenty, które to potwierdzają. Przymierzamy się nawet do wystąpienia na drogę sądową przeciwko jednemu z tych banków — twierdzi Janusz Niedźwiedzki.
Prezes nie ujawnia nazw, nie podaje też dokładnej wartości koniecznych rezerw. Apator obniżył nie tylko prognozę zysku, ale również szacunki dotyczące przychodów. Zamiast 370 mln zł wyniosą 350 mln zł. Prezes zapewnia, że wyniki słabsze od planowanych nie zahamują planów inwestycyjnych.
— Pracujemy nad przejęciem rumuńskiego producenta liczników, który kontroluje 70 proc. tamtejszego rynku i jest mocny w eksporcie. Na jego zakup planujemy wydać maksymalnie 5 mln EUR, i to w kilku ratach — mówi Janusz Niedźwiedzki.
Magdalena Graniszewska