Polacy kupili w marcu zaledwie 21 tys. aut. I choć branża wie, co jest tego przyczyną, to nie wie, jak to zmienić.
Marzec — podobnie jak dwa poprzednie miesiące — nie był łaskawy dla branży motoryzacyjnej.
— Wstępne szacunki wskazują, że w marcu Polacy kupili niespełna 21 tys. nowych samochodów osobowych — mówi Wojciech Drzewiecki, prezes firmy Samar, analizującej polski rynek motoryzacyjny.
Jest to wynik nieco lepszy niż w lutym, kiedy nabywców znalazło 19,8 tys. aut. Jednak porównanie z marcem 2004 r., kiedy dilerzy sprzedali ponad 39 tys. nowych aut, wypada już znacznie gorzej.
Prognozy na ten rok nie są optymistyczne.
— Sądzimy, że sprzedaż nie przekroczy 280 tys. sztuk — prognozuje szef Samaru.
W ubiegłym roku wyniosła blisko 320 tys. sztuk.
Z dużej chmury...
Przedstawiciele branży motoryzacyjnej nie mają wątpliwości, co jest przyczyną kulejącej sprzedaży. Głównym winowajcą są ostatnie poprawki do ustawy o VAT, ograniczające listę modeli, których zakup upoważnia do skorzystania z pełnego odpisu tego podatku. Druga sprawa to zalanie Polski samochodami używanymi.
— Oficjalnie w ubiegłym roku sprowadzono do Polski ponad 800 tys. używanych aut. Nieoficjalnie mówi się, że liczba ta przekroczyła milion. Z tego ponad połowa nadal czeka na klienta — podkreśla Wojciech Drzewiecki.
Branża postanowiła więc bronić się. Elementem tej strategii była wczorajsza konferencja, zwołana z inicjatywy Związku Motoryzacyjnego SOIS.
— Chcemy jak najszybszego wprowadzenia w życie podatku ekologicznego oraz powstrzymania zmian wprowadzanych do ustawy o VAT. Najważniejsza jest jednak stabilizacja przepisów podatkowych — mówił wczoraj Przemysław Rajewski, prezes ZM SOIS, zrzeszającego 29 firm motoryzacyjnych.
...mały deszcz
Tak wyglądają główne postulaty branży. Jak ma w praktyce wyglądać ich wprowadzenie w życie? Wczorajsza konferencja w niewielkim stopniu odpowiedziała na to pytanie.
— Chcemy jak najszybciej zwołać okrągły stół. Zaprosimy do niego przedstawicieli branży, ekspertów, posłów i członków rządu — deklaruje Przemysław Rajewski
Co na to przedstawiciele władz? Niestety, wczoraj na konferencji nie byli obecni.
— Jeśli ktoś zaproponuje mi nowy, rozsądny i niekosztowny pomysł na VAT w motoryzacji, jestem skłonny zasiąść do rozmów. Teraz jednak, gdy sprawa staje już w Senacie, zasiadanie do okrągłego stołu nie ma sensu. Sądzę, że w ogóle ten Sejm nie zdąży już rozpocząć nowej dyskusji nad VAT — twierdzi Jarosław Neneman, wiceminister finansów.
Dodaje też, że nie dostał od firm motoryzacyjnych konkretnych propozycji rozwiązania problemów fiskalnych.
— Nie mamy gotowych propozycji, ale są rozwiązania europejskie, na których można się wzorować — mówi enigmatycznie Przemysław Rajewski.
Przyznał także, że nie wypracowano na razie żadnego harmonogramu działań. Nie wiadomo również, kiedy wystosowany zostanie zapowiadany od kilku tygodni list otwarty od władz. Oby konkrety nie przyszły zbyt późno.