Ruszyła oferta akcji Bogdanki. Inwestorzy indywidualni mają czas na zapisy do piątku. Lepsza koniunktura i wzrost cen surowców zaostrzyły apetyt górniczej spółki. Przedział cenowy zaproponowany przez spółkę (42-48 zł) różni się bowiem od orientacyjnej ceny 41 zł, jaka wynikała z podawanych w prospekcie emisyjnym oczekiwanych wpływów (450 mln zł brutto) i liczby emitowanych papierów (11 mln).
Przy maksymalnej cenie (48 zł) wartość rynkowa firmy sięgnie 1,6 mld zł. Prognozy spółki na ten rok zakładają 5,6-procentowy wzrost przychodów, do blisko 1,1 mld zł, przy jednoczesnym spadku zysku operacyjnego (o 12 proc., do 178 mln zł) i zysku netto (o 10 proc., do 140,6 mln zł). Dynamika zysków byłaby jednak na plusie, gdyby nie jednorazowy koszt 36 mln zł, związany z premią dla pracowników i byłych pracowników spółki, którzy nie uzyskali akcji pracowniczych.
Nawet jeśli nie skorygujemy wartości tegorocznego zysku o wspomniany koszt, wskaźnik cena do zysku dla podanego przedziału wynosić będzie 8,5-9,8, a cena do wartości księgowej 1-1,1. Wyceny wskaźnikowe zagranicznych spółek górniczych są przeciętnie wyższe (mediana C/Z równa jest 13,6, mediana C/WK 1,8 — dane za agencją Bloomberg), przy czym ze względu na specyfikę działalności (a także specyfikę rynku, na którym działa) Bogdankę trudno bezpośrednio porównywać do innych firm z branży. Chodzi przede wszystkim o to, że podlubelska spółka sprzedaje wyłącznie węgiel energetyczny, a jej zasięg działalności ma charakter lokalny. Na dodatek ceny węgla dla sektora energetycznego są przede wszystkim pochodną cen prądu, a nie ropy naftowej (jak to jest z węglem koksującym, wykorzystywanym głównie przez branżę metalurgiczną). Stąd dynamika i ceny węgla sprzedawanego przez Bogdankę są zwykle mniejsze, niż w przypadku cen z rynku globalnego. W czasie hossy surowcowej Bogdanka zarabia relatywnie mniej niż rywale, za to w czasie bessy ubytek jej zysków jest mniejszy. Najlepiej widać to przy porównaniu z notowanym już na GPW New World Resources, w którego przychodach sprzedaż węgla koksującego i energetycznego ma podobny udział. W 2008 r. (zwłaszcza w jego pierwszej połowie) marża operacyjna spółki przekraczała 25 proc. i była niemal dwukrotnie wyższa niż rok wcześniej. W I kwartale tego roku wyniosła już tylko 7 proc. W Bogdance w 2008 r. marża wynosiła 20 proc., wobec 14-15 proc. w dwu poprzednich latach i 16 proc. planowanych na ten rok.
Szanse na wyższe zyski są m.in. ze względu na oczekiwane osiągnięcie korzyści skali. Przełomowy powinien być 2011 r., gdy rozpocznie się eksploatacja pierwszej ściany wydobywczej na złożu Stefanów. Pozwoli to na zwiększenie mocy produkcyjnych o 50 proc. Trzy lata później, gdy inwestycja, której ciąg dalszy zostanie sfinansowany z pieniędzy z emisji, zostanie zakończona, roczne wydobycie węgla będzie wynosić ponad 11 mln ton. To dwa razy więcej niż obecnie. Ze zbytem nie będzie problemu ze względu na bliskość kilku elektrowni i elektrociepłowni (Kozienice, Połaniec i Ostrołęka, także Puławy i Siekierki), w których w najbliższym czasie zaplanowane są inwestycje w rozbudowę mocy.
Bogdanka podpisała też umowę o współpracy strategicznej z ZA Puławy, w ramach
której spółka zaangażuje się w projekt budowy zakładu zgazowania węgla.
Niewykluczone zresztą, że Puławy wezmą udział w IPO partnera. Elektrownia
Kozienice (największy odbiorca węgla z Bogdanki) już ma niewielki pakiet akcji
spółki. Firmy te tworzą więc dobrze funkcjonujący organizm, a dla węgla z
Bogdanki nawet relatywnie najtańszy węgiel z Rosji nie jest atrakcyjną
konkurencją ze względu na m.in. koszty transportu i logistyki.