Z mycia samochodów można zrobić biznesowy fundament. W 2016 r. Tomasz Czerniejewski i Natalia Gajkowska, którzy wcześniej pracowali w branży leasingowej, uznali, że na mocno sprofesjonalizowanym rynku zarządzania flotami samochodowymi jest niezagospodarowana nisza - nie ma ogólnopolskich dostawców usług mycia samochodów, a firmowe działy księgowości są zalewane pojedynczymi fakturami za myjnie.
Przedsiębiorcy stworzyli więc aplikację do subskrypcyjnego płacenia za usługi mycia samochodów, przekonali do współpracy właścicieli kilkuset myjni i szybko znaleźli klientów flotowych, w tym duże, międzynarodowe koncerny. Działali pod szyldem MultiWash, który teraz zmieniają na Mooveno. Zmiana wynika z tego, że aplikacja poza myjniami ma oferować inne funkcje.
- Wdrożyliśmy w aplikacji sporo nowych usług i przyszedł czas na rebranding. Wprowadziliśmy usługę płacenia za ładowanie pojazdów bezpośrednio z aplikacji, opłaty za autostrady i weryfikację stanu pojazdów, niezbędną dla każdej floty. Pracujemy nad wprowadzeniem płatności za miejskie strefy parkowania i parkingi prywatne. Myślimy też nad usługą cyfrowej karty paliwowej - mówi Tomasz Czerniejewski, prezes i współzałożyciel firmy.
Podwajanie biznesu
W ubiegłym roku przychody firmy sięgnęły 10 mln zł. Założyciele uważają, że w ciągu trzech lat mogą przekroczyć 100 mln zł.
- Ciągle podwajamy obroty. Wchodzimy w całkiem nowe i szybko rosnące segmenty rynku – a według szacunków usługi z zakresu mobility są warte w Polsce blisko 10 mld zł. W połowie tego roku przekroczyliśmy 10 mln zł, a cały rok powinniśmy zamknąć ze sprzedażą na poziomie 18-20 mln zł – zapowiada Tomasz Czerniejewski.
Do tej pory głównym źródłem przychodów były abonamentowe opłaty za możliwość korzystania z myjni i nadzór nad stanem firmowej floty. Aplikacja pozwala na znalezienie najbliższej myjni, szybkie umówienie terminu i bezgotówkową płatność kodem podobnym do Blika. Teraz w ramach pakietów subskrypcyjnych pakiet usług będzie szerszy.
Firma zaczynała od obsługi klientów biznesowych i jeszcze w ubiegłym roku to oni odpowiadali niemal za całość biznesu.
- Teraz segment B2C stanowi już 10 proc. Zakładamy, że jego udział będzie rosnąć wraz z wprowadzaniem nowych usług związanych z mobilnością - mówi Tomasz Czerniejewski.
Konkurencją dla Mooveno są m.in. aplikacje płatnicze i bankowe, które wśród wielu usług oferują np. płatności za parkingi czy ładowarki elektryczne.
- Na rynku jest sporo tzw. kombajnów, grupujących szeroki wachlarz usług, za które można zapłacić telefonem - albo aplikacje pojedynczych operatorów. My chcemy stać się pierwszym wyborem dla kierowców, którzy oczekują płatności w jednym miejscu za wszystkie usługi związane z mobilnością - tłumaczy Natalia Gajkowska, szefowa operacji i współzałożycielka firmy.
Poduszka finansowa
Spółka na razie nie jest rentowna, ale jej przedstawiciele zapewniają, że marże wraz ze wzrostem skali stabilnie rosną, a „cash burn” jest mniejszy niż wzrost przychodów.
- Rentowność nie jest teraz priorytetem. Wszystko, co możemy, inwestujemy w marketing, rozwój technologii i automatyzację procesów– mówi Tomasz Czerniejewski.
W gronie udziałowców start-upu poza założycielami jest kilku aniołów biznesu, a także fundusze venture: Xevin, Protos i KnowledgeHub Starter. Spółka pozyskała od nich ponad 1 mln EUR. Część pieniędzy poszła na rozkręcanie biznesu w Czechach, gdzie aplikacja pozyskała do współpracy ponad 250 myjni.
- Prowadzimy rozmowy z kolejnymi potencjalnymi inwestorami, nie tylko z funduszami venture, bo zainteresowanie wykazali również inwestorzy branżowi. Jesteśmy już na tym etapie, że nie chcemy się specjalnie rozwadniać i nie potrzebujemy pilnie kapitału. Mamy raczej konserwatywne podejście i poduszkę finansową w postaci pieniędzy z poprzednich rund inwestycyjnych, co w obecnej sytuacji nam sprzyja. W ostatnim roku widać wyraźną zmianę w nastawieniu funduszy do start-upów i oczekiwaniach wobec ich modeli monetyzacji. My rośniemy stabilnie i nie jesteśmy pod ścianą w sprawie finansowania dalszego rozwoju – mówi Natalia Gajkowska.

