Zagrożenie jest największe dla małych, niezależnych producentów zegarków oraz dla koncernu Swatch, który około jednej piątej sprzedaży osiąga dzięki plastikowym zegarkom i marce Tissot. Ceny Apple Watch mają się zaczynać od 349 USD, ale model wykonany ze złota będzie kosztować więcej. Ma ekran z szafirowym szkłem, będzie łączył się bezprzewodowo z telefonem i współdzielił z nim Wi-Fi i GPS. Zegarek współpracuje tylko z iPhone’ami od piątej generacji wzwyż, a trafi do sprzedaży w 2015 r. Akcje Swatch Group, która oferuje nie tylko tańsze zegarki pod marką Swatch, ale ma w portfolio takich luksusowych producentów, jak Omega czy Longines, straciły już w tym roku na giełdzie 17 proc. Nick Hayek, prezes firmy, powiedział jednak jednej ze szwajcarskich gazet, że firma nie jest nerwowa. Szwajcarski przemysł zegarmistrzowski w latach 70. i 80. poradził sobie z tzw. kryzysem kwarcowym. Pracę straciło wtedy 60 tys. osób, a zegarki mechaniczne zaczęły być wypierane przez kwarcowe. Mimo to szwajcarscy producenci znaleźli sposób na przetrwanie i odzyskali dominującą pozycję. W zeszłym roku eksport szwajcarskich zegarków osiągnął rekordowy poziom. Analitycy banku Citigroup prognozują, że rynek inteligentnych zegarków, które łączą się ze smartfonami, osiągnie w 2018 r. wartość 10 mld USD, a w tym roku — 1,8 mld USD.

