Czytasz dzięki

ArcelorMittal Poland tnie inwestycje

Stalowy koncern zamierzał w tym roku wydać na rozwój 213 mln zł, ale ograniczy nakłady niemal o połowę. To efekt pandemii i kiep-skiej sytuacji branży w Europie.

386 mln zł — tyle w 2019 r. zainwestował ArcelorMittal Poland (AMP). Na 2020 r. zaplanował projekty za 213 mln zł. Zamierzał wykonać m.in. modernizację walcarki oraz instalację sekcji powlekania organicznego w ciągu linii cynkowania nr 2 w oddziale w Krakowie oraz remont dwóch pieców w Dąbrowie Górniczej. Z części projektów musiał jednak na razie zrezygnować i znacznie ograniczyć wysokość nakładów.

(NIE)OPŁACA SIĘ:
(NIE)OPŁACA SIĘ:
Rosnące koszty produkcji wynikające m.in. z unijnej polityki energetyczneji środowiskowej obniżają rentowność produkcji stali na kontynencie. Naopłacalność inwestycji negatywny wpływ wywarła także pandemia.
Fot. AdobeStock

„Zgodnie z aktualnymi prognozami nakłady inwestycyjne na rok 2020 zostaną obniżone do poziomu 118 mln PLN” — czytamy w opublikowanym niedawno sprawozdaniu z działalności AMP.

Ostatecznie mogą być nieco wyższe, ale znacznie poniżej pierwotnych zamierzeń. Sylwia Winiarek, rzecznik prasowy AMP, informuje, że w tym roku koncern przeprowadził już m.in. remont jednego z pieców w Dąbrowie Górniczej. Lista zadań, z których musiał zrezygnować — przynajmniej na razie — jest długa.

— Pandemia pogorszyła i tak już trudną sytuację sektora, na którą od lat zwracamy uwagę władz różnego szczebla. Chodzi m.in. o rosnące koszty uprawnień do emisji CO 2 i brak porównywalnych warunków konkurowania dla producentów stali w UE i poza nią. Do tego dochodzi nieuczciwy import i wysokie ceny energii. W związku z tymi trudnościami musieliśmy obniżyć nakłady na inwestycje — głównie na projekty, których realizacja była najmniej pilna. Odłożyliśmy w czasie m.in. wymianę kilku suwnic i budowę giętarni dla kształtowników oraz niektóre inwestycje w zwiększenie mocy produkcyjnych w części przetwórczej w Krakowie, ale planujemy je ponownie rozważyć, gdy tylko sytuacja się unormuje — mówi Sylwia Winiarek.

Dla krakowskiego oddziału to kolejny dotkliwy cios. AMP zdecydował niedawno o definitywnym zamknięciu wielkiego pieca i stalowni, przez co dla setek osób nie ma pracy.

— Dołożymy wszelkich starań, aby zaoferować miejsca pracy w ArcelorMittal Poland i naszych spółkach zależnych jak największej liczbie pracowników dotkniętych tą decyzją. W 2020 r. ze względu na pandemię nie byliśmy w stanie obsadzić wszystkich wakatów. Teraz te miejsca oferujemy pracownikom z części surowcowej w Krakowie, którzy pozostają bez zajęcia. Szczegóły rozwiązań zostaną omówione i uzgodnione ze związkami zawodowymi — dodaje Sylwia Winiarek.

Roman Wątkowski, wiceprzewodniczący KRH Solidarność z krakowskiego oddziału AMP, informuje, że 180-200 osób z Krakowa już dojeżdża do pracy w innych oddziałach koncernu. Z powodu dojazdów otrzymują wynagrodzenie nawet o 30 zł netto dziennie wyższe niż pracujący w miejscu zamieszkania. Mimo to związki zawodowe nie godzą się, by docelowo pracowali w tym systemie.

— W niektórych przypadkach dojazd zajmuje pracownikom nawet pięć godzin dziennie. Prowadzimy rozmowy z zarządem mające na celu zaoferowanie im pracy w podmiotach działających na terenie Krakowa — mówi Roman Wątkowski.

Stefan Dzienniak, prezes Hutniczej Izby Przemysłowo-Handlowej, przyznaje, że koncern ma twardy orzech do zgryzienia. Po wyłączeniu części surowcowej w Krakowie powinien rozwijać ten segment w Dąbrowie Górniczej, by oferować wysokiej jakości stal w zróżnicowanych parametrach i gatunkach. To zaś wymaga inwestycji w urządzenia i kadrę. Tylko dzięki nim grupa może utrzymać pozycję konkurencyjną. Zła sytuacja na rynku stali w Europie już w ubiegłym roku znacznie pogorszyła wyniki koncernu, a bieżący m.in. z powodu pandemii także może być bardzo słaby. Przy rocznych przychodach ze sprzedaży na poziomie około 16 mld zł wynik na sprzedaży AMP spadł z 286 mln zł w 2018 r. do minus 703 mln zł w 2019 r., 575,5 mln zł zysku na działalności operacyjnej zamieniło się w 596,3 mln zł straty, a 517,7 mln zł zysku netto w 437,6 mln zł straty netto.

— Nie komentujemy wyników finansowych, jednak w roku, w którym mierzymy się z bezprecedensową pandemią, oczywiście nie będą takie same jak te w 2019 r. Spowolnienie gospodarcze dotknęło cały sektor stalowy i nasza firma nie jest wyjątkiem — dodaje Sylwia Winiarek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane