Argentynie kryzys znów zagląda w oczy

Zwrócenie się Mauricia Macriego po pomoc do MFW było dla Argentyńczyków szokiem. Mimo to nadal pokładają nadzieję w prezydencie

W ubiegły wtorek Mauricio Macri w telewizyjnym orędziu do narodu poinformował rodaków, że wsparcie MFW będzie konieczne, by zapobiec takiemu kryzysowi, jak ten sprzed 17 lat. To uspokoiło inwestorów, którzy wcześniej w pośpiechu wyprzedawali argentyńską walutę, obligacje rządu i akcje z giełdy w Buenos Aires. Nie uspokoiło jednak Argentyńczyków, dla których MFW i kryzys są ze sobą nierozerwalnie związane. Wszystko dlatego, że drakońskie warunki pomocy w czasie kryzysu związanego z opiewającą na 100 mln USD niewypłacalnością rządu z 2001 r., największą w historii świata, jeszcze bardziej pogłębiły ówczesną recesję.

By nie ryzykować utraty zaufania wyborców i poparcia w parlamencie, Mauricio Macri zdecydował się na zaledwie stopniowe zmniejszanie dotacji do transportu i energii, oszczędził też transfery socjalne. Jednak zbyt skromne sukcesy w ograniczaniu deficytu budżetowego i inflacji sprawiły, że przy umocnieniu dolara i wzroście kosztów finansowania na świecie Argentyna jako pierwsza znalazła się u inwestorów na cenzurowanym.
Zobacz więcej

OSTROŻNY REFORMATOR:

By nie ryzykować utraty zaufania wyborców i poparcia w parlamencie, Mauricio Macri zdecydował się na zaledwie stopniowe zmniejszanie dotacji do transportu i energii, oszczędził też transfery socjalne. Jednak zbyt skromne sukcesy w ograniczaniu deficytu budżetowego i inflacji sprawiły, że przy umocnieniu dolara i wzroście kosztów finansowania na świecie Argentyna jako pierwsza znalazła się u inwestorów na cenzurowanym. Fot. Bloomberg

— Kiedy w Argentynie mówi się o MFW, to mówi się o kryzysie. Rząd Néstora Kirchnera włożył dużo wysiłku w demonizowanie funduszu. Ogromna większość społeczeństwa uważa teraz MFW za synonim kryzysu i lichwy — komentuje w rozmowie z „Financial Timesem” analityk polityczny Carlos Germano.

— Posunięcie Mauricia Macriego to z politycznego punktu widzenia z pewnością ryzykowny krok — przyznaje w wypowiedzi dla Bloomberga Nicholas Watson, analityk think-tanku Teneo Intelligence.

Choć Marcos Peña, szef gabinetu ministrów, uspokajał, że historia nie musi się powtórzyć, aż 75 proc. uczestników ostatniego sondażu negatywnie oceniło złożenie wniosku do MFW. Tymczasem skupiona wokół byłej prezydent Cristiny Fernández de Kirchner peronistowska opozycja porównuje sytuację do kryzysu z początku ubiegłej dekady, próbując wykorzystać ją do ataków na ekipę rządzącą. Na razie przedstawiciele rządu wylecieli do Waszyngtonu na rozmowy, które potrwają około sześciu tygodni, a Christine Lagarde, szefowa MFW, określiła Argentynę mianem cenionego członka funduszu, co jeszcze do niedawna byłoby nie do pomyślenia.

Dla Mauricia Macriego, byłego biznesmena uchodzącego za pragmatycznego reformatora, obecne zawirowania z pewnością są największym kryzysem od objęcia władzy w grudniu 2015 r. Jednak, wbrew sugestiom opozycji, analogie z kryzysem lat 2001-02 mają niewiele wspólnego z rzeczywistością. Mimo pewnych kłopotów, rząd jest stabilny. Przed narastaniem nierównowagi zabezpiecza elastyczny kurs peso oraz fakt, że depozyty ludności denominowane są w walucie lokalnej, a gruntowną metamorfozę przeszedł także MFW.

— Dziś MFW to zupełnie inna instytucja niż ta, którą znamy sprzed 20 lat. Fundusz wyciągnął wnioski z przeszłości i wspiera nasze stopniowe reformy — mówi Nicolás Dujovne, minister skarbu.

Zdaniem Sergia Berenszteina, analityka politycznego, cena, jaką będzie musiał zapłacić Mauricio Macri za współpracę z MFW, będzie zależała od tego, jak dużą autonomię w decyzjach zachowa rząd po uruchomieniu pomocy. Społeczeństwo już ponosi koszty likwidacji rozpowszechnionych subwencji (co przekłada się m.in. na wyższe rachunki za prąd) oraz stóp podniesionych do 40 proc. przez bank centralny, w reakcji na gwałtowne umacnianie się dolara.

Zachowanie przez prezydenta poparcia społecznego to także klucz dla inwestorów, bo zaufanie — udzielone przez nich na kredyt Argentynie — opiera się na założeniu, że w 2019 r. Mauricio Macriemu uda się uzyskać reelekcję. Choć po 20-procentowym tegorocznym osłabieniu peso i wniosku o pomoc MFW sondażowe zaufanie do niego spadło o 8 pkt. proc., wciąż są na to duże szanse. Według ośrodka Insomnia, zaufanie sięga obecnie 49 proc. i jest nie tylko o 14 pkt. wyższe od zaufania do Cristiny Fernández de Kirchner, ale także najwyższe wśród wszystkich głów państw w Ameryce Łacińskiej. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Argentynie kryzys znów zagląda w oczy