Bank podliczył wyniki transakcji, zawartych przez inwestorów, którzy weszli do gry od początku 2020 r. Jak się okazuje, rezultaty są gorsze od wyniku szerokiego rynku. Nie może być jednak inaczej, skoro notowania spółek, na których skupili się spekulanci, eksplodowały, kiedy rynek zasiliły pieniądze wydrukowane w ramach programów stymulacji gospodarki po wybuchu pandemii.

– Większość tych inwestorów rozpoczęło przygodę z rynkiem mniej więcej w momencie wybuchu pandemii, więc ich jedyne doświadczeniem był zwariowany, napędzany przez Fed rynek. Wszystko to zmieniło się wraz ze zwrotem, dokonanym przez Rezerwę Federalną w listopadzie ubiegłego roku, z czego jednak drobni inwestorzy nie zdawali sobie sprawy, bo nigdy nie mieli do czynienia z rynkiem, który nie był wspierany przez Fed - komentuje dla agencji Bloomberg Matthew Tuttle, prezes Tuttle Capital Management, cytowany przez Bloomberg.
Tym razem jest inaczej
Agencja podkreśla jednak, że drobni gracze, uzbrojeni w rachunki maklerskie bez prowizji, już nie raz skazywani byli na pożarcie, a jednak koniec końców wychodzili na swoje broniąc akcji, które preferowali. Teraz jednak kursy ich ulubieńców powiększają straty - AMC spadło o 78 proc. od czerwca 2021 r., a tylko w tym roku o 49 proc. Kurs Pelotona obniżył się o 90 proc. od szczytu. Według obliczeń Goldmana Sachsa, koszyk akcji, preferowanych przez drobnych graczy, od początku 2020 r. do listopada 2021 r. podwoił wartość, ale w tym roku spadł o 32 proc., ponad dwa razy bardziej niż S&P500.
Bloomberg zwraca uwagę, że od początku roku, kiedy rynek amerykański stracił na wartości 9 bln USD, spekulanci trzymają akcje relatywnie mocniej niż profesjonaliści z funduszy. Ci z funduszy hedgingowych zmniejszyli ekspozycję na akcje do poziomu najniższego od dwóch lat, wynika z danych banku Morgan Stanley.
Christopher Metli, analityk z Morgana Stanleya, radzi obserwować zachowanie drobnych inwestorów, by móc dostrzec symptomy osiągnięcia dna przez rynek.
– Kapitulacja jest zwykle naznaczona szybką ewakuacją funduszy hedgingowych i strategii makro, ale tu zaangażowanie już jest niskie. Następny etap ograniczania ryzyka będzie prawdopodobnie bardziej stopniowy i dotyczyć będzie strategii aktywnej alokacji i inwestorów detalicznych. To wolniej się rozgrywa i dlatego precyzyjne określenia osiągnięcia dna jest trudniejsze - komentuje ekspert.
Pierwsze rysy
W kwietniu drobni inwestorzy wydali 14 mld USD na akcje i był to drugi najniższy wynik miesięczny od końca 2020 r., wynika z danych Morgana Stanlaya. Na rynku opcji, na którym drobni szukali szybkich zysków, aktywność przenosi się obecnie z byczych opcji call na niedźwiedzie put. Zamożni klienci Bank of America wycofywali aktywa ulokowane w akcje przez cztery tygodnie z rzędu w najwyższym tempie od listopada ubiegłego roku. Analitycy Vanda Research dodają, że spadek prywatnych oszczędności do przedpandemicznych poziomów każe wątpić, czy drobni będą mieli kapitał finansowy i emocjonalny do agresywnego kupowania dołków na rynku akcji.
“Zaufanie drobnych inwestorów jest nadwątlone ze względu na słabe wyniki portfeli, a zamożniejsi i bardziej doświadczeni inwestorzy szukają raczej bezpiecznego schronienia dla aktywów. Rynki zawsze znajdują sposób na to, by inwestorzy musieli zdawać najtrudniejszy z testów. Czas pokaże, czy diamentowe ręce wytrzymają“ - napisali analitycy Vanda Research, odnosząc się do wylansowanego przed dwoma laty określenia ”diamentowe ręce“ na określenie grupy inwestorów, która nie pozbywa się akcji nawet mimo silnych turbulencji na rynku.
