Agencja Rozwoju Przemysłu, która pod koniec wrześnie przyznała radomskiemu Zakładowi Maszyn do Szycia Łucznik pożyczkę wysokości 3,2 mln zł, anulowała decyzję.
— Agencja przyznała i przekazała nam wcześniej 500 tys. zł, mając zagwarantowaną spłatę należności z pieniędzy uzyskanych ze sprzedaży naszych maszyn do szycia. Dziwne jest to, że przyznanie tego zastrzyku finansowego stało się argumentem ARP tłumaczącym cofnięcie zasadniczego kredytu — mówi Zdzisław Gregorczyk, prezes Łucznika.
Pożyczka miała być przeznaczona na sfinansowanie bieżącej działalności Łucznika.
— Nasza decyzja wynika z analizy aktualnej kondycji finansowej Łucznika, która nie gwarantuje możliwości spłaty tak dużej pożyczki. Agencja jest rozliczana ze swoich wyników ekonomicznych. Łucznik i tak od nas dostał ostatnio 500 tys. zł pożyczki — mówi Roma Szarzyńska, rzecznik ARP.
Zdzisław Gregorczyk nie ukrywa, że sytuacja spółki jest trudna — pieniędzy domaga się ZUS, pracownicy nie otrzymali wynagrodzenia za wrzesień.
— Musimy rozkręcić produkcję, a do tego potrzebujemy silnego zastrzyku finansowego. Mamy pełny portfel zamówień. Tylko w październiku sprzedaliśmy 5 tys. maszyn, a do końca roku znajdziemy nabywców na jeszcze 15-16 tys. sztuk. Nie możemy stracić tych kontrahentów w chwili, gdy zaczynamy skutecznie rywalizować z dalekowschodnimi konkurentami — mówi Zdzisław Gregorczyk.