AsiaCollect, fintechowy Kruk

Firma Tomasza Borowskiego ma tylko trzech windykatorów terenowych, a w Wietnamie ściąga się długi jak w Polsce w latach 90. Od czego jednak są roboty

Była wczesna jesień 2016 r. W TVN pełną parą szły przygotowania do „Azja Express”, reality show z udziałem celebrytów, którzy ruszali w drogę przez Wietnam. W tym samym czasie w Singapurze dopinane były ostatnie szczegóły przed startem AsiaCollect, fintechowego windykatora. Wystartował w październiku. Również w Wietnamie. Przedwczoraj otworzył biuro w Indonezji, a w tym roku zawita na Filipiny.

POLSKI BIZNES:
Zobacz więcej

POLSKI BIZNES:

Tomasz Borowski, założyciel i szef AsiaCollect, nie jest jedynym Polakiem w firmie. Do rady nadzorczej dołączył Michał Handzlik, prezes Vindiksa, dawniej DT Partners. Fot. ARC

13 lat na emigracji

Współzałożycielem i prezesem firmy jest Tomasz Borowski, jeden z najbardziej doświadczonych na zagranicznych placówkach polskich menedżerów bankowych. Karierę zaczynał w GE Money, skąd trafił do Raiffeisena. 13 lat temu odebrał telefon z funduszu venture capital, czy byłby zainteresowany pracą przy budowie banku na Ukrainie. Był. Zatrudnił się w Platinum Banku, jednej z setek prywatnych instytucji finansowych za wschodnią granicą, od pozostałych różniącą się bardzo szybkim tempem wzrostu (w kilka lat znalazła się w trzydziestce największych banków). W 2014 r. założyciele sprzedali bank. Tomasz Borowski przeprowadził się do Chorwacji i w wieku 39 lat osiadł na przedwczesnej emeryturze. Wtedy zadzwonili przyjaciele z dawnego banku z propozycją przeprowadzki do Singapuru, w celu budowy nowego biznesu.

— Daleki Wschód to było moje i żony marzenie. Sporo podróżowaliśmy przed założeniem rodziny i tamta strona świata najbardziej nas urzekła. Zawsze chcieliśmy tam wrócić. Okazja sama się nadarzyła — opowiada Tomasz Borowski.

Podobał mu się też pomysł na biznes: windykacja. Jako szef operacji w Platinum zajmował się m.in. monitorowaniem spłat klientów banku i eksperymentowaniem z modelowaniem psychologicznych profili dłużników, przewidywaniem ich zachowań i szukaniem sposobów na wpływanie na zachowania klientów. Skąd pomysł na firmę windykacyjną w części świata kojarzącej się Polakom głównie z egzotycznymi wyprawami i Górką Kossowską? Potencjał rynku. Co prawda segment kredytów niezabezpieczonych dopiero się rozwija, ale za to w błyskawicznym tempie.

W Wietnamie, gdzie AsiaCollect ma operacje od prawie dwóch lat, dynamika sprzedaży w 2017 r. wyniosła 45 proc. To 6,6 mld USD kredytów. Indonezja jest jeszcze większa — 109 mld USD. Przedwczoraj AsiaCollect otworzyła biuro w Dżakarcie. W tym roku planuje jeszcze wejść na Filipiny, rynek porównywalny z Wietnamem — 6,3 mld USD. Jeśli modelowo przyjąć, że 10 proc. portfela w każdym kraju zostanie spisane na straty, to mamy ponad 11 mld USD wierzytelności rocznie do odzyskania. Do tego dochodzi drugie tyle należności nieregularnych, spłacanych z opóźnieniem powyżej 60 dni, które przekazywane są windykatorom do obsługi.

Automatyczna windykacja

Rynek windykacyjny w Azji Południowo- -Wschodniej mocno odstaje od wyobrażeń, jakie przeciętny Polak ma o ściąganiu długów.

— Kiedy w Platinum Banku zajmowałem się należnościami, ukraiński rynek wyglądał jak rynek polski 15 lat wcześniej, kiedy dialog z dłużnikiem prowadzono głównie z pozycji siły i strachu. Rynek azjatycki wygląda jak Ukraina 15 lat temu — wyjaśnia Tomasz Borowski.

W Wietnamie i Indonezji dominuje model windykacji bezpośredniej, czyli za pośrednictwem rosłych, dobrze zbudowanych „windykatorów terenowych”, którzy krążą po miastach i miasteczkach z listami dłużników, winnych pieniądze ich mocodawcom. Długi, jak przed laty w Polsce, ściąga się na zlecenie, nie ma rynku obrotu wierzytelnościami. W AsiaCollect windykatorów terenowych jest trzech plus kierownik. Na początku nie było ani jednego, ale kiedy jeden z banków zapytał, ilu mają ludzi w terenie i dowiedział się, że żadnego, stwierdził, że to nie jest firma windykacyjna. Sam zatrudniał 2 tys. specjalistów od ściągania długów.

— Nasz model biznesowy polega na maksymalnej automatyzacji procesu i dopasowania strategii windykacji do odpowiedniego portfela dłużników. Zatrudniamy prawie100 osób w czterech krajach, ponad połowa to operatorzy call center, którzy kontaktują się z dłużnikami. Przy czym 60 proc. interakcji — połączeń telefonicznych, SMS-ów, e-maili — system generuje automatycznie, bez udziału człowieka. Nasza przewaga polega na automatyzacji i redukcji kosztów osobowych, które możemy przeznaczyć na ciągłe udoskonalane systemu — mówi Tomasz Borowski.

Zatrudnienie 2 tys. kolektorów to z grubsza licząc 1 mln USD kosztów miesięcznie. Jeden windykator terenowy jest w stanie obsłużyć 200-300 spraw miesięcznie. Człowiek w centrum telefonicznym obdzwania 120-150 dłużników dziennie. Tu ważna uwaga: skojarzenia z polskim rynkiem, polubownym załatwianiem spraw, które w ostateczności kończy się wizytą komornika, są niewłaściwe. Na rynkach, na których działa AsiaCollect, nie ma czegoś takiego jak e-sąd z hurtowym procesowaniem spraw windykacyjnych, baz danych, biur gospodarczych i kredytowych (te ostatnie są, ale mają minimalną wiedzę o dłużnikach), kart scoringowych, przepływu informacji. O sądach można zapomnieć, bo procesy mielą się latami. W przypadku studolarowego długu — nie ma to sensu. Sprawa nie jest jednak beznadziejna.

— Kluczowe znaczenie ma kwestia dotarcia do dłużnika, znalezienie adresu zamieszkania, pracy, sąsiedztwo, a potemodpowiedni dobór narzędzi: SMS, list, telegram, automatyczne powiadomienia czy kontakt telefoniczny — mówi Tomasz Borowski.

Wyjaśnia, że w Azji bardzo ważny jest wizerunek. Dlatego nie trzeba wysyłać kolektora, żeby nastraszył dłużnika, bo można miękkimi metodami dać mu do zrozumienia, że został namierzony i dług musi oddać.

Break even w październiku

Asia Collect obsługuje 85 tys. spraw, działając na zlecenie 10 klientów w Wietnamie i 2 w Indonezji. Ma też klienta na Filipinach, innego niż pozostali, bo nie wynajął od windykatora do serwisowania długów, lecz kupił od niego system do windykacji. Sprzedaż nowoczesnego oprogramowania dla windykacji w tej części Azji jest czymś nowym. AsiaCollect w ciągu ostatnich dwóch miesięcy podpisała dwa kontrakty w Wietnamie na wykorzystanie oprogramowania i strategii windykacji w modelu SaaS (System as a Service).

—Jesteśmy firmą technologiczną. Nasze know how to ciągle rozwijany system identyfikacji dłużników, automatyzacji procesów i udoskonalania strategii windykacyjnej dla konkretnych grup dłużników. Mamy centrum B+R w Singapurze oraz w Kijowie. Wzorujemy się na innych firmach. Chcemy być nowocześni jak Trueaccord z USA i skuteczni jak Kruk — mówi Tomasz Borowski.

TrueAccord jest jednym z najbardziej gorących fintechów za oceanem, który w sposób zupełnie automatyczny, w oparciu o algorytmy, zarządza ściąganiem wierzytelności od 1,8 mln dłużników. Wartość wierzytelności to blisko 2 mld USD.

Asia Collect powstała za pieniądze trzech biznesmenów, później do biznesu dołączył duży singapurski fundusz Dymon Asia Ventures. Obecnie spółka jest w trakcie kolejnej rundy pozyskiwania finansowania. Break even przewidziany jest w październiku tego roku. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / AsiaCollect, fintechowy Kruk