Asseco i BGK mediują o miliony

Kontrakt za 3 mln zł, kilkudziesięciomilionowe kary, wypowiedzenie umowy, postępowanie przed sądem i mediacje. To krótka historia wdrożenia systemu HR w BGK

BGK od lat jest klientem Asseco Poland. Rzeszowska firma wdrożyła w banku swój centralny system bankowy def2000, dostaje zlecenia na jego modyfikacje i utrzymanie. Od kilku miesięcy relacje między partnerami chłodzi spór związany z kontraktem z zupełnie innego obszaru.

Dziwny kontrakt

W październiku 2014 r. BGK ogłosił przetarg na usługę wsparcia informatycznego w modelu SaaS na zarządzanie obszarem zasobów ludzkich. W szranki stanęło pięciu wykonawców. Asseco złożyło ofertę z czwartą ceną, tj. 3 mln zł, niespodziewanie jednak wygrało przetarg. Było to możliwe po wykluczeniu konsorcjum FinCode i Advanced Business Solutions (cena 2,4 mln zł brutto), a konsorcjum BPSC i Imple Businnes Solutions, którego oferta za 1,6 mln zł brutto zostało wybrana jako najkorzystniejsza, ostatecznie nie podpisało umowy. Tańsza od oferty Asseco była jeszcze oferta firmy Macrologic, ale uzyskała mniej punktów (przy ocenie ofert cena miała wagę 70 proc.). Budżet zamówienia wynosił 3,08 mln zł brutto. Po ponownym wyborze najkorzystniejszej oferty kontrakt trafił do Asseco. Na jego mocy spółka miała zapewnić usługę wsparcia informatycznego w modelu SaaS na zarządzanie obszarem zasobów ludzkich. Rzeszowska firma, która słynie z tego, że stawia na własne oprogramowanie, zaoferowała tym razem system firmy Oracle, który ma już kilkanaście referencji w polskich instytucjach.

Milionowe kary

Wdrożenie miało trwać kilka miesięcy. System miał obsługiwać 1,5 tys. pracowników BGK oraz około 200 osób współpracujących z bankiem w ramach umów cywilnorawnych. BGK nie korzysta z niego do dziś. Dlaczego? Tego do końca nie wiadomo.

— Umowa została wypowiedziana przez BGK. Postępowanie w sprawie jest w toku — informuje Anna Czyż, rzeczniczka banku.

Nie tylko bank wypowiedział umowę.

— Umowa między Asseco a BGK na system zarządzania kadrami została wypowiedziana przez każdą ze stron, w wyniku czego zainicjowały one postępowanie przed sądem. Obecnie jesteśmy w fazie mediacji i wierzymy, że zakończymy je w sposób kompromisowy i służący interesom zarówno Asseco, jak i BGK — mówi Ewa Kryj, rzeczniczka Asseco Poland.

System do dziś nie został odebrany, w związku z czym Asseco nie otrzymało żadnego wynagrodzenia, musiało natomiast zapłacić za licencję Oracle’owi, a bank naliczył spółce wielomilionowe kary. Ponieważ proces jest obecnie w newralgicznej fazie mediacji sądowej, żadna ze stron nie chce ujawniać szczegółowych informacji o istociesporu i karach, szczególnie że rozmowy zmierzają do finału. Trzy niezależne źródła informowały jednak „PB”, że może chodzić o kary w wysokości 60 mln zł!

Dlaczego Asseco zdecydowało się podpisać tak ryzykowny kontrakt.

— Wzór umowy stanowił część dokumentacji przetargowej, a tryb publiczny, w którym toczone było postępowanie, nie przewiduje etapu negocjacji umowy. Decyzja dotycząca podpisania umowy była decyzją biznesową, podjętą z uwzględnieniem etapu identyfikacji i oszacowania poszczególnych rodzajów ryzyka — mówi Ewa Kryj.

And the winner is…

Zdaniem Pawła Jagusia, byłego wieloletniego prezesa Qumaka, sytuacja, jaka przydarzyła się Asseco, jest często spotykana i wynika z konstrukcji przetargów, w których wzór umowy jest załączany do dokumentów przetargowych.

— Interpretacja prawa wdrożeń przez polski sektor publiczny jest po prostu bardzo zła. Nie dziwię się jednak, że wielka i ceniona firma podpisała taką umowę. Nie może ona wojować z rynkiem publicznym i negować zapisów każdej umowy, tylko musi na nim funkcjonować. Jeśli chodzi o moją ocenę współpracy polskich firm IT z zachodnimi dostawcami, uważam, że biznes z Oracle’em, IBM-em czy Microsoftem to bardzo dobry biznes, ale dla… Oracle’a, IBM-u i Microsoftu — twierdzi menedżer.

Według raportu Ministerstwa Cyfryzacji, Oracle jest drugim pod względem wielkości dostawcą oprogramowania dla polskiej administracji, z udziałem około 20 proc. Wyprzedza go Microsoft — 48 proc., a za nim są IBM i HP — 10 i 5 proc.). © Ⓟ

Sektorowa reguła

Wysokość kar, która 20-krotnie przekracza wartość kontraktu, może wyglądać na ponury żart, ale praktyka kontraktów IT w sektorze publicznym świadczy o tym, że oderwane od wartości zlecenia kary to raczej reguła niż wyjątek. Jeden z przykładów to Pekao, który naliczył CA Consulting 100 mln zł kar za niedotrzymywanie parametrów SLA świadczonej usługi. Po kilku miesiącach strony doszły do porozumienia i odstąpiły od wszelkich roszczeń. Dłużej trwały rozmowy między Comarchem a ARiMR. Agencja naliczyła w 2013 r. ponad 30 mln zł kar. Po pięciu latach, w wyniku porozumienia, kary dla krakowskiej spółki skurczyły się do 2 mln zł.

Innym znanym przykładem jest naliczenie przez Główny Inspektorat Transportu Drogowego ponad 100 mln zł kary firmie Wasko, za realizację kontraktu o wartości… 3,9 mln zł. Wasko informowało, że w tej kwocie jest m.in. 28 mln zł kary za rzekomą zwłokę w naprawie siedmiu uszkodzonych plastikowych uchwytów do tabletów o wartości 100 zł każdy. Sprawa jest w toku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Suteniec

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Prawo / Asseco i BGK mediują o miliony