Asseco łatwo nie odda PZU

MGA
opublikowano: 07-08-2012, 00:00

Asseco domaga się od ubezpieczyciela rozpatrzenia nowej oferty, choć ten już podpisał umowę z innym wykonawcą.

Mimo że od momentu, gdy PZU ogłosiło, że gigantyczne zamówienie IT trafi do konsorcjum Guidewire i Ernst & Young, minęło już ponad miesiąc, to Adam Góral, prezes Asseco Poland, twierdzi, że wciąż jest w grze.

— Jesteśmy na etapie dyskusji z zarządem PZU o uznaniu naszej ostatniej oferty, która została przez ubezpieczyciela nierozpatrzona. Dla mnie przetarg cały czas trwa, a nasza oferta jest ważna — mówi Adam Góral.

Według niego, sytuacja, w której podczas negocjacji zamawiający nie chce zapoznać się ze złożoną ofertą, jest po prostu niezrozumiała.

— Na jej rozpatrzeniu PZU może tylko skorzystać. Nawet jeśli zdecyduje się ją odrzucić, to w najgorszym wypadku uzyska jeszcze lepsze warunki niż te, które do tej pory negocjował — twierdzi Adam Góral.

O co dokładnie chodzi? Jak informowaliśmy, Asseco Poland rzutem na taśmę starało się uratować kontrakt w PZU — 15 czerwca (na dwa tygodnie przed ogłoszeniem wyników przetargu) złożyło aktualizację oferty, w której obniżyło cenę systemu aż o 40 proc. To zrównywało ją pod tym względem z ofertą Guidewire’a i Ernst & Young. Ich cena była zbliżona do 300 mln zł, a Asseco (przed obniżką) chciało ponad 500 mln zł.

„Wobec istotnego obniżenia przez Asseco swojej oferty finansowej jesteśmy przekonani, iż zaproponowane przez nas warunki czyniły ją co najmniej konkurencyjną w stosunku do oferty przedstawionej przez spółkę Guidewire, jeśli nie korzystniejszą” — pisze Asseco w liście wysłanym do zarządu PZU, do którego dotarł „Puls Biznesu”.

Asseco twierdzi, że informacje, które zarząd PZU przekazał podczas konferencji prasowej 29 czerwca, dotyczące wyników przetargu, „są niezgodne ze stanem rzeczywistym”.

Chodzi o wypowiedź Andrzeja Klesyka, szefa ubezpieczyciela, który ofertę Asseco określił jako gorszą pod każdym względem, w tym także droższą. Z naszych ustaleń wynika, że cała sytuacja to efekt zastosowanych przez PZU procedur wyboru dostawcy. Guidewire i Ernst & Young zostały wybranena zwycięzców przed 15 czerwca, a Asseco Poland po prostu spóźniło się z cenowym kontratakiem.

Postępowanie było już zamknięte i prowadzono jego końcowy audyt. PZU jednak nie chciało, by do zwycięzcy dotarła informacja, że ma kontrakt w kieszeni, więc kontynuowało równoległe negocjacje z obiema firmami, które znalazły się na krótkiej liście.

— Nie wiemy, co dokładnie znajduje się w ofercie Asseco, która wpłynęła do nas po zamknięciu postępowania. Nie została otwarta — mówi nam osoba zbliżona do PZU.

— Każdy z kontrahentów przystępujący do przetargu podpisał oświadczenie, w którym zgadza się z procedurą i regulaminem postępowania przetargowego. Zasady, na których odbywał się przetarg — w tym terminy składania ostatecznych ofert oraz terminy ich aktualizacji — były transparentne i od początku znane — tłumaczy Michał Witkowski, rzecznik PZU.

Osoba zbliżona do przetargu mówi, że ubezpieczyciel — zgodnie z przyjętymi procedurami — starał się traktować dwójkę oferentów, która znalazła się na krótkiej liście, na równych warunkach.

Było to posunięte czasami do absurdu, bo np. dotyczyło organizacji spotkań z osobami o równej randze w obu firmach. Rzeszowska firma jest na przegranej pozycji, bo umowa między PZU a Guidewirem została już podpisana i trudno sobie wyobrazić, by ubezpieczyciel chciał wracać do przetargu. Choć wciąż spółka nie opublikowała giełdowego komunikatu.

— Analizy prawne zlecone przez spółkę potwierdziły brak konieczności raportowania tego faktu na giełdę. Tym bardziej, że spółka informowała już o rozpoczęciu prac nad wdrożeniem projektu, więc inwestorzy zostali o tym poinformowani — mówi Michał Witkowski.

Po drugie, według naszych rozmówców, nawet znaczące obniżenie ceny nie mogło uratować Asseco kontraktu z PZU, cena nie grała dominującej roli. W ogólnej punktacji jej waga (koszty wdrożenia i późniejszego utrzymania systemu) stanowiły zaledwie 34 proc. możliwych do zdobycia punktów. O wiele ważniejsza była funkcjonalność systemu i szanse na jego skuteczne wdrożenie, w których Asseco zostało ocenione słabiej niż amerykański konkurent.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MGA

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu