AstraZeneca szczepi biotechnologią

opublikowano: 27-03-2017, 22:00

Centra finansowe i HR oraz główny ośrodek badań klinicznych — firma farmaceutyczna stawia na Polskę i chce zarazić tym innych

Kilka dni temu AstraZeneca poinformowała o rozbudowie polskiego centrum badań klinicznych. Teraz ogłasza kolejną inwestycję.

ZDROWE PODEJŚCIE: Staramy się być kontrybutorem. Większość naszych lokalnych przychodów pochodzi z podatków Polaków, bo zawieramy z rządem kontrakty na refundację leków. Mając to na uwadze, chcemy poprzez reinwestycje jak najwięcej dawać rodzimej gospodarce i nie ubiegamy się o granty — tłumaczy Jarek Oleszczuk, prezes AstraZeneki w Polsce, który z wykształcenia jest lekarzem.
Zobacz więcej

ZDROWE PODEJŚCIE: Staramy się być kontrybutorem. Większość naszych lokalnych przychodów pochodzi z podatków Polaków, bo zawieramy z rządem kontrakty na refundację leków. Mając to na uwadze, chcemy poprzez reinwestycje jak najwięcej dawać rodzimej gospodarce i nie ubiegamy się o granty — tłumaczy Jarek Oleszczuk, prezes AstraZeneki w Polsce, który z wykształcenia jest lekarzem. Marek Wiśniewski

Jedna trzecia świata

Decyzja o ulokowaniu jednego z trzech centrów usług finansowych na świecie akurat w Warszawie — która była jednym z pięciu rozpatrywanych miejsc, a ostatecznie wygrała z Portugalią — zapadła pod koniec ubiegłego roku. W drugiej połowie lutego firma przyjęła pierwszą grupę pracowników IFS, a kolejne rekrutacje odbędą się w czerwcu, lipcu i sierpniu. Do końca roku AstraZeneca chce zatrudniać w IFS 130 osób, a docelowo nawet 150. Inwestycja wiąże się z nowym modelem finansowym, który wprowadzi w czwartym kwartale, polegającym m.in. na zastąpieniu 38 systemów finansowo-analitycznych jednym.

— Nasi specjaliści obsługują region Europy, Bliskiego Wschodu i Afryki, zajmują się budżetowaniem, planowaniem i analizami związanymi z produkcją i R&D, a także wsparciem finansowym dla globalnych funkcji IT, HR i legal — mówi Jarek Oleszczuk, prezes firmy AstraZeneca na Polskę. Pozostałe centra finansowe znajdują się w Kuala Lumpur i Kostaryce.

Jedna czwarta biznesu

To nie koniec inwestycji spółki w Polsce.

— W Warszawie powstanie również centrum HR. AstraZenca będzie mieć trzy lub cztery takie ośrodki na świecie. W polskim będzie pracować 40-50 osób — mówi Jarek Oleszczuk.

Razem z działem badań klinicznych, w którym do końca roku przybędzie 200 osób, AstraZeneca tylko w tym roku zatrudni w Polsce ponad 400 pracowników. W biurowcu na warszawskim Służewcu, w którym wynajmie kolejne piętra, będzie pracować blisko 1100 osób.

Warszawskie Centrum Operacyjne Badań Klinicznych, które działa od 2011 r., będzie mieć około 500 pracowników.

Trzydzieści lat jak milenium

— Warszawa stała się kluczowym miejscem dla firmy, codziennie dostaję telefony od kolegów z Wielkiej Brytanii czy Szwecji, którzy chcą przysyłać tu swoje zespoły — cieszy się Jarek Oleszczuk. Jego zdaniem, jesteśmy świadkami przełomowych odkryć w medycynie.

— Ostatnie 10-lecie i najbliższe 20 lat to czas, w którym wydarzy się więcej niż przez ostatnie tysiąc lat. Wyleczyliśmy WZW typu C — kiedyś chorobę śmiertelną, dziś ostrą. Leczymy większość przypadków raka piersi, przedłużamy też czas przeżycia w przypadku innych nowotworów. Kontynuujemy walkę z największymi zabójcami ludzkości. Rak płuca dekadę temu oznaczał 3-6 miesięcy życia, teraz zbliżamy się do wydłużenia przeżycia nawet do pięciu lat i niedługo przekroczymy tę barierę. Cierpiące na zaawansowanego raka jajnika pacjentki dziś przeżywają 2-3 lata, a wcześniej takie stadium oznaczało niejednokrotnie wyrok śmierci — opowiada szef AstraZeneki. Jego zdaniem, światowe agencje farmaceutyczne szybko jak nigdy wcześniej — nawet już po pierwszej fazie badań klinicznych — dopuszczają leki do obrotu, uznając, że pacjenci nie mogą czekać. Przewiduje kolejne przełomowe odkrycia w najbliższych latach. Widzi tu wielką szansę dla Polski.

— Mam marzenie, by za 25 lat Polska była zagłębiem biotechnologii porównywalnym z Bostonem, Doliną Krzemową, Flandrią czy Szwajcarią. Chciałbym, by w naszym kraju działało 500 firm biotechnologicznych, które będą tworzyły leki zmieniające podręczniki medycyny. Próbuję zarazić tym decydentów, zresztą plan Morawieckiego wymienia segment biotechnologiczny jako strategiczny — mówi Jarek Oleszczuk.

Zero Polaków

Prezes przyznaje, że dziś polscy naukowcy mają zbyt małą potrzebę komercjalizacji.

— AstraZeneca ma globalną inicjatywę Open Innovation. Udostępniamy bazę 250 tys. projektów, które z pewnych powodów zostały na półce. Pomagamy naukowcom, którzy mają pomysł, jak wdrożyć któreś z tych rozwiązań. Na świecie powstało już 200 takich inicjatyw, w Polsce na razie nie ma ani jednej, ale nad tym pracujemy — mówi szef AstraZeneki. Koncern prowadzi 132 projekty w badaniach klinicznych, ponad połowę we współpracy z innymi firmami, nierzadko start-upami, ale nie z Polski.

— Koledzy z firm biotechnologicznych, którzy szukają partnerów na świecie, często dostają podchwytliwe pytanie: gdzie powstał ich projekt. Gdy odpowiadają, że na jednej z polskich uczelni, pada kolejne pytanie: ilu noblistów na niej pracuje. I w tym momencie rozmowa się kończy — mówi szef AstraZeneki. Jest jednak sposób, żeby Polska zaistniała na biotechnologicznej mapie świata — to np. bardziej widoczna obecność na BIO International, międzynarodowych targach biotechnologii, które odbywają się zwykle w Kalifornii, oraz targach BIO Europe.

— Własne instalacje czy stoiska mają zawsze Szwajcaria, Belgia i Hiszpania, w ubiegłym roku pokazali się nawet Czesi. Namawiam do tego przedstawicieli naszego rządu — mówi Jarek Oleszczuk.

 

OKIEM EKSPERTA
Sen może się ziścić

PAWEŁ BŁACHNO, prezes Jagiellońskiego Centrum Innowacji

Dzięki unijnym funduszom dużo się w Polsce zmieniło i dziś wiele firm próbuje sił w obszarze innowacyjnych leków. Najlepszym przykładem jest jeden z naszych najemców, Selvita, która zarejestrowała pierwszą cząsteczkę leku na białaczkę. Kilka dni temu został podany pierwszemu pacjentowi w USA. Jeśli okaże się skuteczny, ma większe szanse na finansowanie, bo to w Stanach są pieniądze na takie projekty. Potrzeba jeszcze czasu, bo lek jest w pierwszej z trzech faz badań. Pomysł, by stworzyć polskie stoisko na targachBIO, jest dobry. Przez wiele lat się tym zajmowaliśmy, w 2008 r. jako pierwsi pojechaliśmy reprezentować polski sektor biotechnologiczny w Bostonie. Mimo braku pawilonu polskich firm przybywa. Wykorzystują targi do spotkań i nawiązywania kontaktów. Ze względów prestiżowych przydałoby się im stoisko, choć koszty są wysokie. Realne jest pojawienie się Polski na biotechnologicznej mapie świata za 25 lat. Nasze firmy już pracują nad innowacyjnymi lekami, ale wypala jeden projekt na 50, a badania muszą potrwać. Selvita zarejestrowała lek po siedmiu latach od pozyskania cząsteczki. Nie oczekujmy więc nagłego wysypu projektów — na to trzeba poczekać 10-20 lat.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Chemia / AstraZeneca szczepi biotechnologią