Asystentka — to brzmi dumnie!

Mirosław KonkelMirosław Konkel
opublikowano: 2016-09-11 22:00

Od parzenia kawy do reprezentowania firmy — w gospodarce wolnorynkowej zawód sekretarki dostąpił nobilitacji.

Kserowanie dokumentów i przełączanie rozmów do prezesa — na tym polegała kiedyś praca sekretarki. Dziś na jej wizytówce widnieje słowo „asystentka”, a zakres obowiązków zupełnie się zmienił. Czasem staje na głowie, by zdobyć pokrowiec na helikopter lub sprowadzić smartfon na galę jeszcze przed jego rynkową premierą. Jakie wyzwania, takie płace — niektóre przedstawicielki tego zawodu zarabiają nawet kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie, choć standardowa pensja wynosi 3-4 tys. zł brutto. — Coraz więcej asystentek, szczególnie w korporacjach, zapewnia zarządowi wsparcie PR-owe. Są biznesowymi wizytówkami swoich firm, znają je wszyscy pracownicy i załatwiają sprawy z gatunku niemożliwych lub beznadziejnych — mówi Magdalena Biega, starsza konsultantka w międzynarodowej firmie rekrutacyjnej Page Personnel.

Wielozadaniowość, komunikatywność, asertywność, a także podzielność uwagi — lista cech, które musi mieć kandydatka na asystentkę, jest bardzo długa. Wymaga się od niej także znajomości języków obcych — przede wszystkim angielskiego, niemieckiego i francuskiego, nie wspominając o biegłym opanowaniu pakietu MS Office. W karierze może pomóc ukończenie filologii lub lingwistyki, jednak najważniejsze jest doświadczenie. Co ciekawe, certyfikaty i kursy nie mają ostatnio dużego znaczenia podczas rekrutacji.

— Największą szansę na etat mają panie z wysoką kulturą osobistą i potrafiące odnaleźć się w trudnych sytuacjach. Inne atuty to samodzielność i umiejętność przewidywania różnych sytuacji oraz potrzeb — wymienia Magdalena Biega. Słowo „asystentka”, choć wydaje się niepoprawne politycznie, o tyle ma sens, że ten fach zdominowały kobiety — mimo że dla 80 proc. firm poszukujących osób na to stanowisko płeć nie ma znaczenia. Mężczyzn interesują bardziej prestiżowe stanowiska asystenckie. Na te najniższe aplikuje tylko 20 proc. panów. © Ⓟ