Wczorajsza sesja w USA zakończyła się niewielkim spadkiem indeksów, ale mogło być znacznie gorzej. Przed falą danych makro, która od dzisiaj zacznie zalewać rynek, indeksy musiały przynajmniej przystopować. Lekko popsuł nastroje Wal-Mart, który podał wyniki zbliżone do prognoz, ale nie zapowiedział niczego rewelacyjnego. Poza tym nocne ataki terrorystyczne w Arabii Saudyjskiej nie pomagały rynkowi. Amerykanie bardzo się tym nie przejęli, bo to nie był atak w USA, ale jakiś wpływ to wydarzenie miało. Nie wiadomo bowiem czy to jest akt jednorazowy, po którym zapanuje znowu paromiesięczny spokój, czy też jest to już jakaś ofensywa po wojnie w Iraku. Jako pretekst do wywołania realizacji zysków ten atak nadawał się znakomicie. Od dzisiaj do końca tygodnia sterowanie rynkiem przejmą dane makroekonomiczne, ale wczorajszy wynik kwartalny Applied Materials może mieć wpływ na poranne notowania w Eurolandzie.
Wczoraj indeksy w Eurolandzie usiłowały na otwarciu wzrastać po dobrych wynikach banków. Jednak ataki terrorystyczne osłabiały chęć do kupna akcji, więc rynki lekko się osuwały. Trochę pomagał lepszy od prognoz odczyt indeksu ZEW i to, że euro osłabło w stosunku do dolara. Zakończenie sesji niczego nie zmieniło w obrazie technicznym rynku.
Od dzisiaj będziemy otrzymywali bardzo istotne dane makroekonomiczne. O 8.50 dowiemy się jaka była w marcu produkcja przemysłowa we Francji (prognoza + 0,7 proc m/m). Wpływ na rynek będzie niewielki. O 14.30 dostaniemy najważniejsze dzisiaj dane. Będzie to raport o sprzedaży detalicznej w kwietniu w USA. Prognozy mówią o wzroście o 0,4 proc. (bez samochodów o 0,3 proc.). Na tej wysokości indeksów każde odchylenie od prognozy może mieć spory wpływ na ruchy rynku.
U nas ważne spółki podały wyniki. Pekao SA nie zachwyciło – wyniki były znacznie słabsze od prognoz, ale zapowiedzi zarządu o podtrzymaniu prognozy osłabiały chęć do sprzedaży. Wyniki grupy TPSA i PKN były bardzo dobre (ale PKN „nadmuchany” przez jednorazowe wydarzenia), a strata Agory większa od prognoz. Reakcje rynku były słabe. Sytuacja w Eurolandzie nie pozwalała na wzrosty, a złe wyniki były praktycznie w cenach. Widać było bardzo duży kapitał, a to nie jest zły prognostyk dla rynku. Korekta i tak była już potrzebna, ale nie musi skończyć się na wczorajszej zniżce. Jedno jest pewne – zbliża się jakieś przesilenie, na co właśnie wskazują bardzo duże obroty. Wyraźnie widać, że jedne fundusze kupują z myślą o zagraniu pod referendum akcesyjne, a inne sprzedają licząc na cykliczne ochłodzenie koniunktury w maju. Jednym i drugim nie sposób odmówić racji. Pogodzą ich dane makroekonomiczne ze Stanów. Już dzisiaj końcówka sesji będzie zależał właśnie od danych makro z USA.