Projekt, który poprowadzi Narodowe Centrum Badań Jądrowych (NCBJ), będzie pierwszym w historii powierzonym Polsce w ramach europejskiego programu Euratom. Budżet kilkuletnich badań to 2,5 mln EUR.
— Projekt NC2I-R można w zasadzie uznać za prace nad studium wykonalności, którego celem jest określenie, czy i gdzie można postawić demonstracyjny jądrowy reaktor kogeneracyjny [czyli produkujący energię elektryczną i ciepło w skojarzeniu — red.]. Do przebadania są i kwestie bezpieczeństwa, i rentowności, i dopasowania do potrzeb odbiorcy. Będziemy współpracować z przedstawicielami przemysłu — mówi Grzegorz Wrochna, dyrektor NCBJ.
Bezpieczeństwo i potrzeby odbiorcy mają tym większe znaczenie, że reaktory miałyby powstawać w bezpośrednim sąsiedztwie zakładów przemysłowych. Których? Za wcześnie na konkrety.
— Przewidujemy, że potencjalnymi odbiorcami ciepła i energii elektrycznej z tych reaktorów mogliby być np. producenci nawozów, papieru, rafinerie czy cementownie — mówi Grzegorz Wrochna.
Podkreśla, że zakłady chemiczne, które wykorzystują 15 proc. krajowego zużycia gazu ziemnego, mogłyby w ten sposób zmniejszyć zapotrzebowanie na ten surowiec. W programach jądrowych koszty idą jednak zwykle w miliardy. — Dlatego ważna będzie też forma własności reaktora i sposób finansowania budowy — zauważa Grzegorz Wrochna.
Na wczorajszym spotkaniu — inicjującym badania — pojawili się przedstawiciele nauki i przemysłu. Reprezentowane były m.in. Prochem, specjalizujący się w budownictwie przemysłowym, oraz Polska Grupa Energetyczna (PGE), odpowiedzialna za realizację polskiego programu energetyki jądrowej. Przedstawiciele PGE towarzyszyli też delegacji NCBJ do Waszyngtonu. Spotkanie dotyczyło prac nad małymi reaktorami modułowymi.
— Nie można wykluczyć, że skorzystamy z doświadczeń Stanów Zjednoczonych w dziedzinie rozwoju tych reaktorów — mówi Grzegorz Wrochna.