Aukcje są także dla turystów

Ewa Bęczkowska
23-08-2002, 00:00

Araby, czyli konie czystej krwi, zawsze wzbudzały zachwyt nie mniejszy niż najszlachetniejsze kruszce. Dlatego hodowcy na całym świecie porównują decyzję o zakupie dobrego konia do zakupu unikalnej biżuterii. Zachwyt wzbudza wyjątkowa uroda i delikatność arabów, które zawładnęły sercem i kieszenią niejednego miłośnika koni. Harmonijna, drobna budowa ciała, nieduża głowa, dość długa szyja, wysoko osadzony ogon i płynne ruchy wzbudzają emocje. Niemałe, bo jak potwierdza tegoroczna aukcja w Janowie Podlaskim, sięgające nawet 220 tys. USD (około 880 tys. zł). Jednak araby budzą zachwyt nie tylko znawców. Co roku podczas Dni Konia Arabskiego do Janowa przyjeżdżają setki turystów.

Janów, mekka hodowlana, przyciąga uwagę miłośników, bywalców oraz hodowców i właścicieli koni z całego świata. Co roku podczas aukcji efekty pracy polskich hodowców zostają poddane bardzo wnikliwej obserwacji. Znawcy podkreślają, że właśnie tu wyznacza się średnią cenę rynkową koni. To również miejsce spotkań elit. W lożach honorowych zasiada bowiem spora grupa VIP-ów. Tak naprawdę tylko kilku z nich dokonuje zakupu. Większość sprowadziła do Janowa miłość do koni albo konieczność bywania w strategicznych towarzysko miejscach. Należy pamiętać, że Dni Konia Arabskiego są otwarte nie tylko dla majętnych. Przeciętny Polak ma również możliwość podziwiania najpiękniejszych i najdroższych koni świata. Trudno z tego nie skorzystać. Dlatego na aukcje przyjeżdżają tłumy turystów. W programie są zawsze imprezy organizowane specjalnie z myślą o publiczności.

Właściwie trudno powiedzieć, kto sprowadził pierwsze araby do Polski. Początki hodowli datuje się na koniec XVIII wieku. Prym wiodły wówczas rody magnackie Branickich, Dzieduszyckich, Sanguszków i Rzewuskich. Prawdziwy rozwój hodowli ruszył po upadku Rzeczpospolitej szlacheckiej. Prekursorami byli hrabia Wacław Rzewuski i car Aleksander I. Hodowli nie przeszkodziły zawieruchy wojenne ani zmiany polityczne. W ostatnim dzięsięcioleciu Polacy znów zaczęli jeździć konno. Trudno powiedzieć, czy to powrót do tradycji czy snobizm. Niezależnie od tego, jak to nazwiemy, w odpowiedzi na zapotrzebowanie rynku zaczęły powstawać prywatne stadniny i kluby jeździeckie. Bowiem jazda konna jest znowu w dobrym tonie.

— Stadnina w Białce jest położona w malowniczym miejscu, z dala od miejskiego zgiełku, co sprzyja zarówno hodowli, jak i rekreacji. Dlatego oferujemy usługi turystyczne. Dysponujemy ośrodkiem campingowym na 160 miejsc i prowadzimy klub jeździecki — mówi Jerzy Urbański, dyrektor Stadniny Ogierów Białka.

Miłośnicy arabów wiedzą, że konie można podziwiać także podczas wyścigów konnych. Świadczą o tym tłumy na służewieckim torze wyścigowym.

— Konie przechodzą próbę zdrowotną oraz próbę dzielności i selekcji. Nie wszystkie bowiem generują wysokie zyski dla stadniny. Część z nich startuje w wyścigach, inne trafiają do stadnin za granicą w tzw. dzierżawę, a najlepsze pozostają w kraju jako reproduktorzy — wyjaśnia Jerzy Urbański.

Coraz częściej właściciele stadnin organizują również imprezy pokazowe. Jedną z nich jest konkurencja klasy western, popularna w Ameryce i zdobywająca sympatyków także w Europie.

— To szansa zarobienia pieniędzy przez małe, prywatne stadniny. Należy jednak pamiętać, że aby przygotować konie do tej konkurencji, potrzebni są trenerzy i odpowiednie warunki do pracy ze zwierzętami — mówi Leszek Jurga, hodowca ze stadniny koni arabskich w Sowińcu.

Prym wciąż wiodą stadniny państwowe. To one wyznaczają kierunek i jakość polskiej hodowli. Prywatne mają jeszcze sporo do nadrobienia (kilkadziesiąt lat dobrych tradycji hodowlanych).

— Jeśli ktoś sądzi, że szybko się wzbogaci na hodowli koni, to jest w błędzie. Wymaga to wielu lat pracy, obserwacji rynku, uczestnictwa w wielu aukcjach oraz championatach na świecie. Hodowca to nie tylko biznesmen, ale przede wszystkim miłośnik i znawca koni — twierdzi Andrzej Ou, prezes Polskiego Towarzystwa Hodowli Koni Arabskich.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ewa Bęczkowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Aukcje są także dla turystów