Aukcje zasłonią słońce

System aukcyjny zdusi polską fotowoltaikę. Sektor opuszczają już i potencjalni inwestorzy, i producenci sprzętu.

Przez moment, w świetle poprzedniego projektu ustawy o odnawialnych źródłach energii (OZE), przyszłość fotowoltaiki w Polsce rysowała się różowo. Jednak w świetle obecnych nowych założeń, opartych na systemie aukcji, rysuje się czarno.

— Można przewidywać, że fotowoltaika w Polsce zacznie się opłacać gdzieś na początku przyszłej dekady — stwierdza Wojciech Cetnarski, prezes Wento, firmy inwestującej w farmy wiatrowe, która przymierzała się niegdyś do inwestycji również w farmy fotowoltaiczne.

Będzie nic

Najnowsze dane Urzędu Regulacji Energetyki, dotyczące nowych mocy przyłączonych do sieci, dają dopiero przedsmak katastrofy. Otrze się o nią cała branża OZE, ale fotowoltaika może polec. Do końca września przyrosło w Polsce bowiem tylko 761 MW nowych zielonych mocy, wobec 1334 MW przyrostu w całym 2012 r. W samej fotowoltaice zainstalowane mieliśmy na koniec września ledwie 1,75 MW mocy, przy czym to najmniej ze wszystkich zielonych technologii (dla porównania, w wietrze mamy 3079 MW zainstalowanej mocy). Od stycznia do września 2013 r. przyrosło jedynie 0,5 MW nowych mocy fotowoltaicznych.

— W danych URE widać jeszcze efekt oddawania do użytku inwestycji rozpoczętych dawniej, w korzystniejszym otoczeniu inwestycyjnym. Będzie gorzej, bo w tej chwili nie buduje się praktycznie nic, bo dziś, przy takiej niepewności legislacyjnej, nie sposób pozyskać finansowania — zauważa Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej (IEO). — Na rynku nie ma nowych projektów, więc w przyszłym roku przyrost mocy będzie minimalny — dodaje Wojciech Cetnarski.

Aukcje zduszą fotowoltaikę

IEO przeprowadził symulację, by zbadać, jak na fotowoltaikę wpłynie projektowany przez resort gospodarki system aukcyjny. Upraszczając: system zakłada, że projekty OZE będą w aukcjach rywalizować o państwowe wsparcie, a za kryterium w licytacji posłuży koszt wyprodukowania energii elektrycznej. Im niższy, tym lepiej.

Z analiz IEO wychodzi, że fotowoltaika, jako technologia mniej dojrzała i droższa od wiatrowej, przegra w tym systemie. „Stan rozwoju projektu ustawy o OZE opartego o aukcje nie pozwala jeszcze na planowanie biznesowe, ale pozwala na postawienie tezy, że to energetyka wiatrowa wyjdzie zwycięsko z systemu aukcyjnego” — brzmi wniosek z symulacji IEO. Nic dziwnego, że Wento zarzuciło już plany lokowania pieniędzy w fotowoltaice.

— W świetle planowanych regulacji ta technologia jeszcze długo nie będzie atrakcyjna inwestycyjnie — zauważa Wojciech Cetnarski. Fotowoltaikę odpuściło też sobie ostatnio Vetro Polska, jeden z nielicznych polskich producentów modułów fotowoltaicznych oraz właściciel farm fotowoltaicznych w Czeladzi (12 kW), w Częstochowie (1,7 kW) oraz aktywów fotowoltaicznych we Włoszech. W biurze dowiedzieliśmy się jedynie, że „z powodu niekorzystnych zmian na rynku spółka zrezygnowała z działalności w fotowoltaice”.

Państwowi dają radę

Z budową farmy fotowoltaicznej wystartuje natomiast wkrótce państwowa Energa. Jest w trakcie wyłaniania wykonawcy dla elektrowni o mocy od 1,6 do 2 MW w Gdańsku. Niektórzy z przepytanych przez nas specjalistów przyznają, że trudno im znaleźć uzasadnienie dla takich zamiarów. Inni zwracają uwagę na model finansowania.

— Warto zauważyć, że aktywne w OZE są ostatnio tylko duże państwowe grupy energetyczne, które nie muszą ubiegać się o drogie kredyty dedykowane zielonym projektom. Mogą się przecież finansować np. obligacjami, na poziomie spółek matek. To im obniża koszty finansowe i daje nadzieję na rentowność tych projektów — przypomina Wojciech Cetnarski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu