Auta na baterie mocno przyspieszają

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2021-07-16 16:00

Polski rynek aut elektrycznych rośnie w trzycyfrowym tempie. Teraz nabierze jeszcze większej prędkości - dzięki marchewce i kijowi.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • ile samochodów, jednośladów i autobusów na prąd jeździ po polskich drogach
  • jakie czynniki będą wpływały na rozwój floty pojazdów zasilanych prądem
  • jakie wyzwania związane z elektromobilnością stawia przed nami UE

Na koniec czerwca 2021 r. w Polsce zarejestrowanych było niespełna 27 tys. aut osobowych z napędem elektrycznym. To o 150 proc. (ponad 8,2 tys. aut) więcej niż rok temu - wynika z „licznika elektromobilności”, przygotowywanego przez Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego (PZMP) i Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych (PSPA).

49 proc. naszego elektrycznego parku samochodów osobowych stanowią auta napędzane wyłącznie prądem (BEV), reszta to hybrydy z wtyczką (PHEV). Na cały polską e-flotę składa się również ponad 1 tys. elektrycznych dostawczaków. W pierwszym półroczu przybyło ich 188, czyli o 107 proc. więcej niż w analogicznym okresie 2020 r. Rośnie również liczba elektrycznych motorowerów i motocykli - na koniec czerwca było ich ponad 10,5 tys. W ciągu sześciu miesięcy zarejestrowano 1,6 tys. elektrycznych jednośladów (+ 38 proc. r/r). W analizowanym okresie przybyło nam też 100 elektrycznych autobusów (+ 49 proc. r/r) - obecnie jeździ ich po polskich miastach ponad 530. Dopełnienie zielonej floty stanowi 55 aut wodorowych - wszystkie zarejestrowane w pierwszym półroczu 2021. To tyle jeśli chodzi o pojazdy elektryczne. Warto jednak dodać, że zainteresowanie niskoemisyjnymi napędami, czyli klasycznymi hybrydami, rośnie nad Wisłą równie szybko jak w przypadku e-samochodów. Obecnie pojazdów wykorzystujących ten rodzaj napędu jest w Polsce ponad 261 tys., a od stycznia do końca czerwca zarejestrowano ich 67,3 tys. czyli o przeszło 160 proc. więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku.

Wraz ze wzrostem liczby pojazdów z napędem elektrycznym rozwija się infrastruktura ładowania. Pod koniec czerwca w Polsce funkcjonowało 1521 ogólnodostępnych stacji ładowania pojazdów elektrycznych (2964 punkty). W czerwcu uruchomiono 23 nowe, ogólnodostępne stacje ładowania (33 punkty).

Wszystko wskazuje na to, że tempo rozwoju elektromobilności i koniecznej infrastruktury lada moment znacznie przyspieszy. Nie chodzi jedynie o marchewkę w postaci startującego właśnie programu dopłat, ale też o kij, czyli wyzwanie, które stawia przed nami UE.

Komisja Europejska w ramach pakietu Fit for 55 zaproponowała nowe cele emisyjne dla samochodów. Auta osobowe mają osiągnąć 55-procentowy spadek emisji CO2 do 2030 r., a dostawcze - 50-procentowy do 2035 r.

- To na razie tylko propozycja Komisji Europejskiej. Cel jest jednak bardzo ambitny, co przekłada się na bardzo znaczące ograniczenie liczby samochodów z silnikami spalinowymi na drogach. W 2035 r. redukcja ma wynieść 100 proc. Żeby to osiągnąć, Europa musi w ciągu 10 lat zbudować sieć ładowania i tankowania wodorem adekwatną do zapotrzebowanie użytkowników. Inaczej nie ma szans na zachowanie mobilności na dzisiejszym poziomie – mówi Jakub Faryś, prezes PZPM.