Autostradowa dyrekcja prześwietli drogi

Katarzyna Kapczyńska
opublikowano: 2011-11-21 00:00

10 mld zł to szacunkowa kwota potrzebna na remont dróg. Laser i georadar sprawdzą, czy nie trzeba więcej.

Most, który automatycznie sprawdza stan swojej konstrukcji i w razie zagrożenia wysyła esemes do służb nadzorujących eksploatację? Taki obiekt istnieje — na Wiśle w Puławach. Nowe technologie prężnie wkraczają na szybkie trasy. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA) będzie z nich korzystać coraz częściej.

— Wiosną przyszłego roku rozpoczynamy współpracę z Instytutem Badawczym Dróg i Mostów. Należąca do niego maszyna, będzie jeździć po drogach i analizować ich stan techniczny. Laser i georadar wskażą, gdzie najpilniej musimy wykonać remont — opowiada Andrzej Maciejewski, zastępca szefa GDDKiA.

Dyrekcja wstępnie potrzeby remontowe szacuje na 10 mld zł, ale w przyszłym roku będzie miała na nie tylko nieco ponad 160 mln zł.

— Analizy zweryfikują tę pierwszą kwotę — raczej w górę — spodziewa się Andrzej Maciejewski.

Po wykonaniu badań powstanie program remontowy.

— Moglibyśmy już dziś iść do ministra infrastruktury czy finansów i biadolić, że nie mamy pieniędzy na pilne remonty, ale nie o to chodzi. Zanim zgłosimy zapotrzebowanie na fundusze, chcemy mieć program, który wskaże, czy na danym odcinku drogi wystarczy zrobić drobnyremont, czyli sfrezować nawierzchnię i położyć nową, cienką warstwę, czy też bardziej efektywna będzie gruntowna przebudowa — podkreśla wiceszef dyrekcji.

Program remontowy, którego czas realizacji GDDKiA ocenia na 5-7 lat, to spora szansa dla firm budowlanych. W ciągu dwóch lat skończą one program budowy dróg, a plan remontowy mógłby — choć częściowo — wypełnić lukę po wygasających kontraktach budowlanych.

— Już interesujemy się tym rynkiem. Z pewnością kontrakty remontowe nie zasypią dziury, jaka powstanie po kontraktach budowlanych, ale mogą złagodzić skutki ich wygaśnięcia. Oczywiście do przetargu wartego 1 mln zł raczej nie staniemy, ale o zamówienia remontowe na wyższe kwoty powalczymy — twierdzi Dariusz Blocher, prezes Budimeksu.

Podkreśla, że GDDKiA zamierza ogłaszać przetargi na remont dróg wraz z utrzymaniem, na co szczególnie liczy giełdowa spółka. Rzeczywiście są warte zainteresowania, bo średni koszt utrzymania drogi szybkiego ruchu, zbudowanej przez dyrekcję, a zarządzanej przez zewnętrzną firmę, to około 200 tys. zł/km rocznie.

Przeprowadzenie pilnych remontów i znalezienie pieniędzy na utrzymanie dróg, budowanych obecnie z unijnych funduszy, zalecają międzynarodowe instytucje finansowe.

— Ich eksperci patrzą na eksploatację odcinka autostrady czy drogi ekspresowej w horyzoncie 25 lat. Prognozują, że za 10 lat będziemy musieli przeprowadzić pierwszy remont, a za 20 lat drugi. Większość odcinków, które teraz budujemy, oddamy do ruchu w przyszłym roku, więc za 10-11 lat będziemy potrzebowali kolejnych funduszy remontowych — ocenia Andrzej Maciejewski.

Do tego czasu budowane obecnie szybkie trasy nie powinny przysparzać dyrekcji problemów.

— Na ich bieżące utrzymanie w 2012 r. mamy ponad 330 mln zł i to wystarczy, bo poprawiliśmy sposób zarządzania. Budowane trasy mają pięcioletnią gwarancję, więc gdyby w tym okresie pojawiły się kłopoty w eksploatacji i konieczny byłby drobny remont, koszty pokryje wykonawca — zapewnia Andrzej Maciejewski.

Makijaż czy plastyka

Sfrezowanie i położenie cienkiej warstwy nawierzchni kosztuje średnio około 80 tys. zł/km. Przebudowa może być warta nawet 3 mln zł/km. Jednak remont trzeba wykonywać co 3-4 lata, a po przebudowie drogę można użytkować 10-15 lat. W długim okresie koszty obu operacji są więc zbliżone. Jednak na remont w ciągu 15 lat trzeba ogłosić co najmniej cztery przetargi, na przebudowę wystarczy jeden. Zyskują więc kierowcy, bo przy drobnych remontach co 3-4 lata muszą stać w korkach spowodowanych pracami drogowymi.