Od dawna mówi się, że w 2020 r. na europejskim rynku pracy będzie już brakować ok. 1 mln specjalistów IT. Natomiast w Polsce w najbliższych siedmiu latach w firmach powstanie blisko 150 tys. miejsc pracy dla programistów… i my również będziemy mieć problem z ich obsadzeniem. A im szybciej postępuje cyfryzacja w biznesie i produkcji, tym więcej specjalistów IT potrzeba.

Firmy zaczynają więc szukać sposobu na „rekrutacyjny kryzys”. I coraz częściej dochodzą do wniosku, że zamiast publikować kolejne ogłoszenia o pracy, mogą przekwalifikować już zatrudnionych pracowników, zwłaszcza z działów, w których liczba etatów zmniejsza się właśnie z powodu cyfryzacji i automatyzacji procesów.
Nowe kompetencje
Taką drogę przetestowała właśnie Aviva. Spółka ubezpieczeniowa zaproponowała wszystkim swoim pracownikom – od działu finansów i administracji aż po HR i call center – udział w programie przekwalifikowania zawodowego. Chętni przeszli przez testy predyspozycji do pracy na stanowisku programisty i egzamin wstępny. Na tej podstawie wybrano 20 osób, które wzięły udział w tzw. bootcampie i przez pół roku szlifowały podstawy programowania.
Przedstawiciele Avivy nie ukrywają, że program ten rodził wiele wątpliwości zwłaszcza wśród samych pracowników działów IT.
- Nasi programiści czy kierownicy zespołów docelowych reagowali z dużą rezerwą. Trochę nie wierzyli w to, że da się w sześć miesięcy nauczyć ludzi programowania. Teraz powiedziałbym, że ponad połowa uczestników półrocznego szkolenia wnosi rzeczywistą wartość do firmy. W końcu każdy z nas zaczynał od bycia juniorem, żeby stać się seniorem – przyznał Rafał Frątczak, dyrektor rozwoju aplikacji IT w Aviva, odnosząc się do ścieżek rozwoju zawodowego pracowników IT.
- Specjaliści zwykle boją się, że dostaną podopiecznych bez doświadczenia, z którymi nie będzie wiadomo, co zrobić. Tym bardziej, że na przedmiot szkolenia w Kodilla.com wybrano jeden z najbardziej pożądanych na rynku, ale zarazem jeden z najtrudniejszych języków, czyli Javę – wyjaśnia Marcin Kosedowski, szef marketingu w Kodilla.com, firmy, która poprowadziła szkolenie na zlecenie ubezpieczyciela.
Aviva do 2019 r. planuje całkowicie zrezygnować np. z papierowych wniosków o ubezpieczenie. Cyfryzacja dotknie również wielu innych zakresów działalności firmy.
- Programista to tylko jeden z zawodów przyszłości. Chcemy dać pracownikom też inne możliwości rozwoju kompetencji cyfrowych i zmiany ścieżki kariery. Przygotowujemy się właśnie do podobnego projektu. Na razie jeszcze nie chcemy zdradzać szczegółów - dodaje Monika Kulińska, dyrektor HR w Avivie.
Czas na nowy zawód
Przed decyzją dotyczącą tego, czy do obsługi nowoczesnych, zautomatyzowanych maszyn zatrudnić nowe osoby z wykształceniem informatycznym, czy przekwalifikować dotychczasowych lakierników, spawaczy itp., ucząc ich podstaw programowania, stanęła swego czasu również firma Wielton. Producent naczep samochodowych zdecydował się na drugą opcję. Mariusz Golec, prezes Wieltona, w rozmowie z „Pulsem Biznesu” wyliczył, że ok. 70 proc. jego kadry przeszło takie przeszkolenie.
Stołeczna spółka Connectis, zmagając się z problemem braku specjalistów na rynku, swego czasu zaproponowała studentom i absolwentom kierunków technicznych, biegle posługującym się językiem angielskim, bezpłatne trzymiesięczne szkolenia z programowania. Po zakończeniu kursów najlepszym przedstawiała ofertę współpracy przy projektach IT.
Na szkolenia kierować zaczęły również urzędy pracy. Powiatowy Urząd Pracy w Gdańsku jako jeden z pierwszych zarejestrowanym bezrobotnym zaproponował kurs programowania w języku Python, połączony z dwumiesięcznymi praktykami. Wskaźnik zatrudnienia ich uczestników wyniósł aż 80 proc.