Największymi przegranymi byli jednak deweloperzy (GTC i Polnord) oraz PGNIG, przy czym ta ostatnia tak negatywnie zaskoczyła inwestorów osiągniętym zyskiem (50 proc. mniej niż oczekiwano), że przecenę tylko o 3 proc. można uznać za łagodny wymiar kary. Wczorajsze neutralne zakończenie sesji w Stanach oraz w Japonii nie będzie mieć dziś żadnego znaczenia.
Mimo, że w środę zachowywaliśmy się lepiej niż europejskie parkiety szanse na osiągnięcie wzrostów były niewielkie. Handel zamierał, a niemiecki DAX kreślił niemal poziomą linię. Informacje o słabnącej produkcji przemysłowej w strefie, która spadła o 0,5 proc. ani groźnie ostrzeżenia płynące z Banku Anglii o prognozowanej wysokiej inflacji i wzroście bezrobocia nie wywołały reakcji. Gdyby sesja skończyła się na notowanych wtedy kosmetycznych minusach wszyscy byliby zadowoleni.
Niestety po ogólnym marazmie cała sesja rozstrzygnęła się tuż przed danymi ze
Stanów. Podaż przycisnęła i w pół godziny indeksy podwoiły skalę spadku i na tym
poziomie zakończyły sesję.
Dziś krajowi inwestorzy będą przygotowywać się do
rozpoczęcia długiego weekendu. W konsekwencji obrót znów będzie wakacyjny, a
zainteresowanie powinien wzbudzić przede wszystkim KGHM z informacją o swoich
wynikach. W kontekście ostatnich dynamicznych spadków cen miedzi dobry wynik
jest spółce bardzo potrzebny. Poza tym gracze będą patrzeć na ropę, która
powinna korygować ostatnie spadki (co obniży indeksy) i będą czekać na dane o
inflacji i bezrobotnych ze Stanów. Najlepsze połączenie z możliwych to niska
inflacja i mniej bezrobotnych, ale na takie luksusy byki nie mogą liczyć. Jeżeli
choć jeden z raportów będzie lepszy od prognoz to i tak będzie można uznać to za
sukces.
Krzysztof Barembruch, AZ Finanse