Azja wychodzi z dołka

Ignacy MorawskiIgnacy Morawski
opublikowano: 2021-11-08 00:27

Największe kraje azjatyckie zanotowały w minionym miesiącu wzrost indeksów koniunktury PMI. To może być sygnał, że dołek koniunktury, który na tym kontynencie zaczął się latem, już mija. Spowolnienie teraz zaczyna się w Europie, ale może być równie krótkie co azjatyckie.

Comiesięczną analizę bieżącej sytuacji w globalnej gospodarce przeprowadzamy na podstawie danych z indeksów PMI, które powstają jako wynik ankiet przeprowadzanych wśród menedżerów zamówień w największych firmach na świecie. Badania przeprowadza firma Markit. Indeksy te są wysoko skorelowane z prawdziwą aktywnością gospodarczą i dlatego uznawane są za ważny sygnał wyprzedzający dotyczący koniunktury. Zestawiamy indeksy z największych krajów świata, by pokazać z lotu ptaka najważniejsze zmiany w światowej gospodarce.

Przed miesiącem zadaliśmy pytanie: „lekkie spowolnienie, czy przerwane ożywienie?”. Dane za październik wskazują bardziej na ten pierwszy scenariusz. Nastroje w przemyśle i usługach generalnie są dobre, choć w wielu krajach – szczególnie Europy – obniżały się ostatnio. Natomiast ważny jest fakt, że z dołka wychodzą kraje azjatyckie – Chiny, Indie i Japonia. W tych trzech krajach indeksy PMI dla przemysłu i usług dość wyraźnie wzrosły w minionym miesiącu. Zaburzenia energetyczne i pandemiczne występujące latem okazały się przejściowe. Należy to traktować jako pozytywny sygnał dla całej światowej gospodarki.

Patrząc na indeksy dla przetwórstwa przemysłowego, widać, że trendy są bardzo zróżnicowane, ale zmiany następują w dość wąskim zakresie. W Azji indeksy generalnie rosły (choć wyłamała się Korea), w Europie i Ameryce generalnie spadały (choć wyłamały się Włochy). Ponieważ to Azja jest fabryką świata, więc wiele trendów tam się rozpoczyna i zmiany w Azji mogą być ważniejsze dla oceny przyszłej koniunktury w Europie i USA. Możliwe, że wąskie gardła w systemie handlu i produkcji zaczynają się powoli odblokowywać. Oczywiście tych sygnałów nie należy przeceniać, ponieważ w obecnym cyklu wiele zależności wygląda inaczej niż w przeszłości, ale płytki i krótki dołek koniunktury w Azji jest argumentem, że obecny dołek w Europie i USA również nie będzie głęboki i długi.

W usługach trendy są generalnie bardziej pozytywne niż w przetwórstwie. W większości analizowanych przez nas krajów indeksy rosły. Usługi znajdują się na fali wznoszącej po pandemii, nawet jeżeli nawracające jej fale tu i ówdzie powoduję przejściowe spadki koniunktury. Jednak widać, że potencjał COVID-19 do istotnego zaburzania procesów gospodarczych jest już mniejszy niż 6 czy 12 miesięcy temu. Są to raczej lokalne podtopienia, a nie jedna wielka powódź. To dość ważny wniosek dla Polski, ponieważ kraj akurat wchodzi w czwartą falę pandemii, która może doprowadzić do czasowych restrykcji wpływających na aktywność gospodarczą. Lekcje napływające ze świata sugerują, że jest to czynnik o ograniczonej sile rażenia.

Podsumowując, bilans informacji ze świata po październiku wydaje się nieznacznie bardziej pozytywny niż po wrześniu. Nie ma na razie sygnałów wskazujących, by gdzieś zaczynały się zjawiska recesyjne. Pandemia jeszcze przeprowadza ostatni atak na gospodarkę, ale to prawdopodobnie są jej finalne drgania. Łańcuchy dostaw są zaburzone, ale w kilku miejscach pojawiają się sygnały lekkiego zelżenia napięć.

Największe zagrożenie wciąż wiąże się z rozlewaniem się blokady produkcji w motoryzacji na inne sektory przemysłowe oraz ze wstrząsem energetycznym w postaci skoku cen gazu, węgla i prądu. Do tego doszedł ostatnio wstrząs monetarny, polegający na skokowych podwyżkach stóp procentowych w wielu krajach (m.in. w Europie Środkowej). Zobaczymy, jak te ryzyka będą oddziaływać w tym miesiącu na światową gospodarkę. Kolejne podsumowanie przedstawimy za miesiąc, a w międzyczasie będzie raportować najważniejsze dane makroekonomiczne.