PAP: Jakubowska - dane w komputerze to nie dokumenty

08-10-2003, 10:46

Poleciłam skasować materiały będące w moim komputerze w ministerstwie kultury, które, w moim pojęciu, nie były dokumentami - oświadczyła w środę przed komisją śledczą b. wiceminister kultury Aleksandra Jakubowska.

Jan Rokita (PO) spytał o okoliczności, w jakich na początku stycznia br. Jakubowska poleciła zniszczyć dokumenty bądź materiały znajdujące się w jej komputerze w ministerstwie kultury.

Dłuższą chwilę zajęło ustalanie definicji dokumentu. Jakubowska chciała, by Rokita jako prawnik przedstawił taką definicję. Potem oceniła, że określenie podane ad hoc przez posła nie jest definicją dokumentu, która odpowiada prawu.

"Rozumiem, że pan poseł, kiedy w niedzielę w Radiu Zet zarzucał mi, iż zachodzi możliwość popełnienia przestępstwa niszczenia dokumentów, to jako prawnik dokładnie wiedział, co ma na myśli. Więc proszę pana posła o przedstawienie definicji prawnej dokumentu" - powiedziała Jakubowska.

Wtedy Rokita spytał, czy na początku stycznia poleciła skasować, albo skasowała sama, jakiekolwiek materiały wytworzone w ministerstwie kultury w czasie gdy była wiceministrem.

"Poleciłam skasować materiały będące w moim komputerze, które nie były dokumentami w moim pojęciu, ponieważ nie były to dokumenty opatrzone podpisem elektronicznym, cyfrowym kwalifikowanym i nie było tam materiałów, które będąc swoistego rodzaju brudnopisem przy pracy przy ustawie, nie wyszły w formie drukowanej z ministerstwa kultury" - powiedziała Jakubowska.

Według niej, wydała polecenie skasowania w momencie, kiedy przyjęła zaproponowane jej przez premiera stanowisko szefa jego gabinetu politycznego, czyli przed 7 stycznia 2003 r., bo w tym dniu dostała oficjalną nominację.

Polecenie to wykonał Marcin Wasilewski, wówczas pracownik biura prasowego ministerstwa kultury, a obecnie pracownik jej gabinetu politycznego.

Wyjaśniając dlaczego poleciła skasować materiały z komputera, Jakubowska powiedziała, że w momencie kiedy rozpoczynała pracę w ministerstwie, dostała informację, że "są chętni do przekazania danych z twardego dysku w komputerze ministra Ujazdowskiego".

"Brzydzę się tego typu rzeczami i potraktowałam tę informację jako informację, której nie słyszałam. Ale wiedząc, że takie praktyki istnieją, poprosiłam zaufanego człowieka o to, żeby wyczyścił komputer i to wszystko" - powiedziała Jakubowska.

Dodała, że poprosiła o wyczyszczenie dysku komputera, aby nie być posądzoną o przestępstwo, bo ustawowo każdy obywatel ma prawo do ochrony danych. Podkreśliła, że w jej komputerze było ponad 300 nazwisk z prywatnymi adresami i telefonami, w tym polityków z pierwszych stron gazet.

Jakubowska powiedziała, że w jej komputerze znajdowały się: książka adresowa, kalendarz (którego część prawdopodobnie została przeniesiona do jej komputera w Kancelarii Premiera), poczta e-mailowa, którą posługiwała się w kontaktach z departamentami ministerstwa, głównie prawnym, a także korespondencja z nadawcami komercyjnymi i prywatnymi.

"Nie przypominam sobie, abym wysyłała jakiś e-mail do pana Czarzastego, czy Kwiatkowskiego" - dodała.

Zapewniła natomiast, że wysyłała maile do Zygmunta Solorza, Wandy Rapaczyńskiej, Heleny Łuczywo, Adama Michnika, Cezarego Banasińskiego. Dodała, że w jej komputerze były też kopie dokumentów napisanych przez nią, które wychodziły z ministerstwa kultury drogą urzędową.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / <b>PAP:</b> Jakubowska - dane w komputerze to nie dokumenty