Babka i pierogi na brytyjskie salony

opublikowano: 09-06-2016, 22:00

Mimo masowego najazdu rodaków polska kuchnia powoli przebijała się do brytyjskiego mainstreamu. Teraz, dzięki programowi Mary Berry, dostała sterydowego przyspieszenia

Mieszkający od 1998 r. poza Polską, a od 2004 r. w Wielkiej Brytanii Damian Wawrzyniak, szef kuchni, z praktyką w Nomie, gwiazdkami Michelina i ugruntowaną pozycją doradcy kulinarnego na koncie, tuż przed Wielkanocą odebrał telefon od BBC z zaproszeniem do programu kulinarnego słynnej Mary Berry.

Polski żurek, chleb ze smalcem, pierogii sałatka jarzynowa były w miniony weekend hitami w należącej do Jamiego Olivera restauracji Fifteen. Polis fest - jak nazwano wydarzenie - spotkał się z takim entuzjazmem, że będzie niedługo tam powtórzony
Wyświetl galerię [1/2]

ŻUREK U JAMIEGO

Polski żurek, chleb ze smalcem, pierogii sałatka jarzynowa były w miniony weekend hitami w należącej do Jamiego Olivera restauracji Fifteen. Polis fest - jak nazwano wydarzenie - spotkał się z takim entuzjazmem, że będzie niedługo tam powtórzony Richard Harris Iam@richardharris.com

Miał w nim wystąpić z rodziną i opowiedzieć o polskich świątecznych tradycjach kulinarnych. Mary Berry na własne oczy zobaczyła, jak jego dzieci dekorują pisanki, wypełniają koszyk na święconkę.

Potem wzięła u Damiana lekcję pieczenia tradycyjnej, ręcznie ukręcanej wielkanocnej babki na zakwasie. Babka podbiła jej serce i podniebienie. No i się zaczęło.

— Wcześniej brałem udział w wielu pokazach kulinarnych, gdzie pokazywałem również polskie potrawy, ale obecny szum przewyższa wszystko, co działo się do tej pory — mówi Damian Wawrzyniak.


Od kilku tygodni telefony od restauratorów i organizatorów pokazów się urywają, mejle z zaproszeniami na kolejne eventy przychodzą lawinowo, posypały się artykuły w brytyjskiej prasie. Wszystkich zafascynowała świeższa, atrakcyjniej wyglądająca forma kuchni polskiej, dotychczas kojarzonej wyłącznie z bigosem (zwanym tam hunters stew) i ciężkostrawnymi potrawami o dziwnych nazwach.

Teraz kolejni Brytyjczycy chcą umieć zrobić polski żur na prawdziwym zakwasie, podawany w chlebie (sourdough soup), posmakować smalcu z ogórkami małosolnymi (pork drippings, brined cucumbers), no i poznać słynną babkę wielkanocną na zakwasie, już zwaną „Babką Damiana”, która tak smakowała Mary Berry. W miniony weekend właśnie te potrawy królowały w Fifteen, słynnej restauracji Jamiego Olivera, gdzie kucharzy spod szyldu kulinarnego brytyjskiego celebryty instruował zespół szefów kuchni kierowany przez Damiana Wawrzyniaka. Impreza spotkała się z tak entuzjastycznym przyjęciem, że już planowana jest kolejna, również u Jamiego Olivera.


Wczoraj lekcję lepienia pierogów odebrali uczestnicy prestiżowej imprezy zwanej London Produce Show 2016. Kroi się również współpraca telewizyjna, ale szef kuchni na razie nie może ujawnić szczegółów.


Jak to się jednak stało, że dopiero teraz polskie potrawy powoli przenikają do społecznego mainstreamu, skoro Polacy stanowią już od kilku lat trzecią grupę etniczną w Londynie? Damian Wawrzyniak uważa, że to „wina” samych Polaków, którzy dotychczas mało dbali o dobry marketing wokół własnych tradycji.

— To również moja wina. Przez lata pracy w brytyjskiej gastronomii wolałem podkreślać swoje klasyczne kulinarne wychowanie czy doświadczenia z restauracji we Francji niż polskie pochodzenie i związki z polską kuchnią — bije się w piersi Wawrzyniak.

Jego zdaniem, podobnie robią rzesze innych świetnych polskich szefów kuchni, którzy wolą w rozmowach kwalifikacyjnych chwalić się praktyką w Nomie niż umiejętnością ulepienia dobrych pierogów lub przygotowania zakwasu.
Damian Wawrzyniak uważa, że to dopiero początek drogi polskiej tradycji kulinarnej na prawdziwe brytyjskie, a może i światowe, salony. Przywołuje przykład kuchni indyjskiej, wcześniej również zamkniętej wyłącznie w gronie hinduskich imigrantów, a dziś drugiej pod względem popularności kuchni na Wyspach.

— Musiały upłynąć całe lata, zanim ich kucharze przestali wstydzić się swojego pochodzenia i zacząć pokazywać rodzime tradycje jako atrakcyjną odskocznię dla kulinarnych przyzwyczajeń Brytyjczyków — mówi Damian Wawrzyniak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Druś

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu