Badacze danych pilnie poszukiwani

Paulina KostroPaulina Kostro
opublikowano: 2017-05-14 22:00
zaktualizowano: 2017-05-14 16:35

Pozyskują i organizują ogromne ilości cyfrowych informacji, są najbardziej pożądanymi pracownikami na rynku. Mowa o data scientists.

Jak wynika z globalnej analizy CrowdFlowera, aż 89 proc. ekspertów od Big Data przyznało, że otrzymuje co najmniej jedną ofertę pracy w miesiącu. Połowa dostaje nową propozycję zatrudnienia raz w tygodniu, a 30 proc. badaczy danych odbiera telefony lub e-maile od potencjalnych nowych pracodawców nawet kilka razy w ciągu tygodnia.

O swoją przyszłość nie muszą się obawiać również polscy data scientists. Zgodnie z analizą firmy badawczej Sedlak & Sedlak, średnia ich zarobków wynosi nieco ponad 7 tys. zł. brutto, choć nie brakuje specjalistów mogących liczyć na pensję w wysokości 10 tys. Na krajowym rynku jest to profesja wysoko pożądana.

Wpisując w jednym z popularniejszych serwisów z ofertami pracy w Polsce frazę „data scientist”, otrzymamy ok. 270 ofert. To blisko trzy razy więcej wyników niż dla zawodu „kucharz”. Ten trend potwierdza również raport firmy InsightExpress, z którego dowiadujemy się, że aż 78 proc. polskich menedżerów jest przekonanych, że analiza dużych zbiorów danych będzie najważniejszym składnikiem działalności ich firm w ciągu najbliższych czterech lat.

— Coraz więcej firm rozumie, że dane to pieniądze. Jest jednak druga strona medalu. Przetrzymywanie niepotrzebnych danych na firmowych serwerach wiąże się z ogromnymi kosztami. W 2016 r. miały one sięgnąć kwoty 50 mld USD. By uniknąć zbędnych kosztów, potrzebni są właśnie data scientists. Ich rola jest kluczowa również w aspekcie monetyzacji. Regalix podaje, że przychody przedsiębiorstw, które zdecydowały się na wykorzystanie analityki danych tylko w działaniach marketingowych, wzrosły nawet o 50 proc. Umiejętne zarządzanie przepływem cyfrowych informacji może przedsiębiorstwom pomóc odnieść sukces w cyfrowej gospodarce — tłumaczy Piotr Prajsnar z Cloud Technologies.

Obecnie 91 proc. badaczy ma styczność z danymi przede wszystkim w formie tekstowej. Wraz z rozwojem technologii ten stosunek będzie ulegał zmianom, co zaobserwować można już dzisiaj — 33 proc. data scientists przyznało, że pracuje również na obrazach, 15 proc. na materiałach wideo, natomiast 11 proc. na plikach dźwiękowych.

— Firmy analityczne prognozują wręcz lawinowy wzrost danych wytworzonych przez firmy. Już w ciągu ośmiu najbliższych lat sektor biznesowy wyprzedzi konsumentów pod względem produkcji danych online. Potencjał monetyzacyjny danych będzie więc coraz większy, jednak przed badaczami stawiane będą coraz większe wyzwania dotyczące ich wartościowania — komentuje Robert Mikołajski z Atmana.