Bagsik znowu w centrum afery

Dawid Tokarz
opublikowano: 2008-08-21 07:23

To Bogusław Bagsik od początku stał za spółką Digit Serve, podejrzewaną o oszustwa i nielegalną działalność maklerską. Mamy dowód!

Odkryliśmy nowe fakty w ujawnionej przez „Puls Biznesu” aferze Digit Serve (DS). Założycielem spółki, która znalazła się pod lupą prokuratury, jest słynny z afery Art-B Bogusław Bagsik. Dokumenty w brytyjskim rejestrze handlowym nie pozostawiają żadnych wątpliwości. Z zapisów wynika, że DS powołały do życia dwie osoby: mieszkający od lat w Anglii znajomy jednego z najbardziej znanych polskich aferzystów: Marek Jaworski i sam Bogusław Bagsik. Objęli po połowie w kapitale, wynoszącym zaledwie 1 tys. GBP (ówcześnie — około 6 tys. zł!) i zostali szefami firmy.

Tymczasem kiedy w grudniu 2007 r. pierwszy raz pisaliśmy o aferze DS i tropach prowadzących do Bogusława Bagsika, on sam zapewniał nas, że nie ma z tą spółką nic wspólnego (dalszej rozmowy odmówił). Z Bogusławem Bagsikiem próbowaliśmy się skontaktować i tym razem, ale część jego telefonów okazała się nieaktywna, a wiadomości nagrane na tych działających pozostały bez odzewu.

DS zebrał (poprzez powiązane z nią polskie firmy: Ceng Polska, ECashing i Vinsvin) więcej niż 20 mln zł od ponad stu osób — głównie ze Śląska. Umowy obiecywały im co tydzień wypłatę 1 proc. zysku (52 proc. rocznie) z inwestycji na rynku kontraktów walutowych (tzw. foreksie). Początkowo warunki były dotrzymywane. Od połowy 2007 r. większość klientów nie dostała jednak nic — poza kolejnymi pismami, tłumaczącymi zwłokę w wypłacie pieniędzy i podającymi nowe jej terminy. Większość z nich podpisał Bogusław Bagsik — jako pełnomocnik DS.

Z naszych informacji wynika, że ostatnim podawanym przez niego terminem zwrotu pieniędzy był sierpień 2008 r.

— To dlatego w śledztwie, dotyczącym DS wciąż nie ma żadnych zarzutów. Jeśli ten termin nie zostanie dotrzymany, prokuratura może zdecydować się na ostrzejsze kroki — twierdzi nasz informator, zbliżony do organów ścigania.

Czy tak się stanie? Chcieliśmy zapytać u źródła, ale prowadzący sprawę prokurator był na urlopie. Wiemy jednak, że — choć w sprawie pojawia się wiele nazwisk — śledczy szczególnie mocno interesują się jednym: byłego szefa Art-B.

Cały artykuł w czwartkowym Pulsie Biznesu. Zapraszamy do lektury!