Bajka o złym i bogatym windykatorze

  • Małgorzata Ciechanowska
19-02-2014, 00:00

O ściąganiu długów krąży wiele mitów i nieprawdziwych informacji, które wpływają na negatywne postrzeganie wyspecjalizowanych firm

Dzięki mediom i internetowi poziom wiedzy Polaków na temat windykacji znacząco rośnie. Wielu już wie, jakie prawa im przysługują, gdy chcą odzyskać dług. Coraz częściej podejmowane są także działania prewencyjne, zwłaszcza przez przedsiębiorców, polegające na sprawdzeniu przyszłego partnera pod względem wypłacalności.

— To pozwala przedsiębiorcom ochronić się przed ewentualną utratą płynności, na którą w dużej mierze wpływa terminowe regulowanie faktur przez klientów — podkreśla Agnieszka Lasota, dyrektor departamentu obsługi klienta Casus Finance.

Jak wynika z danych spółki Casus Detektyw, specjalizującej się w wywiadzie gospodarczym, w ciągu dwóch lat zmieni się proporcja zleceń prewencyjnych i realizowanych post factum. Według detektywów obserwujących tendencje rynkowe,w 2015 r. 70 proc. wywiadów gospodarczych zlecanych będzie przez firmy przed podpisaniem umowy z kontrahentem. To o 40 proc. więcej niż teraz.

Agresywny napastnik

Branża wciąż boryka się z mitami negatywnie wpływającymi na jej wizerunek. Według windykatorów najczęściej spotykanym, ale i najbardziej szkodliwym mitem jest etykietka nadana negocjatorowi.

— W potocznym obrazie pracownik firmy windykacyjnej jest osobą bezlitosną, która zajmuje konta bankowe, wchodzi do mieszkania o 7 rano i siłą wydziera z niego sprzęt AGD i RTV. Nic bardziej mylnego. Przymusową egzekucją długów zajmuje się komornik i to on ma prawo do zajmowania majątku bez zgody dłużnika, zajmowania konta bankowego czy licytacji mienia dłużnika — podkreśla Michał Kolmasiak, wiceprezes Pragma Inkaso.

Zdaniem Agnieszki Lasoty, negatywna opinia przylgnęła do negocjatorów głównie ze względu na złe praktyki odzyskujących należności firm, które w rzeczywistości z prawdziwym zarządzaniem wierzytelnościami nie mają wiele wspólnego. — Ich działalność odbiła się na całej branży — ubolewa Agnieszka Lasota. W rzeczywistości głównym zadaniem windykatora jest rozwiązanie problemu na linii wierzyciel — dłużnik. Pełni on rolę mediatora.

— Windykator działa jako przedstawiciel wierzyciela, ale jednocześnie jako osoba z zewnątrz. Nie traktuje sprawy osobiście — potrafi zachować dystans przy jednoczesnym zaangażowaniu w rozwiązanie sytuacji. Dobry windykator powinien wysłuchać obu stron i poznać ich stanowiska. Często bowiem problemy z zadłużeniem wynikają z głębszych uwarunkowań, zdarzeń losowych czy zatorów finansowych. Zrozumienie sytuacji może pomóc w polubownym rozwiązaniu sprawy — tłumaczy Piotr Kaźmierczak, członek zarządu Euleo.

Niestety, często do takich mediacji nawet nie dochodzi. Przedsiębiorcy nierzadko stronią od windykacji w obawie przed pogorszeniem relacji z kontrahentami.

Ich zdaniem, działania prewencyjne lub windykacyjne mogą być odebrane jako wyraz braku zaufania. A to kolejny mit, gdyż korzystanie z usług profesjonalistów świadczy raczej o tym, że przedsiębiorstwo poważnie podchodzi do swoich rozliczeń i szanuje partnerów biznesowych.

— Sprawnie i profesjonalnie przeprowadzona windykacja ma na celu odzyskanie należności w sposób kulturalny i z zachowaniem zasad etyki, nie przekreślając szansy na zachowanie dobrych relacji. Wielu klientów naszej firmy po odzyskaniu należności bez żadnych problemów kontynuuje i rozwija współpracę z byłymi dłużnikami — zapewnia Piotr Kaźmierczak.

Horrendalne ceny

Wiele przekłamań i niejasności dotyczy również kosztów windykacji, które, według niedoinformowanych, są bardzo wysokie.

— Mit ten to wynik starego sposobu rozliczenia z windykatorami za pomocą ryczałtów. Teraz najczęściej pobierana jest jedynie prowizja od odzyskanych należności — wyjaśnia Agnieszka Lasota. Wysokość prowizji zależy m.in. od kwoty, daty przeterminowania czy etapu, na którym sprawa zostanie zlecona firmie windykacyjnej. Zwykle w przypadku windykacji polubownej i przedsądowej jest to od 7 do 15 proc.

— Samodzielna windykacja, obejmująca próby nawiązania kontaktu, a w razie niepowodzenia skorzystanie z usług kancelarii, a później komornika, może być o wiele droższa. Windykując na własną rękę, trzeba również przeanalizować skalę odpisów z tytułu niespłaconych należności, koszt pracowników zajmujących się windykacją i ich wyjazdów oraz posiadane know-how — ostrzega Michał Kolmasiak.

Co więcej, wielu wierzycieli nie zdaje sobie sprawy z tego, że od 28 kwietnia 2013 r. mogą obciążyć dłużnika kosztami windykacji.

— Takie prawo daje Ustawa o terminach zapłaty w transakcjach handlowych. Na zlecenie wierzyciela prowadzone jest wtedy postępowanie łączące postępowanie upominawcze, windykację polubowną z wpisem do biura informacji gospodarczej — wyjaśnia Joanna Zawadzka, dyrektor sprzedaży usług windykacyjnych Kaczmarski Inkasso. Niezależnie od zakresu działań i kwoty roszczenia wierzyciel może domagać się równowartości 40 EUR jako zryczałtowanych kosztów windykacji.

— Może domagać się również kosztów dochodzenia roszczenia przekraczających tę kwotę, w tym np. prowizji firmy windykacyjnej. Pamiętać przy tym należy, że musi to być wydatek faktycznie poniesiony, czyli nie można się domagać tych pieniędzy z góry, lecz dopiero po okazaniu dowodu opłacenia. Dzięki temu to dłużnik ponosi koszty swojego niepłacenia — podkreśla Michał Kolmasiak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Ciechanowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / / Bajka o złym i bogatym windykatorze