Bakalland żegna Atlantę

GRA
opublikowano: 2009-01-20 00:00

To już oficjalne: nie będzie bakaliowej fuzji na GPW. Bakalland i Atlanta nie porozumiały się w sprawie parytetu wymiany.

To już oficjalne: nie będzie bakaliowej fuzji na GPW. Bakalland i Atlanta nie porozumiały się w sprawie parytetu wymiany.

Na początku fanfary, na końcu rozstanie — oto historia połączenia Bakallandu i Atlanty Poland zapowiedzianego w czerwcu 2008 r.

— Nie dogadaliśmy się co do parytetu wymiany akcji — mówi Dariusz Mazur, prezes i główny akcjonariusz Atlanty.

Potwierdza to Marian Owerko, prezes i współwłaściciel Bakallandu.

— Od początku proponowany parytet wymiany akcji był oparty na giełdowej wycenie obu przedsiębiorstw. Na wiosnę 2008 r. oszacowaliśmy go, przyjmując, że wycena Atlanty to około 22 proc. w nowym podmiocie. Po świętach zaproponowałem ustalenie nowego poziomu, pochodzącego z aktualnych wycen obydwu spółek. Zaproponowałem widełki 11-22 proc. Właściciel Atlanty tego nie zaakceptował. W efekcie zrezygnowaliśmy z projektu fuzji — mówi Marian Owerko.

Teraz każda z firm pójdzie swoją drogą. Atlanta, specjalizująca się w bakaliowym segmencie przemysłowym (B2B), zamierza rozwijać się w segmencie detalicznym.

— Rozważamy i przejęcia, i rozwój organiczny — mówi Dariusz Mazur.

Podobne plany ma Bakalland.

— Nie chcemy za wszelką cenę szukać zastępstwa dla korzyści, które Bakallandowi miało dać przejęcie Atlanty. Na bakaliowym rynku B2B jesteśmy obecni, choć na mniejszą skalę. Chcemy się tu rozwijać organicznie. Główny nacisk kładziemy jednak na wzrost na rynku detalicznym, i to w tym segmencie myślimy o kolejnych przejęciach. Interesują nas duże spółki, osiągające kilkadziesiąt lub więcej milionów złotych przychodów rocznie — deklaruje Marian Owerko.