Balcerowicz o swojej przyszłości - prasa

(Marek Druś)
opublikowano: 2006-12-27 07:43

Za dużo jest w naszym kraju prób robienia ludziom wody z mózgu; nie mogę na to spokojnie patrzeć, mówi "Dziennikowi" odchodzący prezes NBP Leszek Balcerowicz. I zapowiada, że choć ma wiele propozycji pracy poza krajem, to jednak większość czasu będzie spędzał w Polsce i starał się dotrzeć do opinii publicznej.

Za dużo jest w naszym kraju prób robienia ludziom wody z mózgu; nie mogę na to spokojnie patrzeć, mówi "Dziennikowi" odchodzący prezes NBP Leszek Balcerowicz. I zapowiada, że choć ma wiele propozycji pracy poza krajem, to jednak większość czasu będzie spędzał w Polsce i starał się dotrzeć do opinii publicznej.

W zatytułowanym "Tak trzymać" obszernym wywiadzie, udzielonym "Dziennikowi", Balcerowicz mówi o pracy, planach na przyszłość i o tym jak jego reformy zmieniły Polskę. Swojemu następcy na stanowisku prezesa banku centralnego radzi dbać o niską inflację, rozwijać edukację ekonomiczną i utrzymywać sprawny system płatniczy. Zdaniem rozmówcy gazety, nowy prezes NBP powinien mieć dorobek i autorytet, również za granicą. A także płynnie mówić po angielsku.

Oto kilka opinii Balcerowicza wyjętych z tego wywiadu: - "Polacy muszą zrozumieć, że rosnące wydatki państwa oznaczają w istocie wyższe podatki, albo większy dług publiczny";

- "Na takich stanowiskach jak prezes banku centralnego nie powinno się robić eksperymentów";

- "Gdy w Polsce blokowano reformę Hausnera, Litwini czy Słowacy dokonywali radykalnych reform i obniżali podatki";

- "W tym roku wpływy z prywatyzacji miały wynieść 7 mld zł. Zebrano niecały miliard. Ten, kto hamuje prywatyzację, krzywdzi ludzi";

- "W Polsce powinna być opublikowana lista beneficjentów pomocy unijnej, by było wiadomo kto na tym zarabia".

(PAP)