Bałtycki tygrys Europy ledwo zipie

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 2009-04-16 07:02

Łotewska gospodarka tonie w recesji i długach. To kara za przegrzanie koniunktury

Łotwa spada w przepaść. Do niedawna najszybciej rozwijająca się gospodarka Unii Europejskiej i jedna z najdynamiczniejszych na świecie dziś tonie w głębokiej rece- sji, a rząd jest na granicy bankructwa. - W 2009 r. nasza gospodarka skurczy się o 12 proc. -prognozuje Sanita Bajare, łotewska pełnomocnik rządu ds. wprowadzenia euro. To zdecydowanie największy kryzys gospodarczy w historii Łotwy. Wystarczył rok, by gospodarka przeszła z 10-procentowego wzrostu do 10-procentowego spadku PKB. To prawdziwa katastrofa gospodarcza. Przekleństwo Bałtów

Co doprowadziło tygrysa Europy do tego stanu? Nieodpowiedzialna polityka fiskalna i finansowa oraz zbyt duże uzależnienie od zagranicy. - Od dłuższego czasu narastała nierównowaga gospodarcza. Import rósł o wiele za szybko, znacznie szybciej niż eksport. Zbyt szybko rosły też wydatki publiczne -tłumaczy Sanita Bajare. Przekleństwem okazało się też agresywne pompowanie kapitału w sektor bankowy przez zachodnie instytucje finansowe.

- Przez ostatnie lata narastał boom na rynku nieruchomości, wywołany silną akcją kredytową zagranicznego kapitału. To nakręcało gospodarkę, dopóki bańka nie pękła - mówi Sanita Bajare. Dlatego kryzys zapukał do drzwi Łotwy na początku ubiegłego roku, zanim ktokolwiek pomyślał o wybuchu zawieruchy na światowych rynkach finansowych.

Jak dalej potoczą się losy Łotwy i jakie mogą być tego reperkusje dla polskiego rynku czytaj w czwartkowym Pulsie Biznesu.