Bank Anglii rozbudza nadzieje

dr Przemysław Kwiecień CFA, Główny Ekonomista XTB
opublikowano: 29-09-2022, 07:54
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Od dramatu do euforii – tak wyglądał wczorajszy dzień na rynkach. Wszystko za sprawą kontrowersyjnej decyzji Banku Anglii, który chcąc zapobiec efektowi domina wznowił… dodruk. Inwestorzy uznali to za oznakę słabości oraz zapowiedź działań innych banków.

Chaos na brytyjskim rynku ma miejsce od wyboru nowej premier, która zapowiedziała finansowane deficytem cięcia podatkowe na dużą skalę. W reakcji funt zaczął tonąć, a rentowności obligacji mocno rosnąć, przypominając bardziej rynek wschodzący niż kolebkę rynków finansowych. W tej sytuacji inwestorzy oczekiwali od Banku Anglii zdecydowanego działania – choć dokładnie tydzień temu podniósł on stopy o 50bp (do 2,25%) w tych nowych okolicznościach ruch ten postrzegany był jako zdecydowanie za mały. Oczekiwano kolejnej podwyżki na nadzwyczajnym posiedzeniu jako sygnału, że Bank przedłoży stabilność cen ponad ukłon wobec rządu. Podwyżki nie tylko nie było, ale Bank zapowiedział wczoraj… dodruk.

Bank Anglii, fot. REUTERS/Hannah McKay /Forum
Bank Anglii, fot. REUTERS/Hannah McKay /Forum

Jak to możliwe? Wyprzedaż na rynku obligacji zaczęła przybierać postać domina. Część funduszy, nie będąc w stanie sprostać wymogom w zakresie zabezpieczeń była zmuszona do pozbywania się obligacji, wywołując efekt domina. Bank Anglii był pod presją interwencji już od początku tygodnia i podjął te działania wczoraj. Zapowiedział interwencyjny skup długoterminowych obligacji do 14 października i jednocześnie odsunięcie programu zacieśnienia ilościowego na koniec października.

Bank podkreśla, że nie stoi to w sprzeczności z realizacją celu inflacyjnego, a program zacieśnienia (także ilościowego) będzie realizowany. Tworzy to jednak fatalne wrażenie, gdy to znowu bank centralny i znowu dodrukiem musi wybawiać polityków oraz rynki.

Rynek początkowo nie wiedział jak reagować na te doniesienia ale skończyło się euforią. Inwestorzy uznali, że raz jeszcze banki kapitulują, a dodruk to powrót globalnej hossy i słabszego dolara. Ta radość może być przedwczesna. Owszem, wywieszenie białej flagi przez Fed jest na jakimś etapie bardzo realnym scenariuszem, ale zdecydowanie nie jesteśmy w tym punkcie.

W efekcie prawdziwą karuzelę obserwowaliśmy też na rynku złotego. W pewnym momencie dolar kosztował ponad 5,05 złotego, dzień zakończyliśmy na 4,93. Presja jednak jest nadal duża, a dodatkowo złoty zaczął systematycznie tracić wobec euro (krajowe czynniki nie pomagają). Dziś przed nami wstępne dane o inflacji z Niemiec (13:00) oraz dane o zasiłkach dla nowych bezrobotnych w USA (14:30). O 7:30 euro kosztuje 4,8131 złotego, dolar 4,9690 złotego, frank 5,0721 złotego, zaś funt 5,3683 złotego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane