Wróciły więc prawie do rekordowego poziomu odnotowanego w marcu. Przyrost rezerw banku centralnego to w krótkim horyzoncie skutek osłabienia złotego, a w długim — funduszy unijnych (rząd wymienia ich część na złote właśnie w banku centralnym) i dobrego zarządzania aktywami. Im większe zasoby ma NBP, tym lepiej. To amunicja, którą bank może wykorzystać na ewentualne interwencje na rynku walutowym. W piątek NBP skorzystał z tej możliwości i umocnił złotego.

None