Bank Chin przetasował karty

opublikowano: 11-08-2015, 22:00

Chiny kichnęły, ale polscy inwestorzy od tego raczej się nie przeziębią — chyba że ci, którzy liczą na odbicie surowców przemysłowych

Kiedy na spowolnienie gospodarcze nie pomogły w wystarczającym stopniu impulsy monetarne i fiskalne, Ludowy Bank Chin zdecydował się na osłabienie waluty — dewaluacja doprowadziła do największej od ponad 20 lat przeceny juana względem dolara. Gdyby nagle złoty osłabił się do dolara o 3 proc., jego kurs skoczyłby z obecnych 3,80 zł do 3,91 zł. Nasza waluta była jednak wczoraj dość stabilna i w górę poszedł tylko kurs euro (dobił do 4,2 zł), które odzyskuje grunt. Daniel Kostecki z XTB wskazuje, że wynika to właśnie z działań Banku Chin, które zdecydowanie zmniejszają prawdopodobieństwo rychłej podwyżki stóp procentowych w USA. Większość uczestników rynku spodziewała się, że dojdzie do niej we wrześniu.

— Osłabienie juana powinno wpłynąć na wzrost konkurencyjności chińskiego eksportu do Stanów Zjednoczonych przez możliwość obniżenia cen chińskich produktów wyrażonych w dolarze (USA najwięcej importują z Chin). Może mieć to wpływ na spadek oczekiwań inflacyjnych i opóźnienie pierwszej podwyżki stóp przez Fed — taki scenariusz obecnie wycenia rynek — mówi Daniel Kostecki.

Odległy problem

Jeśli wczorajszą sesję na warszawskiej giełdzie potraktować jako test przynależności do rynków wschodzących, to wynik dla Polski byłby negatywny. Mimo mocnej przeceny większości surowców WIG20, który w wielu okresach pokrywał się z notowaniami miedziowego KGHM, wczoraj był względnie mocny i przed południem nawet wyraźnie rósł, ale później słabe nastroje przeważyły (mocno na wartości tracił m.in. niemiecki DAX) i indeks blue chipów kończył sesję symbolicznie pod kreską. Dewaluacja juana, która wywołała lawinę komentarzy, postawiła indeks MSCI Emerging Markets na krawędzi bessy i uderzyła w surowce, miała więc bardzo umiarkowany wpływ na kieszenie polskich inwestorów. Dość powiedzieć, że wczoraj więcej od KGHM (-0,5 proc.) traciło LPP (-1,3 proc.), dla którego słabszy juan to dobra wiadomość. — Problem dewaluacji chińskiego juana dotyczy głównie rynków azjatyckich. Rynki akcji i walutowe w Azji Południowo-Wschodniej zareagowały wyprzedażą, ponieważ największa gospodarka regionu próbuje poprawiać swoją pozycję konkurencyjną wobec innych niskokosztowych producentów azjatyckich, co zwiększa obawy o ich wzrost gospodarczy. Ponadto prawdopodobnie inne kraje regionu

Chińscy oficjele stwierdzili, że dewaluację traktować należy jako jednorazową, jednak wielu obserwatorów ma co do tego wątpliwości.

mogą również dążyć do osłabiania swoich walut w celu obrony eksportu, co jednak może oznaczać problemy dla miejscowych przedsiębiorstw zadłużonych w dolarze (wzrost długu). W przypadku spółek europejskich czy amerykańskich eksportujących do Chin nie uważam, że podrożenie produktów o 2 proc. mogłoby zmienić ich pozycję konkurencyjną, tym bardziej że wielu szczególnie luksusowych produktów Chińczycy nie są w stanie wewnętrznie zastąpić — mówi dr Tomasz Bursa, wiceprezes Opti TFI. Jego zdaniem, decyzja chińskich władz monetarnych będzie miała krótkoterminowy negatywny efekt dla cen większości surowców, a w dłuższym terminie — umiarkowanie pozytywny ze względu na potencjalne przyspieszenie wzrostu PKB w Chinach. — Państwo Środka ogranicza jednak duże inwestycje infrastrukturalne, które generują największy popyt na surowce, a potencjalny przyrost eksportu może zostać zaspokojony z bieżących mocy wytwórczych — nie pozostawia złudzeń wiceprezes Opti TFI.

Promyk nadziei

Na rynku surowców są jednak wygrani.

— Chińscy oficjele stwierdzili, że dewaluację traktować należy jako jednorazową, jednak wielu obserwatorów ma co do tego wątpliwości i uważa, że to zapowiedź kolejnej części wojen walutowych w Azji — mówi Konrad Ryczko, analityk DM BOŚ. Obawa o to, że kraje ruszą do wyścigu na konkurencyjne dewaluowanie walut, to przyczyna, dla której odbiły notowania złota. Znalazły się one we wtorek najwyżej od trzech tygodni. Za uncję kruszcu płacono ponownie ponad 1110 USD, choć jeszcze na przełomie lipca i sierpnia cena spadła do najniższego poziomu od 5,5 roku.

— Prawdopodobieństwo tego, że inne kraje podejmą kroki zmierzające do osłabienia własnych walut, wzrosło, a to zwiększa atrakcyjność złota — komentował dla Bloomberga Christin Tuxen, analityk Danske Banku. Ci, których przyciąga blask kruszcu, mogą liczyć na to, że to tylko przygrywka. „W naszej ocenie pytanie nie brzmi „czy”, ale „jak bardzo” chińskie władze monetarne pozwolą się osłabić juanowi. Naszym zdaniem, presja będzie narastać przed końcem roku, w rezultacie kurs USD/CNY wzrośnie do 6,5 do końca trzeciego kwartału 2016 r. Wiele walut rynków wschodzących jest obecnie na wieloletnich lub historycznych minimach względem dolara. Znajdują się między młotem (polityka Chin) a kowadłem (polityka Fedu) i trudno znaleźć scenariusz, który miałby wesprzeć ich notowania w najbliższym czasie” — uważają analitycy Bank of America Merrill Lynch.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane